Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa
60
BLOG

Policja, ćpuny i cykliści

Jarosław Kapsa Jarosław Kapsa Polityka Obserwuj notkę 0

     Zalegalizowanie posiadania nieznacznej ilości narkotyków do użytku własnego, jest rzeczą pozbawioną sensu. Prawo powinno być jednoznaczne: narkotyki są zakazane, koniec i bomba. Interpretacja prawa należy do sądu; to sąd może odstąpić od wymierzenia kary uznając szereg złożonych przyczyn uzasadniających taki wyrok. Między przestępstwem a wyrokiem sądu mieści się, niestety, cały skomplikowany mechanizm prokuratorsko-policyjny...i to jest rzeczywisty problem wymagający zmian.
     Policja jest instytucją, która sama planuje swoje zadania, sama je realizuje i sama rozlicza samą siebie ze skuteczności. W tym samoistnym mechanizmie Bogiem staje się statystyka. Nie da się wymierzyć wpływu działań policji na rzeczywiste poczucie bezpieczeństwa mieszkańców (jest ono zawsze subiektywnym odczuciem), za to można pokazywać swoją statystyczną skuteczność. Jeżeli jest więc polityczny nacisk, by zwalczać pijaństwo zagrażające bezpieczeństwu na drogach; policja wyłapuje po wsiach pijanych rowerzystów. Złapanie pijanego cyklisty w sobotę wieczorem przed wiejskim sklepem, nie wymaga takiego wysiłku jak ściganie pijanego kierowcy mercedesa na DK-1. Sztuka się liczy; w statystyce wszyscy jesteśmy sobie równi. Pijany kierowca mercedesa zabić może kilkanaście osób, pijany wiejski cyklista ma większe szanse pozbawić się swoich zębów trzonowych...Ale kierowca mercedesa zatrudni adwokata, sprawa pociągnie się kilka lat, wynik statystyczny będzie kiepski. Cyklista zaś zanim wytrzeźwieje już się pogodzi z każdym wyrokiem sądu 24-godzinnego.
     Podobnie z narkotykami. Ściganie mafii jest rzeczą dla zdrowia niebezpieczną. Dealerzy robią się coraz bardziej cwani. Aby dopaść handlarzy trzeba długotrwałej pracy operacyjnej. W statystyce przez to dziura się robi. Upolowanie handlarza a upolowanie drobnego palanta ze skrętem statystycznie daje ten sam wynik. Palanta, przy tym, łatwiej skazać; nie stać go na adwokata, nie cwaniakuje, przyznaje się do winy. Skoro więc można tanio, zdrowo i bezpiecznie złapać dziesięciu drobnych przestępców zamiast jednego „grubego”...to tak trzeba robić. Statystyka wykrywalności to rzecz święta.
     Przejście od „produkcji statystycznej” do rozwiązywania rzeczywistych problemów wymaga „kopernikańskiej” rewolucji. Wymaga wprowadzenia rzeczywistego społecznego nadzoru nad policją i prokuraturą. A zatem wymaga odejścia od „leninowskiej” doktryny, że to służby mają kontrolować społeczeństwo, a nie odwrotnie. Samorządy powinny uzyskać rzeczywisty wpływ na planowanie i nadzorowanie działań z zakresu bezpieczeństwa publicznego, w tym przeciwdziałaniu drobnej przestępczości. Oczywiście – wpływ na planowanie nie oznacza bezpośredniego zarządzania; burmistrzowie nie mogą mieć władzy, by wskazywać kogo aresztować a kogo zwolnić. Pamiętajmy jednak, że Nowy Jork byłby oazą przestępczości, gdyby burmistrz Giuliani nie miał prawa narzucać obowiązków (i nadzorować ich wykonanie) miejskiej policji. Od pilnowania burmistrzów, by nie nadużywali swych kompetencji są inne służby policyjne, podporządkowane centralnej władzy; tak jak w Stanach FBI.  
     U nas pijany trzyma się płotu, a policjant statystyki. Politycy ambitnie manipulują prawem raz zaostrzając, raz łagodząc. Policja wsłuchana w ich życzenia odpowiednio modeluje statystykę
     A pijany jest przegrany; puści się płota – wpadnie w krowie g...o, będzie się trzymał – skażą go za przywłaszczenie cudzej własności.


 

chciałbym to wiedzieć...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka