Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
154
BLOG

Częstochowski sierpień

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

     Sierpień w Częstochowie, to dla mnie dni piękne i radosne. Ulicami, z różnych stron, napływają grupy pielgrzymów: wchodzi Wrocław, potem Kraków, Łódź, zmęczony najdłuższą trasa Koszalin...14 sierpnia z Przeprośnej Górki schodzi najsłynniejsza Warszawska Piesza Pielgrzymka , wraz z pielgrzymką akademicką oraz wojskową. 
     Aleje Najświętszej Maryi Panny wypełnia tłum wielobarwny, zakurzony i zmęczony; zachrypnięte głosy śpiewem witają Częstochowę...I tak,co roku, powtarzalne święto, powtarzalna radość i serdeczność. Oklaskami publiczność wita idącą z grupą pielgrzymów młodą parę, biały welon, czarny garnitur wyróżnia się wśród kolorowych koszulek. Najmłodsi pielgrzymi wjeżdżają na wózkach pchani przez spoconych rodziców; najstarszych odmłodziła radość z przebytej trasy...
     Warszawska pielgrzymka wędruje od 1711 r, w przyszłym roku obchodzić będzie 300 – letnią rocznicę. Tylko raz, w 1920 r., historia wymusiła odstąpienie od pobożnej wędrówki. Jest to więc unikalne zjawisko w skali Europy; najstarsza, nieprzerwana tradycja pieszej pielgrzymki do miejsca świętego. Dla porównania: słynne wędrowanie drogą św. Jakuba do Santiago de Compostella odtworzono po latach niebytu...
     Podkreślmy tu także, tradycję wędrowania drogami św. Jakuba przywracano dzięki zaangażowaniu rządu Republiki Hiszpanii, a także dzięki środkom przyznanym przez Komisję Europejską. Nie zmienił tego ani rząd Zapatero, ani laicyzacja UE. Można to zaangażowanie laickich socjalistów łatwo wytłumaczyć: turystyka pielgrzymkowa przynosi wymierne korzyści, wpływa na rozwój ubogiej hiszpańskiej Galicji. Ale spróbujmy ten przykład przenieść do Polski. Czy możemy wyobrazić sobie polski rząd, bądź polskie instytucje publiczne angażujące się w promowanie pielgrzymowania do Częstochowy ?
     Czy jesteśmy gotowi uznać pielgrzymki jako część naszego dziedzictwa kulturowego ? Dostrzec ich wartość w polskiej drodze do Niepodległości...Uznać w szkolnych podręcznikach, że zgromadzenia religijne w 1956 czy 1966 roku na Jasnej Górze były największymi przed Sierpniem manifestacjami narodowymi za wolnością i suwerennością … Nie, to niemożliwe. Akceptacja wymagałaby przerwania magicznego podziału między „obrońcami krzyża” a „obrońcami europejskich wartości ”. Jak w czasie tej wojny powiedzieć, że pielgrzymi na Jasną Górę wyrażali swoją postawą sens europejskich wartości; mieli odwagę bronić ich wobec zaborców, wobec totalitaryzmu faszystowskiego i komunistycznego...? Jak to powiedzieć w sposób właściwy, by nie wpisywać się w istniejący, lub kreowany sztucznie podział...? 
     Częstochowa, moje miasto, ma także swój sznyt antyklerykalny. Wyraża się on w utyskiwaniu „co my mamy z ruchu pielgrzymkowego”, przekłada się na odchylone w lewo preferencje polityczne. Można to tłumaczyć latami antyklerykalnej propagandy, lecz nie tylko z „prania mózgów” wyrasta częstochowski kompleks. Jest to klasyczny kompleks prowincji, marzącej o wielkim świecie. Kompleks miasta prowincjonalnego, które chciałoby być innym, ale jakim – tego nie wie.
     Trudno, z tym też da się żyć, nikt nie jest idealny...Istotne jest, że nadal częstochowianie stoją szpalerem w Alejach Najświętszej Maryi Panny, oklaskami i uśmiechem witają wchodzących, spragnionym podając szklankę wody jurajskiej, a głodnym bułkę jagodziankę.
I taką w sierpniu kocham Częstochowę.


 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka