Jaki jest prawdziwy język Platformy, nie każdy słyszy.
Ten, który słyszymy w mediach przeznaczony jest dla mas.
Między sobą Zbysie, Rysie, Ludwiczuku i Piesiewicze używają innego języka. Języka, który jest ich NATURALNYM językiem, wyssanym ze środowiska w którym dorastali i w którym im przyszło budować swoją karierę i pozycję.
Tak, tak nawet senatorowie z tej partii, bądź co bądź piastujący stanowiska utożsamiane z mądrością i statecznością używają na co dzień wulgaryzmów i słów których nie ma w żadnych słownikach, ale widać philosophum non facit barba.
Również w te standardy wpisuje się minister kultury.
Kiedy pierwszy raz usłyszałem doniesienia prasowe o tym nieszczęsnym komksie a potem "zimowym" plakacie, miałem nadzieję, że to takie przeoczenie pana Zdrojewskiego, wybryk jego urzedników.
Niestety w swoim wywiadzie z moim "ulubieńcem" Jackiem Nizinkiewiczem na ONET-cie pan minister broni swoich publikacji i staje w obronie "artystów". (tutaj artykuł) TAKIM artystą w sumie nie jest trudno zostać a i talent nie jest wymagany, żeby taką chałę wymyślić - wystarczy trochę praktyki wśród mętów lub w zakładach karnych (wśród wyborców PO to żelazny elektorat). Aha, jeszcze jedno: znajomość nut również nie jest potrzebna a można pisać o Chopinie.
Na koniec taka dygresja. Tusk powinien pomyśleć nad zlikwidowaniem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, bo skoro wszystkie żule operujące językiem rynsztokowym są już wg Zdrojewskiego artystami, to ministerstwo nic więcej już dla nas zrobić nie może.
396
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze (3)