Po wczorajszej, siódmej z rzędu porażce Prawa i Sprawiedliwości, muszę przyznać, że w pierwszym szeregu tej formacji nie ma już chyba żadnego wyrazistego polityka, poza Kaczyńskim. Można było mieć nadzieję związaną z młodym, wizerunkowym Hoffmanem, który jednak, niestety podobnie jak Błaszczak został już przez prezesa oswojony i świetnie reaguje na jego komendy.
Przeglądam sobie dzisiaj komentarze do wczorajszego news of the day i widzę, że internauci mają problem z wyraźnym skrytykowaniem Kaczyńskiego. Każdy wie co się stało: PiSu w tej chwili nie ma, jeśli odejście kilku PjoNków nazywaliśmy rozłamem, to wyrzucenie wiceprezesa można nazwać tylko totalną katastrofą dla największej partii opozycyjnej i milionów polaków, którzy w formacji tej upatrywali szansę na odsunięcie mafii od władzy i lepsze życie.
To, że Kaczyński jedną decyzją zniszczył wczoraj względną jedność na prawicy nie ulega, w mojej opinii, wątpliwości. Ciekawsze jest dla mnie to, czy zrobił to świadomie, być może popchnięty przez jakieś siły do tej decyzji, czy po prostu jest aż tak zaślepiony rządzą władzy w partii, którą sam założył. Na pewno w żadnym z powyższych scenariuszy nie można upatrywać usprawiedliwienia prezesa.
Muszę przyznać, że nie trafiają do mnie żadne argumenty obrońców Kaczyńskiego. Nie dopatrzyłem się w wywiadach Ziobry chęci zniszczenia PiSu. Postulat dotyczący demokratyzacji partii, wznoszony już wcześniej przez tzw. rozłamowców, był w jakimś sensie próbą wpłynięcia na szefostwo PiSu, jednak ciężko przypuszczać, aby intencją Ziobry było odsunięcie prezesa z pierwszej linii. Nawet gdyby jego wypowiedzi poprzedzające wczorajsze wydarzenia były ostrzejsze, jak choćby te płynące od Migalskiego i jego słynnego listu otwartego, to powinno to raczej skłonić Kaczyńskiego do rozmowy w cztery oczy, a nie do wysuwania propozycji politycznego harakiri dla Kurskiego, Cymańskiego i Ziobry. Ten ostatni, niezależnie od tego, czy należał on do grona najbliższych współpracowników prezesa, był drugą twarzą PiSu i głównym symbolem walki z mafią w Polsce, dlatego też jego świętym prawem było wypowiadanie się na każdy temat, a nie tylko na taki, który wskaże Kaczyński.
Na zakończenie można jeszcze przytoczyć najnowszy sondaż TNS, który przeprowadzony, bodaj jeszcze przed wczorajszą godziną zero, wskazywał 26-o procentowe poparcie partii Kaczyńskiego przy 44-ech procentach dla PO. Boję się jak wyglądać będą nowsze wyniki poparcia ustalone przez pracownie sondażowe. Najgorsze jest to, że wszystko dzieje się za przyzwoleniem tego, w którym upatrywano zbawiciela dla kraju.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)