Pozwolę sobie komentarz, trochę zmienony, który zamieściłem na blogu chinaskiego, zapisać jako odrębną notkę, bo rzecz zdaje sie ważna w obliczu nagonek na Posła Macierewicza.
Wczoraj, na blogu Pani Kataryny, na zarzut, że Macierewicz wyprzedził wyniki śledztwa, nazywając tragedię smoleńską - zbrodnią, za co, zdaniem mojego adwersarza, winien być ścigany, przypomniałem Gibraltar.
Przypomniałem również, że nawet po ekshumacji zwłok Sikorskiego, w wyniku której pono odrzucono wersję zamachu, telewizja TVN nadała film dokumentalny, dowodzący, że w Gibraltarze doszło do zamachu. Nikt TVN-u za to nie ściga, a nawet nie potępia.
Otóż - w przypadku, kiedy giną ważni politycy jakiegokolwiek państwa, to pierwszym domniemaniem jest zamach, czyli zbrodnia.
Macierewicz ma całkowitą rację, że właśnie tak nazywa tę tragedię.
Mało tego, jakiekolwiek ustalenia nie zostaną teraz ogłoszone, to nadal będą kontrowersyjne, a określenie zamach (czyli zbrodnia), będą nadal uprawnione.
Takie podejrzenia można było wykluczyć tylko na samym początku, gdyby państwo, na terenie którego tragedia się zdarzyła, całkowicie otwarło się na współpracę z międzynarodowymi organami śledczymi.
Było - i jest inaczej! Nie ma wątpliwości, że wszystkie dowody przechodzą przez ręce rosyjskie, czyli państwa, które znane jest ze skrytobójstw swoich wrogów politycznych.
A, że Lech Kaczyński był traktowany w Rosji, jako wróg, to dowodzić nie trzeba. Wystarczy przypomnieć reakcję Polskiego Prezydenta na napad Rosji na Gruzję, czy zabiegi o uniezależnienie Polski od dostaw gazu z Rosji - budowanie koalicji państw, będących wcześniej w imperium sowieckim.
Na dzisiaj jedynym, uzasadnionym określeniem jest - "zamach", albo - "zbrodnia" smoleńska.
I żadna propaganda madialna tego nie zakrzyczy, tak, jak nie udało się zakrzyczeć prawdy o Katyniu, lansując fałsz przez 45 lat PRL-u.
"Polska" prokuratura jest dzisiaj kukiełką, której sznurki pociągają w Moskwie. Jeśli nawet bada różne wersje, to tylko, aby tworzyć pozory. Bo, nie domagając się, na samym początku, innej procedury współpracy z Rosją w tej sprawie, uniemożliwiła sobie dostęp do oryginalnych dowodów. Dysponuje zaledwie kopiami, obrobionymi wcześniej w Rosji.
Pozdrawiam.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)