Czy lubicie sobie czasami pogdybać? Co by było gdyby... ?
Ostatnio coraz więcej się pisze o konflikcie pomiędzy Putinem a Miedwiediewem. Także na ONET-cie. LINK TUTAJ
Wyobraźmy sobie, że Miedwiediew postanowiłby rozegrać przeciw Putinowi sprawę Smoleńska. Podałby do wiadomości, że za śmierć Prezydenta RP oraz innych pasażerów samolotu rządowego TU-154, odpowiedzialny jest premier Rosji i jego służby specjalne. Miałby wspaniały pretekst aby Putina aresztować i definitywnie odsunąć go od władzy. Jednocześnie stałby się dla UE i USA "wiarygodnym" i "demokratycznym" partnerem jak kiedyś Jelcyn.
Co to by oznaczało dla Tuska i jego ekipy? Wszystko zależałoby od Miedwiediewa. Ale jeżeli uznałby, że lepiej budować dobre układy z Polską na prawdzie i partnerskich stosunkach z rosnącym w siłę obozem Kaczyńskiego, który za prawdę o Smoleńsku byłby Miedwiediewowi bardzo wdzięczny - koniec Tuska i całej tej III RP byłby przesądzony.
Co? Pomarzyć nie można?




Komentarze
Pokaż komentarze