Dariusz Ged
Nikt mi nie płaci, czyli notki bezwartościowe?
12 obserwujących
103 notki
76k odsłon
1303 odsłony

Zimowe światło... tylko żarowe!

Wykop Skomentuj45

Podobnie jak ogrzewanie elektryczne sprawdza się w małym dobrze ocieplonym domku/mieszkaniu ( https://www.salon24.pl/u/jawiem/824877,tanie-ogrzewnie-pradem ) tak samo świetnym elementem grzewczym są promienniki świetlne, czyli... tradycyjne żarówki z żarnikiem.

Aby wycofać bardzo korzystne dla naszego ciała i oka tanie żarówki przekonywano nas, że 95% energii to straty cieplne, a tylko 5% to światło widzialne. Prawda jest taka, że z 95% tych strat cieplnych 90% to promieniowanie podczerwone, czyli ciepło padające na powierzchnie stałe oświetlane bezpośrednio, czyli na blacie, na pościeli, na skórze itd. z pominięciem powietrza. O ile latem te straty można nawet podwoić, czyli nie dość że są zbędne to jeszcze podobną energię trzeba zużyć przy klimatyzowaniu niwelującym owe przegrzanie pomieszczeń, o tyle zimą te promieniowanie jest w pełni wykorzystane dużo lepiej, niż ciepło z grzejników. Promieniowanie podczerwone ogrzewa bezpośrednio nas i przedmioty, które dotykamy, natomiast grzejnik ogrzewa powietrze, które dopiero w kontakcie z przedmiotami przekazuje energię. Ta różnica pozwala skuteczniej i taniej dogrzać się promiennikami w pomieszczeniach, do których wchodzimy na chwilę i w których nie ma sensu utrzymywać wysokiej temperatury na stale, w pomieszczeniach w których jest nadmierna przewiewność, więc nagrzane powietrze jest szybko tracone, oraz w pomieszczeniach, gdzie chcemy momentalnie z jakiś powodów się dogrzać, bo np. jest jeden stopień za zimno lub jesteśmy przeziębieni.

W zależności od odległości i mocy, światło żarowe może w ciągu jednej sekundy dać nam poczucie ciepła nawet 1 stopień bez konieczności używania profesjonalnych promienników. Dokładnie tyle jest potrzebne, byśmy wyczuli zmianę na plus. Wystarczy kilka żarówek, a najlepiej halogenów, czyli światła żarowego skierowanego odbłyśnikami w pożądany kierunek. Tu najlepsze do ogrzewania są tak zwane kwoki ze względu na stosunek ceny do mocy grzania, ale nie należy się po nich spodziewać mocnego światła. Ja osobiście wykorzystuję kwokę o mocy 250 Wat, bo 500 Watowej się trochę wystraszyłem. Moc nagrzewania jest na tyle duża, że w niskim pomieszczeniu, gdzie łatwo sięgnąć ręką do żarówki, wolałem nie stosować żarówki, którą powinno się dla bezpieczeństwa trzymać za kratami :D

Mojej kwoce towarzyszą żarowe halogeny z demontażu, czyli pozyskane za darmo. Trochę małej mocy, ale za to mocniej świecące. Jak potrzebna ciepła jasność, włączam halogeny. Jak potrzebne ciepło jasne, włączam kwokę. Jak potrzeba dużo ciepłego światła i ciepła jasnego, świeci razem ok. 400 Wat. Światło i promieniowanie podczerwone z żarowych źródeł światła jest zbliżone do promieni słonecznych, czyli bardzo korzystnie wpływa na nasz organizm, skórę i dobrze odbierane jest przez nasze oczy. Zimą, gdy promieni jest zbyt mało, doświetlanie się w domu jest bardzo wskazane i może skutecznie oddalać ryzyko depresji zimowych, które są plagą szczególnie w "nowoczesnych" krajach skandynawskich.

Oczywiście latem stosuję ledy. Są bardziej energooszczędne od OSRAMów i innych nieopłacalnych świetlówek, mniej się przepalają, dają wiele możliwości stylizacyjnych i są nowocześniejsze. Jako letnie światło w tym samym pomieszczeniu stosuję ledowe gwiaździste niebo lub ledową "świetlówkę" o mocnym świetle.

Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka