balzak balzak
80
BLOG

Czyli jednak zamach – wątpliwości coraz mniej.

balzak balzak Polityka Obserwuj notkę 7

 

 

Dzisiaj wypuszczono plotkę, że w kokpicie samolotu prezydenckiego była piąta osoba. Oczywiście niczego nie sprecyzowano, bo wiadomo, że najlepsze są niedomówienia. Sugestia jest oczywista – to sam Prezydent, albo ktoś z Jego ludzi naciska pilotom na stery samolotu.

 

Dlaczego teraz? Dlaczego wcześniej już jednoznacznie wyeliminowano możliwość nacisków na pilotów?

 

Zacznę od tego drugiego pytania. Otóż, masowe manifestacje żałobne, spowodowały, że „oni” (tak ich na razie nazywajmy) zdecydowali się nie grać na nucie winy Prezydenta. Obawiali się, że to może spowodować jeszcze bardziej radykalne nastroje.

 

A pytanie pierwsze? Dlaczego teraz zmieniono strategię?

 

Sondaże – moi drodzy! Sondaże!!!!

 

Nagle się okazało, że Jarosław Kaczyński może wygrać nawet w pierwszej turze. Pamiętajmy, że wyniki sondaży, oficjalnie prezentowanych, zwykle trzeba skorygować, dodając Kaczyńskiemu (PiS-owi) nawet ze 20 punktów. Tego uczy doświadczenie z 2005 roku. Uczciwi ludzie, wiedząc, że sondażownie, są w istocie manipulatorniami - wysyłają ankieterów na drzewa (sam tak czynię :). 

 

Wnioski są oczywiste. „Oni” zaczęli się bać, że ta tragedia może jednak im się nie przysłużyć tak, jak tego oczekiwali. Społeczeństwo nie dało się nabrać na podłe hasełka, w rodzaju: „bądźmy razem”. Z „nimi” nikt uczciwy razem być nie chce.

 

Komorowski już nie udaje żałoby i szacunku dla ofiar. Przejmuje IPN. Szybko przepycha kolejną ustawę, aby mieć kontrole nawet w okresie przejściowym Na RPO zgłasza się skrajnego lewaka, Sadurskiego. „Oni” robią wszystko, aby zagarnąć jak najwięcej przed wyborami, bo stracili pewność siebie.

 

No i wracam do tytułu mojego wpisu.

 

Tak! Mam coraz mniej wątpliwości, że to jednak mógł być zamach. Manipulacja informacjami, często wzajemnie sobie zaprzeczającymi, od samego początku ma na celu uzyskanie jak największych korzyści dla „onych”. Nikt rozsądny już pewnie nie uwierzy w jakiekolwiek oficjalne komunikaty.

 

Jaka jest moja hipoteza? Nie jestem żadnym odkrywcą, bo chyba już gdzieś czytałem scenariusz zdarzeń, który podejrzewam.

 

Najważniejsza wydaje mi się manipulacja godziną wypadku, mająca wyeliminować podejrzenie, co do roli drugiego samolotu.

 

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że drugi samolot znalazł się na kursie kolizyjnym z samolotem prezydenckim. Stąd nagłe manewry i utrata wysokości na kilometr przed pasem startowym. Wcześniej samolot prezydencki był na idelanym kursie. 

 

Czy drugi samolot znalazł się tam przez przypadek, czy całkiem świadomie – nie dowiemy się pewnie już nigdy.

 

Coraz jaśniej jednak, zdaje się wyłaniać prawda, że 10 kwietnia może być nazywany „drugim Katyniem” – nie tylko ze względu na ogromna tragedię dla Polski, ale również - ze względu na możliwe podobieństwo sprawcze. 

 

Na prawdę o „drugim Katyniu” być może będzie trzeba czekać kolejne 30 lat. Być może za chwilę będą cenzurować jakiekolwiek informacje, mogące zmącić wiarę „winę niemiecką” (mam nadzieje, ze paralela tego zwrotu jest czytelna).    

 

POCZEKAMY!!!  NIE WYBACZYMY!!!

balzak
O mnie balzak

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka