Rosną różnice między miastami bogatymi a biednymi; fakt ten nie ma jednak nic wspólnego z polityką tego lub innego rządu. Najbogatszym miastem w końcu 2008 r była Jastarnia, gdzie dochód na głowę mieszkańca przekraczał 13 tys zł, w najbiedniejszym – w Kaletach – dochód wynosił 1635 zł. Bogactwo lub bieda miast wynika z różnych względów; najczęściej jest to forma renty od szczęśliwego położenia geograficznego.
W czołówce bogatych miast, oprócz wspomnianej Jastarni, są inne popularne kurorty: Sopot (7 tys.zł) , Krynica Morska (8,3 tys zł), Karpacz (5 tys zł). Nadmorskie perły wyprzedzają Warszawę (6 tys zł per capita), Poznań (4,2 tys zł), Wrocław (4,1 tys). W grupie dużych miast Kraków z dochodem 3,9 tys zł na głowę, ustępował Tychom i Opolu ( 4 tys zł), wyprzedzając nieznacznie Rzeszów, Żory, Katowice i Rybnik.
Przeciwny biegun stanowią Kalety i Myszków w woj. śląskim, Łuków, Biłgoraj, Hrubieszów na „ścianie wschodniej”, ale także Pabianice i Zduńska Wola w łódzkim oraz Pieszyce i Kowary w dolnośląskim.
Źródłem bogactwa może być lokalizacja dużych zakładów przemysłowych, dochód z występujących na terenie gminy kopalin, jak również walor zaplecza mieszkalnego dużych miast. Warto tu zwrócić uwagę na wskaźniki migracyjne – największy przyrost migracyjny odnotowały podwarszawskie miasta: Ząbki, Radzymin, Marki, Kobyłka.
Łagodzenie nadmiernych różnic rozwojowych powinno być elementem polityki rządu. Nie da się jednak tego zrobić zaklęciami, nieskuteczny jest także podatek „janosikowy”.
Przyczyna biedy może być różna, dwie jednak cechy uznać można za stałe. Bieda ma związek z złym położeniem; komunikacyjnym oddaleniem od centrum rozwoju regionalnego czy krajowego. Bieda wynikać też może z niskiego poziomu wykształcenia mieszkańców, z ich niedostosowania do współczesnych potrzeb gospodarki rynkowej. Jeśli zakładamy prawdziwość tych tez – podstawowymi zadaniami stają się: poprawa spójności komunikacyjnej i wzrost jakości usług edukacyjnych.
Są to oczywistości. Nie zmieniają owe oczywiste oczywistości przykrego faktu, że mówiąc o konieczności łagodzenia różnic rozwojowych nie przenosimy słów na liczbę nowych mostów na Wiśle. Przeprawy promowe są latem dla przybyłych z Warszawy lub Berlina atrakcją turystyczną, ale dla mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia oznaczają upośledzenie szans rozwojowych. Powodowane brakiem spójności komunikacyjnej zróżnicowanie szans rozwojowych widać także w poszczególnych regionach. Jeżeli dla samorządów bezwzględnym priorytetem jest budowa dróg, to nie wynika to z populizmu czy prymitywizmu myślenia. To jest prosty rachunek – albo z Kalet będzie można dogodnie, w ciągu godziny, dojechać do centrum Katowic, albo to małe miasto stanie się biedną wioską.
Z tych samych względów nie wolno lekceważyć postulatów samorządów, by ustalić podstawowe standardy edukacyjne i do nich dostosować wysokość subwencji. Przywykliśmy, że samorząd dokłada do subwencji oświatowej; tak jest i tak będzie. Ale zupełnie inne możliwości w tym zakresie ma Podkowa Leśna, gdzie dochód na mieszkańca wynosił 5,1 tys zł; inne zaś – Pieszyce – gdzie dochód wynosił 1,8 tys per capita. Bez zagwarantowania podstawowych standardów kształcenia zwiększać się będzie różnica między szansami kariery młodych ludzi z Podkowy i z Pieszyc...
Sprowadzanie trudnych problemów spójności w rozwoju kraju do kilku zdań, służących okładaniu przeciwnika, nikomu nie pomoże. Czas jednak by dostrzegać owe problemy nie tylko w czasie wyborów.
45
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)