4 obserwujących
56 notek
16k odsłon
  230   1

Kościół liberalny: gej, aborcja i wolny dostęp do eutanazji

POstępowcy wszystkich krajów łączą się… póki jeszcze możecie.

Świat wg POstępowca jest biało-czarny. Ten dobry to stare landy Unii Europejskiej. Natomiast im dalej na Wschód, tym większy ciemnogród.

Nic tylko kaczyzm i katotaliban.

Po prostu ZŁO.

Trudno dyskutować z takimi poglądami, gdyż jakakolwiek dyskusja ze światłymi europejczykami generalnie kończy się wymianą epitetów.

Dlatego tak bardzo cenny jest opublikowany w czwartek na polskojęzycznym Onecie tekst dr hab. Piotra Oczki.

Oto jak powinien wyglądać Kościół katolicki okiem POstępowego ateisty:

Holandia uchodzi za kraj niemal wzorcowo ewangelicko-reformowany, jednak gdy spojrzeć bliżej, sytuacja okazuje się wielce skomplikowana. Najliczniejszą grupą wyznaniową w Kraju Nizin są i prawie zawsze byli… katolicy. Tyle że to katolicy inni niż w Polsce, zwykle popierający eutanazję, opowiadający się za wolnym wyborem kobiet w kwestii aborcji i kibicujący parom jednopłciowym (praktykującym katolikiem, biorącym czynny udział w życiu parafii, jest na przykład mój przyjaciel Pieter).

Przystępują do komunii, ale nie chodzą do spowiedzi – wystarczy przecież ta powszechna. Spowiedź traktują zresztą jako rodzaj przemocy psychicznej, próbę zdobycia instytucjonalnej kontroli nad życiem jednostek. Gdy spytać ich o post, zdziwią się wielce: czy to nie jakiś średniowieczny obyczaj? Tylko około 1% wiernych chodzi co niedzielę do kościoła, reszta woli modlić się w domu lub na spacerze.

(…)

Po nabożeństwie w nawach rozkłada się tam stoły, proboszcz bawi się w kelnera, serwuje kawę i pyta o rodzinne sprawy, a członkowie rady parafialnej częstują ciastem. Na co dzień rada taka organizuje życie wspólnoty, czuwa nad finansami, wypłaca księdzu pensję oraz rozlicza się z datków i dotacji co do centa. Katholiké znaczy po grecku powszechny, modeli katolicyzmu jest przecież wiele, z czego mało kto zdaje sobie jednak nad Wisłą sprawę i przyjmuje to, co widzi, za normę.
Kilka lat temu pewien katolicki ksiądz z południa kraju przyznał się publicznie do bycia gejem i opowiedział, że marzy o zalegalizowaniu swojego związku. Gdyby tylko siedział cicho, nic by się nie stało, ale że sprawa zyskała pewien rozgłos w mediach, miejscowy biskup musiał oficjalnie zareagować i nakazał powrót do celibatu oraz pokutę. Wtedy jednak zareagowali parafianie, którzy przed mieszkaniem biskupa (to nie pomyłka, niepisanym obowiązkiem holenderskiego hierarchy jest jeździć na rowerze i żyć skromnie, tak jak najuboższe z jego owieczek) zorganizowali wielką manifestację w obronie swojego proboszcza, podkreślając, że równie dobrego, co więcej, z takim sympatycznym partnerem, już nie znajdą.

Z kontrofertą natychmiast zgłosili się do odważnego księdza protestanci (oni też mają spore problemy kadrowe), którzy zaproponowali objęcie wolnej parafii, wzięcie ślubu z ukochanym i stopniowe wdrażanie się do nowego wyznania. Przez pierwsze lata może sobie zresztą odprawiać msze po swojemu, dla wiernych będzie to nawet jakieś urozmaicenie. Nie pamiętam, skąd był ten ksiądz, zapewne z Polski albo z Filipin, bo rodowitych Holendrów praktycznie się już nie wyświęca.

Być może wyjaśnienie leży w statystyce (dane pochodzą z 2015 r i pewnie się już zdezaktualizowały). Ponad 50 proc. obywatelek i obywateli Holandii deklaruje się jako ateiści, osoby niewierzące bądź agnostycy. Jeśli chodzi o wierzących, 23,7% Holendrów to katolicy, 15,5% to protestanci różnych odłamów, 4,9% wyznaje islam, zaś 5,7% to buddyści, hinduiści, żydzi, członkowie Kościoła Latającego Potwora Spaghetti i inni. Przy czym owi „wierzący” to także deiści, chrześcijańscy ateiści (przyjmują normy etyczne, ale zdecydowanie odrzucają wiarę w Boga i metafizykę) oraz holenderski wynalazek, tak zwani ietsiści, dalecy kuzyni agnostyków.

Na pytanie, czy wierzą w Boga, odpowiadają, że absolutnie nie, ale nie zagwarantują, że nie ma „czegoś” (niderlandzkie iets), na przykład wielkiej kosmicznej waginy lub mistycznego tęczowego tygrysa.

link

Pan profesor (UJ) Piotr Oczko nie ukrywa swojego zachwytu. Co prawda przyznaje, że holenderski katolicyzm jest o wiele bliższy kościołowi ewangelicko-reformowanego, ale co tam.

Ważne, że tamtejsi katolicy zwykle popierają eutanazję, opowiadają się za wolnym wyborem kobiet w kwestii aborcji i kibicują parom jednopłciowym. No a proboszcz serwujący wewnątrz kościoła kawę jest po prostu cool.


Wzorcowe, nowoczesne społeczeństwo a nie kaczyzm pomieszany z katotalibanem, jak u nas.

Zastanawiam się, co jest panu Oczku. Przecież ten jego tekst stanowi odpowiedź, dlaczego wyznawcy Allaha generalnie olewają społeczeństwo liberalne i wolą tkwić w swojej ciemnocie nawet wtedy, gdy są już kolejnym pokoleniem urodzonym w POstępowym społeczeństwie. Doprawdy, by to zrozumieć, nie trzeba być lewicowym intelektualistą (oksymoron?).

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale