Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
56
BLOG

Miejsca nie dla ludzi

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

      Zagłosowałem, po czy wsiadłem na rower i pojechałem na kilkudniową wycieczkę po polskiej (opolskiej i dolnośląskiej prowincji). Skoro bowiem jestem z Częstochowy, stolicy polskiej prowincji, miasta Polski nie Jasnej, nie Ciemnej, ale Jasnogórskiej, to gdzie, jak nie na prowincji czuć się mogę lepiej. 
     Opolskie zaś ma to do siebie, że jadąc nie można pominąć Góry Św. Anny, zwanej przez niektórych Annabergiem. W płaskim jak stół krajobrazie góra jest magicznym wręcz i magnetycznym wypiętrzeniem. A gdy nas już ten magnez przyciągnie odkryjemy urok nieludzkiej architektury. Dlaczego nieludzkiej ? Architektura, tak jak i każda inna sztuka tworzona była przez ludzi dla ludzi, po to by ludzie lepiej się czuli. Nawet największy głąb potrzebuje odrobiny estetyki, bo piękno czyni nas szczęśliwszym. Nieludzkość rodzi się gdy forma przestaje służyć człowiekowi, przeciwnie czyni z jednostki ludzkiej element wypełniający narzuconą formę.
     Tak więc stoi na Górze Świętej Anny monument komunistycznej prowienencji, stworzony przez X. Dunikowskiego na kształt świeckiego ołtarza, a przed nim ogromny betonowy plac. Forma narzucała pewien porządek, tłum w kornym skupieniu uczestniczyć miał w nabożeństwie odprawianym ku czci, celebrowanym przez wybranych laickich kapłanów. Monument komunistyczny sąsiaduje z wielkim kręgiem faszystowskiego amfiteatru. Kręgi kamiennych siedzeń, wzorowane na rzymskich budowlach, miały potęgować jednolity krajobraz tłumu podniesioną ręką pozdrawiający wodza.
     Oba miejsca na swój sposób piękne i przerażające zarazem. Tu namacalnie czuje się odczłowieczenie sprowadzające jednostkę do roli elementu wielkiego kolektywu podporządkowanemu duchowi dziejów. 
Los sprawił mi tu dodatkową niespodziankę. W czasie, gdy na Annabergu z ciekawością wsłuchiwałem się w niemieckie słowa liturgii (trafiłem na nabożeństwo dla niemieckiej mniejszości), Norbert Rasch przewodniczący stowarzyszenia Niemców w Polsce wystąpił z niefortunnym listem w sprawie przyszłorocznych obchodów 90 rocznicy III Powstania Śląskiego. Niefortunnym bo zawarł w nim jednostronną ocenę tego powstania jako tragedii rodzinnej Ślązaków i zbrojny atak na integralność terytorialną suwerennego państwa. Drugi, zwłaszcza, człon tej wypowiedzi, boleśnie rani. Amfiteatr na Annabergu budowany przez A. Hitlera miał być hołdem dla bohaterów walczących z polską inwazją na odwiecznie niemieckie ziemie. Rasch zatem bezwiednie sakralizował amfiteatr przeciwstawiając go monumentowi Dunikowskiego powstałego w hołdzie bohaterom broniącym odwiecznej polskości ziem śląskich.
     Powstania śląskie są częścią mojej lokalnej historii częstochowskiej. Tak jak w listopadzie 1918 r ochotnicy z mojego miasta ruszyli bić się z Ukraińcami o polski Lwów, tak i w 1921 r młodzi ochotnicy szli przez kordon do powstania by bić Niemca. Były to powstania na Śląsku, lecz nie tylko śląskie. Ciężar walki podtrzymywali przybyli z Małopolski peowiacy Grażyńskiego. Z drugiej strony też byli przybyli: pruscy, saksońscy czy westfalscy ochotnicy z freikorpsów. I choć zabiegi polityczne powstrzymały starcie regularnych armii, powstanie miało cechy wojny polsko-niemieckiej o ziemie pograniczne. Dramat Ślązaków był tego pochodną; zdarzało się, że front polsko-niemiecki przechodził przez rodziny.
     Amfiteatr Hitlera czy monument Bieruta, które z tych miejsc ma być tłem przyszłorocznych obchodów; każde z nich narzuca swój mit z siłą wykluczającą porozumienie. Gorzki żart historii dodatkowo boleśnie ranił. Gdy Dunikowski budował pomnik śląscy ochotnicy-powstańcy siedzieli jeszcze w obozach karnych, jako folksdojczy pozbawiano ich majątku i praw obywatelskich. Gdy Hitler przemawiał w amfiteatrze – śląscy ochotnicy z freikorpsów tracili prawo do własnej tożsamości, zabierano im język, lokalną kulturą, prawa do stowarzyszeń, wolności głosu i sumienia. Ludzie z pogranicza w systemie totalitarnym mają zazwyczaj przekichane. Totalitaryzm nie znosi narodowych, kulturowych czy klasowych mieszańców...W totalitaryzmie świat musi się równo podzielić na dobro i zło, czerń i biel, naszych i wrogów...
Jedźmy dalej...Monumenty nie są miejscami dla ludzi.
 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka