Od momentu, kiedy w mediach pojawiła się informacja o tym, że Janusz Palikot zamierza walczyć z krzyżem na sali sejmowej, rozpoczęła się wielka, ogólnonarodowa dyskusja dotycząca świeckości naszego państwa. Wypowiedziały się już chyba wszystkie znane twarze polskiej polityki i życia społecznego. Każdy chce dołożyć swoje 5 groszy.
Zabawne jest jednak to, że prowodyrem całej tej dyskusji jest sam Palikot, a ludzie którzy podjęli temat i opowiadają się zdecydowanie przeciwko jego postulatom, tak naprawdę wpisują się w to co osiągnąć chciał nasz spryciula. Do tej pory takie fakty jak krzyż na sali sejmowej, zwolnienie Kościoła z podatków, czy nauczanie religii w szkołach, były czymś, z czym się nie dyskutowało. Taka postać rzeczy mało komu przeszkadzała, a wszystkim komentatorom krytykującym Palikota za jego działania, była po prostu na rękę, ponieważ wyrażała ich poglądy. Ci jednak wywołani do tablicy podjęli dyskusję, która w tej chwili rozgorzała do tego stopnia, że to co jeszcze przed wyborami było oczywiste, dziś już takie nie jest.
Tylko w jakim celu odpowiadać Palikotowi na jego pomysły. Po co się sprzeciwiać, walić w stół i krzyczeć. Rzeczą dość oczywistą jest to, że dzisiaj w Polsce rządzi Platforma Obywatelska. Jej rządy to nie tylko sejm, senat i urząd prezydenta, ale także sądy, korporacje, policja itd. Jasną sprawą jest zatem to, że aby w Polsce można było wprowadzić którykolwiek pomysł Palikota, a co za tym idzie zmienić tak naprawdę charakter naszego państwa, zgodę wyrazić musi Tusk i ludzie którzy za nim stoją. Dość proste rozumowanie pokazuje jednak, że premier nigdy w życiu na takie coś nie pójdzie. Powód jest banalny – PO, jak większość salonowiczów wie, to partia pijarowska, w której przed dobrem narodu stoi chęć utrzymania się przy władzy. W jaki więc sposób środowisko partii rządzącej, mogłoby pozwolić sobie na wojnę z Kościołem katolickim w Polsce, który jest największą, nieformalną grupą ludzi, których łączy jakiś światopogląd, lub chociaż jego część. Nie ważne, czy Palikot próbowałby jakimś cudem przegłosować ustawę w sejmie, czy zgłosiłby wniosek do TK, PO najprawdopodobniej wszystko zablokuje, aby mieć dobry układ z Kościołem. Jeżeli Tusk chce rządzić spokojnie przez najbliższe lata, to nie wolno jest mu zerwać paktu o nieagresji z Dziwiszem i zdecydowaną większością duchowieństwa w Polsce. Po co więc ta cała dyskusja, skoro na chwilę obecną nie ma podstaw do tego, aby sądzić, że plany Palikota przejdą chociaż w minimalnej części.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)