Dariusz Ged
Nikt mi nie płaci, czyli notki bezwartościowe?
11 obserwujących
145 notek
118k odsłon
  108   0

Bez Polaków Polski nie ma!

Prowokacyjna notka "Polska bez Polaków?" pod zgrabnie użytymi słowami przemyciła sporo manipulacji i sprowokowała do bezsensownej dyskusji. Nie wiem, czy ta akurat notka miała swojego sponsora i konkretny cel propagandowy, ale zapewne takie tematy są używane do rozemocjonowania ludzi w temacie zastępczym odwracającym uwagę, a zarazem wydobywającym z ludzi wiele złych nawyków i prowokującym podziały.

Przede wszystkim segregacja ludzi to domena faszystów. Każdy kto przypisuje sobie prawo do określania, kto jest Polakiem, a tym bardziej prawdziwym, ma brzydką cechę, której powinien się wstydzić. O ile będąc pod zaborami problem określenia Polaka mógł istnieć i być dyskusyjny, o tyle istniejące państwo jasno definiuje swoich obywateli według jasnych kryteriów. Czy robi to precyzyjnie oraz rozrzutnie czy też zbyt rygorystycznie, to zupełnie inna sprawa, ale nikt bez odpowiednich uprawnień lub z nadania politycznego nie powinien tego kwestionować, inaczej jest to niczym innym, jak elementem faszyzmu, niezależnie od tego, czy zalegalizowanego, czy nie.

Obywatel Polski zatem jest Polakiem niezależnie od tego, czy jest katolikiem, czy zna tradycje, czy mieszka w Polsce, czy chodzi na wybory, czy mówi po polsku, urodził się w Polsce, ma przodków Polaków itd. Można określić, że byłby wtedy nietypowym Polakiem, nawet mało "polskim", ale odbieranie mu prawa do bycia Polakiem może tylko według jasnych i ludzkich kryteriów odpowiedni organ np. za zdradę, za przyjęcie zakazanego innego obywatelstwa, za zbyt długie odcięcie od kraju, za brak podstawowych atrybutów polskości, jakie bez problemu spełniają wszyscy Polacy!, a nie tylko wybrani politycznie "prawdziwi"...

Kim zatem jest polactwo, niepolacy, kosmopolicy, semici, czerwoni, POlacy, watykańczycy itd.? Jeśli mają obywatelstwo to są właśnie Polakami, ale każde z tych określeń dopowiada ich konkretne cechy lub wyznawane wartości, które dla pewnych fanatycznych grup o brzydkich cechach faszyzujących mogą być kryterium dyskwalifikującym do bycia Polakiem. Na szczęście odbieranie polskości zazwyczaj odbywa się tylko symbolicznie w sferze medialnej lub towarzyskiej, a do faktycznego nie dochodzi... poza pojedynczymi incydentami w naszej historii.

Skąd biorą się te tendencje wynarodawiania ze względu na wyznawane wartości? Są bliskie racjonalnym przesłankom podchodzącym pod zdradę, ale są zbyt subiektywne i niesprawdzalne, by za takie być uznane w teraźniejszości. Niestety podobnie jak królów dopiero historia może ocenić. Jeśli Polska przyjmuje chrzest i oddaje się w strefę wpływów Rzymu, dla jednych to zdrada, dla innych strategia przetrwania. Jeśli analogicznie Polska oddaje się w opiekę Moskwie, Brukseli lub Waszyngtonowi, różne środowiska mogą różnie to oceniać według swojego ukierunkowanego światopoglądu. Z drugiej strony takie zarzuty często są inspiracją wrogich służb, które na takim strategicznym sojuszu tracą swoje wpływy. Tak więc temat bycia prawdziwym Polakiem to zazwyczaj dzieło prawdziwych... ale obcokrajowców. W obecnym kraju w takich granicach i takim ustroju Polakiem jest każdy obywatel Polski w kraju i za granicą. Czy jest po studiach i oczytany, znający historię i tradycję, czy prosty, nawet głupi, albo doszczętnie zdemoralizowany, dalej jest Polakiem. Których jest więcej, tych cecha staje się bardziej typowo polska i zarówno kombinatorstwo, jak i gościnność jeszcze długo będą mocno polskie z powodu naszej historii i położenia. Bez kręcenia i zaradności, zaborcy i pasożyty ogołociły by nas do kości, a bez gościnności jako naturalnej formy przymilania sie do obcych i godzenia sie na dobrowolny haracz w postaci "ciepłej strawy i czystej pościeli" dla najeźdźcy, barbarzyńcy nie zostawili by kamienia na kamieniu. Do typowo polskich cech oprócz katolicyzmu dodać można kosmopolityzm, czyli uciekanie od bycia tradycyjnym Polakiem. Pierwsze jest efektem długiego i silnego wpływu kościoła katolickiego oraz papieża Polaka, drugie jest efektem wielowiekowego wynaradawiania oraz pasma klęsk, co tylko dowodzi słabości naszych kulturowych rozwiązań i usprawiedliwia poszukujących innych wzorców. Nie ma co się obrażać na siebie wzajemnie, bo każda strona ma racjonalne przesłanki do owych zachowań, cech i wierzeń. Lepiej spróbować się zrozumieć bez licytowania się, kto jest prawdziwszym Polakiem, jeśli zależy nam na serio na Polsce, a wtedy wrogom Polski nie pomogą nawet obywatelstwo polskie i wysokie stanowiska, by dzielić Polaków, napuszczając ich na siebie zgodnie z Rzymską zasadą rządzenia, którą na naszych terytoriach dobrze przetestowali Krzyżacy.

Warto też wyjaśnić używane przeze mnie słowo faszyzm, bo każdemu może kojarzyć się nieco inaczej i zbyt emocjonalnie. Ja pod tym pojęciem widzę przede wszystkim bezkompromisowe narzucanie innym własnych idei pod groźbą kary lub nawet z użyciem siły, a także dzielenie ludzi na kategorie prawdziwych i tych pod lub farbowanych, bezbożnych, czerwonych itd. oczywiście wszystko dla dobra kraju, jakby to kraj był wyższym bytem, niż tworzący go obywatele. To nie Polacy są stworzeni, by umierać za ojczyznę, ale to Polska ma służyć przetrwaniu Polaków, a więc i zniknąć nawet z mapy w razie potrzeby, by nas ocalić. Polacy przetrwali bez Polski i tylko dzięki temu, że żyli, mogli wskrzesić Polskę, póki w ich sercach istniała. Gdy umrą Polacy, Polska umrze razem z nimi.


ps. Miałem już nie pisać na Salonie24, ale prowokatorzy okazali się zbyt dobrzy, ja zbyt słaby, lub po prostu przekonały mnie ostatnio dobre notki kilku jeszcze promowanych rozsądnych blogerów, którzy dają nadzieję, że to ma sens.



Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale