Prawdopodobnie wzrost aktywności służb państwowych w walce ze złem nie ma nic wspólnego z kampanią wyborczą. Z potrzeby chwili i poczucia obowiązku inspektorzy kontroli skarbowej podjęli atak na 500 sklepów z dopalaczami. Zamknąć ich nie zamkną, ale siłę państwa pokażą.
Problem z dopalaczami pojawił się blisko dwa lata temu. Najpierw w dużych miastach: Warszawie, Lodzi, Gdańsku, potem w mniejszych powstawały sklepy, w których legalnie można było kupić środki halucynogenne. Towarzyszyła temu hałaśliwa promocja, połączona z jawną kpiną z instytucji państwa prawa. Inaczej nie można określić formy promocji zachęcającej do używania „dającego kopa” specyfiku zapewniającego kilkugodzinny „odlot”; a to przykryte „mrugnięciem oka” i dopiskiem „tylko dla kolekcjonerów, nie do spożycia”.
Kolumbijczycy powinni się uczyć, od naszych speców od dopalaczy. Przecież kokainę też można nazwać „pamiątką turystyczną” nieprzeznaczoną do spożycia....
Zaniepokojone miasta alarmowały rząd. W grudniu 2008 r stanowisko w sprawie bezwzględnego zakazu sprzedaży dopalaczy przyjął Związek Miast Polskich. Deklarację podjęcia walki z niebezpiecznymi specyfikami złożyło MSW i A, a w ślad za nim Minister Zdrowia. W trybie pilnym, na szybką ścieżkę legislacyjną skierowano projekt ustawy, która miała udaremnić szkodliwy proceder. Ustawa weszła w życie w połowie 2009 r, okazała się prawem przypominającym rzeszoto. Przez liczne dziurki w sicie legislacyjnym przepchnęły się bez strat wszystkie punkty sprzedaży dopalaczy, zmieniając jedynie nieznacznie swój asortyment. Na takie dictum zamarły ruchy ministerstw, onieśmieleni politycy z większą nieśmiałością rozpoczęli poszukiwania skuteczniejszych recept.
Rzeczywistość odziera złudzenia. Być może narkotyki upowszechniły się w sposób nie do ogarnięcia. Być może każdy młody człowiek może je kupić na szkolnym korytarzu czy w dyskotece. Ale nadal jest to proceder ścigany prawem. Tymczasem podobne specyfiki, o dużej szkodliwości, dostępne są legalnie jako „dopalacze”...Co gorsze otwarcie promowany jest styl życia traktujący ćpanie jako modną rozrywkę...Płynąca z bezsilności tolerancja państwa przyczyniła się już do kilku zgonów młodych ludzi.
Pozostaje wierzyć, że podjęta akcja nie ma charakteru jednorazowej kampanii. Politycy też mają dzieci; wierzę, że chcą je chronić. Walka w obronie dzieciaków powinna być ponad polityką, ponad wyborami, ponad podziałami.
Po prostu – trzeba dokopać gangsterom zanim oni zabiją nasze dzieci.
279
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (16)