Niedaleko Częstochowy, między Przystajnią a Żarnowcem znajdują się potencjalne zasoby gazu łupkowego. Ponieważ lubię Przystajnię, życzę także jak najlepiej mieszkańcom Żarnowca; wiem, że z uprawy piaszczystej Jury niewiele zysku wycisnąć można; mam nadzieję, że potencjalne szanse zmienią się w lepsze jutro.
Lepsze jutro często pozostaje tylko jutrem. Sekundując Przystajni nie mogę, troszcząc się o własne bezpieczeństwo, obstawiać jednego konia. Nie mam także przekonania, że o moje bezpieczeństwo energetyczne zatroszczy się państwo pozbawiając mnie prawa własnego wyboru. Prywatny mój interes powoduje, że podpisując umowę zwracam uwagę na cenę, jakość i pewność dostaw. Jakie były priorytety premiera Pawlaka, gdy w moim imieniu negocjował z Gazpromem, wiedzą – być może – tylko mieszkańcy Podlasia po spożyciu....
Słodkie były czasy staroświeckiego liberalizmu, gdy państwo było tylko gwarantem umów między obywatelami...Teraz to państwo takie umowy zbiorowe na nas nakłada, że nie wiadomo gdzie uciekać...
Sekundując więc Przystajni i Żarnowcowi zerkam ku Cieszynowi. Cieszyn, wiecie, rozumiecie, to Brama Morawska, tamtędy od wieków wszelkie stworzenia i usługi przepływały. Od jesieni zeszłego roku trwa tam budowa 20 km interkorektora łączącego polską sieć gazową z czeską. Budowę tę odraczano w nieskończoność, zawsze ważniejsze były wielkie wizje dywersyfikacji kończące się zwiększające się uzależnieniem od przesyłu dwoma wschodnimi rurami. Na szczęście ruszono i nowa rura cieszyńska zbliża się do Skoczowa....
Interkorektory nie są cudownym rozwiązaniem na wszystko. Rura cieszyńska może uzupełnić zaopatrzenie Polski o 0,5 mld m. sześc gazu rocznie; w dodatku - ze względów od nas niezależnych – będzie to ten sam postsowiecki gaz z Gazpromu. Dobrze jednak, że powstaje. Jeszcze lepiej, gdybyśmy mieli we wszystkich kierunkach różne formy „mostów energetycznych” - linii przesyłowych gazu, ropy i energii elektrycznej.
Do tego przydatny byłby jeszcze jeden „cud gospodarczy”: praktyczne wdrożenie zasady dostępu strony trzeciej do polskiej sieci przesyłowej. Innymi słowy – jako odbiorca końcowy miałbym prawo kupić sobie gaz od dowolnego wytwórcy, obowiązkiem sieci przesyłowej byłyby dostarczenie produktu wg jednakowych dla wszystkich zasad i cen. Państwo nie musi mi gwarantować bezpieczeństwa kupując gaz w ilości większej niż potrzebuję, drożej niż mógłby zapłacić na wolnym rynku...Państwo rozbudowując infrastrukturę ma współtworzyć otwartą, wspólną dla całej Europy sieć przesyłową. Państwo także, wykorzystując swoje policyjne (nadzorcze) uprawnienia ma także być gwarantem umów, pilnować by nikt nie wykorzystywał w sposób nieuczciwy swojej dominującej pozycji na rynku produkcji lub dystrybucji nośników energii. O resztę – czyli o własne bezpieczeństwo energetyczne – zatroszczyć się mogę sam.
Sekundując Przystajni muszę tu wyraźnie zapowiedzieć: jeśli gaz łupkowy z moich stron będzie droższy od sprowadzanego rurą cieszyńską – wybiorę płacenie tańszych cen. Przykro mi, sąsiad to sąsiad, swojak jest swojakiem; ale bezwzględne prawa rynku wymuszające niższe ceny i wyższą jakość są w dłuższej perspektywie korzystne dla wszystkich.
83
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (1)