Po raz kolejny na salonie24 wybuchła dzisiaj wojna o antysemityzm. Sprowokowana przez GW nagonka na KIBICÓW Legii pokazuje krótkowzroczność prowodyrów, którzy najpierw tygodniami biadolili o zbezczeszczeniu Jedwabna a teraz najchętniej przeszliby pielgrzymkę pod Izraelską ambasadę z przeprosinami w zębach.
Cała sprawa to dowód na istnienie w Polsce grupy obrońców antysemityzmu. Gdyby nie oni, zapewne termin ten zniknąłby ze słownika i nikt nie pamiętałby rzekomej niechęci Polaków do narodu żydowskiego, a już na pewno nie zwróciłby uwagi na transparent fanatyków stołecznego klubu. Klapki na oczach ludzi należących do tej grupy są ustawione tak ciasno, że przysłaniają im fakt miejsca i okoliczności w jakich wywieszony został transparent. Przypomnę więc: wczoraj mecz grała piłkarska drużyna - Legia Warszawa. Odbywał się on na piłkarskim stadionie w Warszawie, a na trybunach znajdowali się kibice piłki nożnej. Dodatkowo po boisku latała piłka do gry w piłkę nożną. Transparent można więc odczytywać tylko i wyłącznie w kontekście meczu piłkarskiego, w którym kibice jednej z drużyn mobilizowali swoich ulubieńców. Nie od dzisiaj wiadomo, że Jihad, nie zależnie od tego co napisane jest w słowniku, w mowie potocznej funkcjonuje jako święta wojna. Czy można więc znaleźć lepsze słowo do zmotywowania piłkarzy do gry a stadion do dopingu niż używając tak walecznego słowa, na brzmienie którego porusza się serce prawdziwego faceta? Mecz piłkarski to walka, a jeśli idzie o taką stawkę jak wczoraj, to można powiedzieć o nim wojna. Wezwanie całego stadionu do podjęcia świętej wojny, to najlepszy gest jaki mogli uczynić fanatycy Legii i najlepszy sposób mobilizacji piłkarzy i trybun.
Jeżeli ktoś rozumie słowo dżihad na stadionie piłkarskim jako objaw antysemityzmu i prowokowanie środowisk żydowskich, to znaczy, że po prostu chce przedstawić Polskę w takim świetle, albo kompletnie nie rozumie tego co ma miejsce na piłkarskim stadionie. Po co więc zabiera głoś?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)