
Jakiś czas temu miałem okazję obejrzeć film dokumentalny o Janie Pawle II. Obraz przedstawiał naszego papieża okiem człowieka żyjącego od kilkunastu lat w wolnej Polsce. Obnażył on wszystko to, co z czym walczył nasz Błogosławiony, a więc system komunistyczny, dla którego papież był największym zagrożeniem, a także propagandę jaka towarzyszyła wszystkim informacjom podawanym przez reżimowe media. Kiedy film dobiegał końca, zastanawiałem się jakim sposobem możliwa była tak obrzydliwa kampania, prowadzona przez ówczesną władzę , mająca na celu wyśmianie i zmarginalizowanie całego Kościoła i człowieka, który stał na jego czele.
Ciężko oszacować liczbę ludzi, do których tak naprawdę trafiała czerwona propaganda. W dobie istnienia podziemia, z pewnością urbanizacja, nie polegająca bynajmniej na rozbudowie miast, nie trafiała raczej na żyzny grunt. Wróg był jeden, dobrze zdefiniowany i znany, a zatem informacje serwowane przez tv mogły służyć bardziej jako kabaret niż program informacyjny. Było minęło - pomyślałem pod koniec filmu.
Pewne wzorce jednak, zakorzeniły się w mojej pamięci, z której zostały wygrzebane dzisiaj, podczas emisji Wiadomości TVP, a konkretnie za sprawą pani z grzywką tak prostą, jak ludzie, do których jej reportaż miał trafić. Owe wzorce, to pokazywanie środowisk wrogich władzy jako śmiesznych ludzi, głównie starszych babć i dziadków. Podczas pierwszej wizyty Jana Pawła II telewizja zmuszona pokazać społeczeństwu wydarzenia związane z pielgrzymką, pokazywała jedynie osobę papieża oraz kilka starszych babć, co miało oczywiście ośmieszyć katolików i ukazać ich jako grupkę zdewociałych staruszków.
Nie inaczej przedstawieni zostali przez tytułową reporterkę wiadomości zwolennicy PiSu, przy okazji podawania wiadomości na temat kampanii Jarosława Kaczyńskiego. Starsze panie z flagami, wykrzykujące hasła o zwycięstwie – tak zostali przedstawieni ludzie uczestniczący w spotkaniu z liderem PiS. Tymczasem kilka kadrów wcześniej Pan Premier wraz z kilkudziesięcioosobową grupą młodych, wykształconych i dodatkowo usportowionych, z wielkich miast przemierzał truchtem krakowskie błonia, aby później na spotkaniu z energicznymi zwolennikami postraszyć widzów Wiadomości Kaczyńskim i brakiem spokoju, który człowiek ten ma zamiar Polakom odebrać.
Miałem nie oglądać Wiadomości. Właściwie było to moim postanowieniem. Zaciekawiony jednak tym, co mają do powiedzenia reżimowe media, uległem pokusie i mądrzejszy o to, co zobaczyłem mogę jedynie stwierdzić, że poziom zeszmacenia polskich mediów publicznych osiągnął już chyba swoją granicę.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)