Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
45
BLOG

Przemiłe miasteczka

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

     Podróżowałem swoim klimatyzowanym rowerem przez miasta, miasteczka i wioski południowej Opolszczyzny, z uczuciem rosnącego zachwytu. I choć jestem z „kongresówki”, nie zmniejszał mojego zachwytu widok dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości, na których obok Dobrej było Dobrau.
     Było tak kiedyś w przeszłości, że moje miasto Częstochowa stanowiło prowincjonalny ośrodek na granicy rosyjskiego imperium. Rozwój przemysłu sprawiał, że osiedlali się w nim Niemcy, Czesi, Żydzi (6Litwacy), Rosjanie, Ukraińcy a nawet Francuzi czy Belgowie...Europa w XIX w. była dość otwartym kontynentem i migracje nikogo nie dziwiły. Dziwne, piękne i fenomenalne było coś innego. otóż znaczna część z tych Litwaków, Niemców a nawet Ukraińców polszczyła się wybierając lojalność wobec narodu nieposiadającego państwa. Z takiego spolszczonego rodu ewangelickiego był, między innymi, wspaniały ułan z Częstochowy gen. Gustaw Orlicz- Dreszer.
     W Opolskim po wojnie stała się rzecz odwrotna. Tu, po 1946 r pozostali Ślązacy świadomie wybierający polską opcję narodową. Sposób potraktowania ich przez polskojęzyczne państwo PRL, doprowadził do zrobienia z nich Niemców. Aparat państwa z pomocą chamstwa i prostactwa nie wzmocnił naszego narodu...Spijamy dzisiaj to piwo nawarzone przez narodowo-komunistycznych kacyków...
     Wybór narodowości, z którą się utożsamiamy jest decyzją osobistą. Każdy jest tym za kogo się uważa. Siła naszego państwa nie musi wynikać z jednolitości narodowościowej, ale z obywatelskiej lojalności. 
     Banał. Ale ten banał widać w Gogolinie. Miasto, gdzie stoi pomniczek Karolinki i Karlika; miasto z którego pochodzi dynastia Krollów (Królów) przywodzących mniejszości niemieckiej. Z ogromną przyjemnością można dostrzec zadbanie, wypielęgnowanie wręcz, tego miasta. Równo wszędzie przystrzyżona trawa, żadnego niedopałka na chodnikach, odmalowane elewacje, wszystko takie....gemutlich ( trudno tu o lepsze od owego niemieckiego słowa określenie). Widać, że dba się tu o wspólną własność jak o swoją, że nie czeka się na odgórne zarządzenia, nie robi się „pod przyjezdnych” lecz dla siebie, dla własnej przyjemności życia w pięknym miejscu.
     I ten Gogolin swoim wyglądem jest manifestem lojalności ludności niemieckiej wobec państwa polskiego. Bo lojalność wobec własnego państwa wyraża się w pierwszym rzędzie taką, codzienną troską o wspólne dobro.
     Opolskie jest pierwszym województwem, które przyjęło zachodnie doświadczenie programu „Odnowy wsi”. Pomysł prosty – przekonać wspólnotę wiejską do wspólnych działań, wyłonić naturalnych liderów tych działań, wspomóc je...Zacząć, przy tym, warto od drobnych, małych sukcesów. Od założonego przez mieszkańców skweru z kwiatami, od wyremontowania i ożywienia świetlicy wiejskiej, od zadbania o lokalny zabytek (kapliczkę, stary dom, resztki dworskiego parku)... Odnowę wsi od kilkunastu lat upowszechniał Ryszard Wilczyński, niegdyś przewodniczący Sejmiku, dziś wojewoda opolski. I to działa. Najpierw zadziałało w miejscowościach zamieszkałych przez śląskich autochtonów – bo idea odpowiada śląskiemu przywiązaniu do porządku, bo tu doświadczenie historii bardziej ludzi scementowało. Potem siłą przykładu zadziałało we wsiach zasiedlanych przez potomków repatriantów z wschodnich kresów...Bo my nie gorsi...
     I tak właśnie opolskie pięknieje. A moja szczęka z zachwytu opada. Oby tylko tak dalej było, oby tylko mieszkańcom opolskiego (bez względu na deklarowaną przez nich narodowość) woli nie brakło do wspólnych działań.  

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka