Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
69
BLOG

Nauczyciele lepsi i gorsi

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

      Czy można zostać nauczycielem dyplomowany, dostać za dobrą pracę medal Edukacji Narodowej i zyskać prawo do wcześniejszej emerytury, bez potrzeby stargania sobie nerwów nauczaniem dzieci ? Można. Oczywiście, że można. A czy można utracić szansę na powyższe dobra, mimo posiadanego wykształcenia i kilkudziesięciu lat pracy „przy tablicy” ? Ależ tak, oczywiście.
     W pierwszym wypadku wystarczy być działaczem związkowym; zawodowy związkowiec zachowuje wszelkie prawa wynikające z Karty Nauczyciela. W drogim wypadku wystarczy zmienić pracodawcę – zamiast w szkole publicznej pracować w szkole społecznej.
     Szkołę prywatną (społeczną) wybierają zazwyczaj ci zdesperowani rodzice, którzy nie chcą by ich dziecko traktowane było jak kłopotliwy przedmiot. Jeżeli bezpośrednio płacimy za daną usługę, chcemy jakości na możliwie najwyższym poziomie. Szkoła zatem prywatna nie może sobie pozwolić na zatrudnienie nauczyciela, który nie lubi dzieci, nie lubi swojej pracy; nic nie lubi a cierpienie swoje odreagowuje na uczniach. Ponieważ zatrudnienie nieprzystosowanych do zawodu cierpiętników grozi zrujnowaniem właściciela szkoły; zazwyczaj natura eliminuje się ich z wykonywania niechcianej pracy. Rynek więc sprawia, że zdecydowana większość nauczycieli szkół prywatnych to dobrzy fachowcy.
      Niestety, określenie „dobry” topnieje w oczach, gdy po 15-20 latach pracy w szkole prywatnej nauczyciel przechodzi do szkoły publicznej. Traktowany tam jest, i tak też opłacany, jak stażysta zdobywający dopiero doświadczenie. Być może coś w tym jest. Zmiana środowiska szkoły niepublicznej na publiczną wymusza nabycie nowych doświadczeń. Trzeba się na nowo przyzwyczajać, że do dziecka zwraca się po nazwisku (nie po imieniu), że rodzic ma fundować kwiatki a nie „wtrancać sie” w proces dydaktyczny, że szkoła jest dla nauczyciela, uczniowie to zbędny i kłopotliwy dodatek. Rzeczywiście, po 20 latach pracy w szkole prywatnej bardzo trudno przestawić się na myślenie publiczne.
     Karta Nauczyciela powstała za premierostwa pana Jaruzelskiego, kiedy nikomu nie śnił się rozwój szkolnictwa prywatnego. Dlaczego jednak po dwudziestu latach współistnienia szkolnictwa publicznego i niepublicznego, Karta nadal ogranicza się do jednego sektora własnościowego ?
     Nie było problemem nałożenie na wszystkie tzw organy założycielskie szkół standardów narzucających zatrudnienie wykwalifikowanych nauczycieli i obowiązków przestrzegania wobec nich zapisów Karty Nauczyciela. Dlaczego więc tego nie zrobiono ?
      Przyjęto, poprzez milczącą akceptację, prosty model – socjalistyczna z ducha Karta Nauczyciela pasuje wyłącznie do socjalistycznego sektora usług. Identycznie dzieli się także inne branże. Przywileje górnicze dotyczą tylko socjalistycznych (państwowych) kopalni; pozostałości przywilejów zawodowych dziennikarza znaleźć można jedynie w socjalistycznych mediach publicznych, itd., itp. I tak właśnie stworzyliśmy w Polsce absurdalny model praktycznego współistnienia dwóch systemów: socjalizmu i kapitalizmu. W odróżnieniu od 1980 r. obrońcy socjalizmu są dziś silni, zwarci i gotowi bronić swego jak niepodległości.

 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka