Dlaczego Entuzjaści jak najściślejszej integracji z UE tak bardzo boją się debaty wśród szerokiej, europejskiej rodziny, na temat kondycji naszej rodzimej demokracji?
Mogę zrozumieć chociaż nie do końca oburzenie, gdy Fotyga i Macierewicz udali się do naszego natowskiego sojusznika po pomoc w sprawie katastrofy smoleńskiej ale oburzenia z tak bardzo proeuropejskiego pomysłu nie rozumiem ni na jotę.
Może mnie ktoś oświeci, czyżby nasi Euroentuzjaści stali się Eurosceptykami?




Komentarze
Pokaż komentarze (4)