0 obserwujących
71 notek
88k odsłon
236 odsłon

Telewizjoradiogazetobiblioteka. Konwergencja.

Wykop Skomentuj7

W środę odbyła się długa konferencja prasowa Polskiego Radia, na której przedstawiono projekt likwidacji popularnej BIS-ki i powołania w jej miejsce sportowego Radia Euro. Znajomi dziennikarze radiowi gorąco to komentowali, ale ze względów obyczajowych ich opinie nie nadają się do cytowania.

Jednak nie w tym rzecz: rzecz w tym, że nowe radio ma być czymś więcej, niż radiem. Ma być platformą komunikacyjną operującą w wielu różnych przestrzeniach medialnych. Od tej pory dziennikarze radiowi będą więc także pisali blogi, nagrywali wideo, dyskutowali ze słuchaczami (widzami? czytelnikami?) na forach. Radio Euro ma korzystać z koncepcji i wkładu swoich odbiorców, zamieniając ich tym samym w autorów i współpracowników.

Brzmi znajomo? Oczywiście. Dziennikarze Agory już od dawna nagrywają komentarze na wideo na potrzeby portalu gazeta.pl, gazetowe teksty opatrywane są linkami do plików mp3 z radia TOK FM, a na stronie głównej poczesne miejsce zajmują wpisy z blogów czytelników (widzów? słuchaczy?). Radio upodabnia się do gazety, gazeta do radia.

Dotychczasowy podział rynku medialnego był determinowany przez możliwości techniczne. Gazeta drukowała teksty i zdjęcia, bo drukowanie dźwięku nie jest możliwe. Telewizja i radio nadawały programy według ramówki, bo nie było technicznych możliwości dostarczania wideo na żądanie. Teraz wszystkie te modele biznesowo-dystrybucyjne walą się jak domek z kart. Bezprzewodowy dostęp do sieci likwiduje różnice pomiędzy radiem i telewizją a internetem. Cyfrową bibliotekę od cyfrowej wypożyczalni wideo różni tylko misja instytucji. Do roku 2012 w ogóle zniknie analogowa telewizja, a nasze domowe telewizory staną się bezużyteczne bez cyfrowych przystawek, będących w gruncie rzeczy komputerami. To zjawisko nazywa się konwergencją, ujednoliceniem.

Konwergencji podlegają także urządzenia. Nasze telefony odbierają fale radiowe i łączą się z internetem. Telewizor to monitor z anteną. Odbiorniki GPS są wbudowane w elektroniczne notesy, które pełnią rolę czytników e-książek i odtwarzaczy wideo. Komputer jest nie tylko uniwersalną maszyną logiczną, ale też uniwersalną maszyną medialną. Jedyne, czym jeszcze różnią się rozmaite urządzenia, to wielkość ekranu, sposób wprowadzania danych i techniczne szczegóły związane z odbiorem i nadawaniem informacji.

Co to oznacza dla nas? Pożegnajcie się z telewizją, radiem i gazetą. Przyszłość należy do mediów. Po prostu mediów.

Najpoważniejszym rezultatem konwergencji jest zanik różnic pomiędzy rozmaitymi instytucjami pełniącymi różne funkcje społeczne. Prawo udostępnianie w bibliotece cyfrowej traktuje jak publikację, bowiem w świecie cyfrowym udostępnienie filmu w bibliotece niewiele, poza celami instytucji, nie różni się od publikacji w cyfrowej gazecie lub transmisji w cyfrowej telewizji.

W tej sytuacji bibliotekarze intensywnie walczą o zachowanie odrębności swojej misji. Udostępniają dzieła nie będące pod działaniem prawa autorskiego, ale też coraz głośniej mówią o dziełach osieroconych (do których prawa nie wygasły, ale nikt ich nie wykonuje) i dziełach nie wznawianych (według szacunków podanych ostatnio przez Tomasza Makowskiego, dyrektora Biblioteki Narodowej, jest to blisko 90% książek). Ministerstwo Kultury planuje stworzenie biblioteki multimedialnej, udostępniającej w internecie filmy i nagrania. Coraz więcej się też mówi o konieczności archiwizacji i udostępniania dzieł publikowanych wyłącznie w internecie. 

Instytucje biznesowe w czasach konwergencji muszą obrać inną taktykę: szukają nowej tożsamości. Dominują tutaj dwie strategie. Pierwsza jest próbą zachowania dotychczasowego modelu działania przez forsowanie zmian w prawie i narzucanie sztucznych restrykcji. Nadawcy telewizyjni starają się blokować możliwość nagrywania sygnału. Walczą z inteligentnymi urządzeniami, które automatycznie wycinają z programu bloki reklamowe. Sposobnością do tego jest digitalizacja telewizji i wejście systemów HD. Podobnie firmy muzyczne na wszelkie sposoby starają się wprowadzić systemy restrykcji w dostępie do plików (tzw. DRM), by mieć możliwość sprzedawania muzyki „na sztuki", tak jak w czasach płyty CD.

Jednocześnie wszyscy muszą słuchać uważnie konsumentów, którzy DRM i innych sztucznych restrykcji nie akceptują. Dlatego drugą strategią jest ucieczka do przodu: budowanie alternatywnych modeli biznesowych i otwarcie na wielomedialne formy komunikacji, w których odbiorca porzuca swoją bierną rolę i staje się "prosumentem" - producentem i konsumentem informacji naraz.

Tyle, że prosument niekoniecznie potrzebuje pośrednictwa instytucji. bo bardzo często równie dobrze radzi sobie sam.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale