JerubBaal JerubBaal
584
BLOG

"A my nie chcemy uciekać stąd !"

JerubBaal JerubBaal Polityka Obserwuj notkę 11

Przeczytałem jakiś czas temu dość mądre uzasadnienie faktu braku jedności ludzi, dla których ojczyzna jest najważniejsza w dzisiejszych czasach, w porównaniu z czasami komunizmu w Polsce. Zawierało ono stwierdzenie, mówiące o tym, że do 1989 roku wszyscy mieli jednego, jasno nakreślonego wroga, jakim był system, natomiast dzisiaj w czasach wszechobecnej medialnej manipulacji, wroga ciężko dostrzec, sprecyzować i zdefiniować, co sprawia, że ciężko jest się ludziom zebrać i zjednoczyć. Wiadomo – nic tak nie spaja większej liczby ludzi, jak wspólny przeciwnik. A jednak z sondaży dotyczących poparcia dla aktualnego rządu, wynika, że ponad połowa Polaków jest niezadowolona. Czy połowa Polaków to za mało? Czy w świetle ostatnich wypowiedzi prominentnych polskich polityków, dotyczących rezygnacji Polski z suwerenności na rzecz zjednoczenia Unii Europejskiej, nie jest wystarczającym bodźcem do tego, aby wyjść na ulicę i zamanifestować swój sprzeciw? W mojej ocenie jest, jednak mam z tym spory problem.

 

Dotyczy on wspomnianej na początku jedności lub raczej jego braku. Jako młody Polak, chciałbym w jakiś sposób sprzeciwić się planom Sikorskiego, wspieranym przez Palikota, Kwaśniewskiego i innych, jednak brak człowieka lub grupy ludzi, którzy byliby w stanie pokierować ewentualnym ruchem stojącym w opozycji do planu uczynienia z Polski czegoś na wzór niemieckiego Landu, sprawia, że jako jednostka nie jestem w stanie zrobić praktycznie nic. Wiem, że oddolne organizacje powstają, jak sama nazwa wskazuje od dołu, czyli właśnie od zwykłych ludzi. Wiem jednak również, że żyjemy w świecie, który jest zdominowany przez media i praktycznie żadna siła nie jest w stanie przebić się do ludzkich świadomości, bez udziału tychże mediów. Stąd właśnie wynikają moje pretensje do osób, którzy taki dostęp w mniejszym lub większym stopniu posiadają, a konkretnie do ludzi, którzy obnoszą się ze swoim patriotyzmem oraz zapewniają wszystkich o swoim przywiązaniu do kraju, nie potrafiącym jednocześnie przełamać w tym celu swoich osobistych ambicji związanych z władzą.

 

Właściwie nie ma dzisiaj za kim iść, do kogo się zwrócić, kogo słuchać, kogo popierać, jeśli każdy, kto uważa siebie lub swoją opcję polityczną za tą jedyną, mogącą obalić mafijny system, atakuje ludzi, z którymi, wydawać by się mogło, powinien raczej współdziałać. Lada moment będziemy mięli w Polsce kilka prawicowych partii politycznych, których liderzy deklarują, że ich głównym celem jest odsunięcie od władzy złodziei i innych ludzi, którzy chcą doprowadzić do uczynienia z Polski jakiejś federacji, jednak ich główny cel, jaki sami wyznaczyli wcale nie prowadzi do spójności. Wszystko zdaje się wyglądać tak, jak chwilę po transformacji: niby każdy chce wolnej o komunistów Polski, a jednak nikt nie jest w stanie wspiąć się ponad swoje osobiste ambicje. Jako młody człowiek jestem przez całą tą sytuację dość zrezygnowany i zdezorientowany. Nie wiem jak się zachować wobec, widma jakiegoś ogromnego kryzysu, wobec zapowiedzi Sikorskiego, wobec tego, że mój kraj może w niedalekiej przyszłości utracić swoją suwerenność na rzecz, chorych na władze psychopatów, dążących do zjednoczenia jak największego terytorium administracyjnego we własnych, bliżej nieokreślonych celach, którymi jak mi się wydaje, nie jest dobrobyt ludzi.

 

Wobec takiej sytuacji, mogę wyrazić jedynie swoją wściekłość na prawicowych liderów politycznych, na biernych ludzi mediów i innych, którzy byliby w stanie przeciwstawić się temu wszystkiemu, jednak z własnego wyboru po prostu nie chcą. Najgorsze jest to, że powodem ich niechęci jest to samo co popycha wyżej wspomnianych psychopatów do ich działania, a więc choroba na władze i paniczny lęk przed oddaniem jej. Jestem przekonany, że Polsce jest wielu innych ludzi posiadających ten sam problem co ja, którym brak jest jakiegoś bliżej określonego przewodnictwa. W takiej sytuacji, z biegiem czasu bliżej niż do chęci oddziaływania na to wszystko, będzie nam raczej do obojętności, nad którą w przeciwieństwie do uczucia gotowości do walki, raczej ciężko będzie liderom zapanować.  

 

Na koniec piosenka, która paradoksalnie, podobnie jak dokładnie 30 lat temu, tak dzisiaj zdaje się odpowiadać sytuacji Polski:

JerubBaal
O mnie JerubBaal

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka