W świetle ostatnich wydarzeń związanych z oświadczeniami hierarchów polskiego Kościoła katolickiego, przeciętny Polak, katolik, nie jest już chyba w stanie samemu osądzić i zinterpretować rzeczywistości, której owe oświadczenia dotyczyły. Warto jednak zagłębić się w słowa Duchownych sprawujących pieczę nad Kościołem w Polsce, a co za tym idzie ludzi mających niezaprzeczalny wpływ na większość wierzących Polaków.
Pierwsze oświadczenie Kościelnych elit związane jest z dość głośną sprawą wypowiedzi reżysera Grzegorza Brauna na KULu, podczas projekcji jego najnowszego filmu „Eugenika w imię postępu”. Zawiera ono słowa potępiające wypowiedzi Brauna, w których nazywa on, niedawno zmarłego, biskupa Życimskiego łajdakiem. Prezydium episkopatu w dość ostrych słowach wyraża się o reżyserze, potępiając zarówno jego, jak i ludzi zgromadzonych na spotkaniu, za brak reakcji na słowa reżysera. Jednocześnie solidaryzuje się z rektorem KULu, wyrażając aprobatę dla działań przez niego podjętych, a więc także z nałożeniem kary na całe Koło historyków.
Co jest jednak w całej tej sprawie zastanawiające, to fakt, że ostra reakcja rektora ma miejsce ponad miesiąc po spotkaniu. Czyżby wielebny dowiedział się o rzekomym skandalu dopiero 17 maja? Odpowiedź na pytanie o nieco spóźnioną reakcję księdza profesora, jest o tyle prosta, co zaskakująca i szokująca. Otóż rektor decyduje się przyodziać wór pokutny, dopiero po publikacji ostoi Polskości w postaci Gazety Wyborczej. Ciekawy jest również fakt rzucenia się tzw. dziennikarzy na Brauna w czasie gdy jego film potępiający m.in in-vitro i aborcję zostaje wyemitowany w telewizji publicznej. Czy GW i ludzie ją tworzący mają rzeczywiście aż tak ogromny wpływ, nawet na hierarchów, którymi, jak pokazuje cała ta sytuacja, zmanipulowali jak dziećmi? Czy wśród biskupów znajduje się więcej „filozofów”, którzy potępiając Brauna, za niewłaściwą formę, negują w rzeczywistości cały dorobek reżysera związany z odkrywaniem i upublicznianiem prawdy?
Kolejna sprawa stawiająca kościelnych hierarchów w dość niejasnym świetle jest fakt potępienia, przez Krakowską Kurię księdza dr. Hab. Piotra Natanka. Duchowny ten miał głosić tezy niezgodne z nauczaniem Kościoła. Nakładając jednak karę na jednego ze swoich pasterzy kard. Dziwisz i inni biskupi krakowscy zapomnieli jednak zaznaczyć, które słowa Natanka kłócą się nauką papieża. Jak zwykle w całej tej sprawie warto spojrzeć w drugie dno i przyjrzeć się działalności duchownego. Jak wynika z jego kazań, głosi on mocne słowa dotyczące obecności szatana i złych duchów w miejscach i dziedzinach naszego życia, w których ludzie nie chcieliby słyszeć o niczym co pochodzi spoza świata. Kolejną domeną księdza doktora jest pogląd o konieczności ustanowienia Jezusa Chrystusa królem Polski. Pogląd ten, warto dodać, nie wziął się znikąd, a z uznanych przez Kościół objawień polskiej mistyczki Rozalii Celakówny. Co więc tak bardzo nie podoba się krakowskim biskupom? Czy, nie tak dawny, fakt wyśmiania Natanka podczas programu Szymona Majewskiego w kolejnej ostoi Polskości TVNie, nie miał wpływu na wystąpienie hierarchów?
W świetle obu tych wydarzeń, zastanawiam się kto kieruje polskimi biskupami, kto ma prawdziwy wpływ na to jak interpretują oni wydarzenia, które dotyczą Kościoła w Polsce. Zmierzenie się z prawdą dotyczącą abp. Życimskiego, czy strach przed intronizacją. A może elity stojące za mainstream'owymi, wymienionymi wcześniej mediami. A może jest ktoś jeszcze, ktoś nie z tego świata, kto w obecnych czasach zaczyna wdzierać się coraz wyżej, uwidaczniając przy tym kolejny znak czasu, obok którego większość ludzi, przejdzie jednak nie dostrzegając niczego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)