9 obserwujących
93 notki
167k odsłon
  631   3

Paszkwil Piątka na Bartosiaka

Nasze autorytety moralne lubią powtarzać anegdotkę o tym, jak to w piekle diabły nie muszą pilnować kotła, w którym gotują się Polacy, bo gdy tylko jakiś Polak próbuje się wydostać, to inni Polacy zaraz go łapią i ściągają z powrotem na dół. Podobno w Polsce, która zdaniem intelektualnych elit jest piekłem na ziemi, dzieje się to samo, choć oczywiście nie dosłownie. Można w to nie wierzyć, ale paszkwil Tomasza Piątka na Jacka Bartosiaka skutecznie podważa tę niewiarę.

W liczącym ponad cztery strony paszkwilu Piątka opublikowanym 17 stycznia w „Polityce” jest wszystkiego siedem zdań o Bartosiaku. Powie ktoś - choćby sam Piątek - że jest ich znacznie więcej. Ja natomiast powiem, że owszem, oprócz tych siedmiu zdań można tam znaleźć wiele takich, w których występuje słowo „Bartosiak”, ale są to zdania o osobie, którą Jacek Bartosiak na pewno nie jest. Piątek przedstawił czytelnikom tę osobę już w tytule swojego paszkwilu: „Guru strategii i willa na Żoliborzu”. Następnie w duchu tego tytułu ją opisał, również we wspomnianych siedmiu zdaniach, które są wprawdzie o rzeczywistym Jacku Bartosiaku, ale i tak stawiają go w złym świetle. Oto te zdania:

Jacek Bartosiak to prawnik i popularny w PiS geopolityk amator.

Bartosiak ma 45 lat i działa w Warszawie.

W 2012 r. przeniósł swoją kancelarię adwokacką do wielkiej willi na Żoliborzu przy ul. Śmiałej.

Kancelaria adwokacka Bartosiaka przez siedem lat działała w domu żony Rogera de Bazelaire.

Bartosiak po 2015 r. zyskał rozpoznawalność jako geopolityk.

Bartosiak kierował sztandarowym projektem PiS, czyli budową Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie.

Występował też publicznie z gen. Rajmundem Andrzejczakiem, szefem sztabu generalnego Sił Zbrojnych RP mianowanym przez PiS.

Co z tymi zdaniami jest nie tak, że stawiają one Jacka Bartosiaka w złym świetle? Otóż napisać o Bartosiaku „popularny w PiS geopolityk amator” to tak jak napisać o Piątku „popularny w PO pisarz amator”. Paszkwilancką intencją ociekają te zdania - oto co z nimi jest nie tak. Bartosiak działa w Warszawie. A Piątek to niby działa gdzie? Niewinne słówko „działa” sprawia, że Warszawa nagle staje się jakimś podejrzanym miejscem. Podobnie jak willa na Żoliborzu za sprawą słówka „wielka” i oczywiście samego Żoliborza, gdzie wiadomo kto mieszka. Podejrzany staje się też dom wskutek podania nazwiska jego właścicielki, a także budowa CPK „dzięki” napomknięciu, że to „sztandarowy projekt PiS”. Z kolei w połączeniu z frazą „po 2015 r.” (czytaj: po zdobyciu władzy przez PiS) podejrzanie zaczyna wyglądać rozpoznawalność Bartosiaka. Tak samo jak jego występ publiczny z szefem sztabu generalnego w wyniku nadmienienia, że jest to szef mianowany przez PiS. Jacek Bartosiak publicznie występował także z Aleksandrem Kwaśniewskim, Radosławem Sikorskim, czy Moniką Jaruzelską, ale to już nie pasowało do paszkwilu Piątka, toteż się w nim nie znalazło.

Omówione powyżej zdania przynajmniej częściowo są zgodne z prawdą - Jacek Bartosiak faktycznie ma 45 lat, faktycznie zajmuje się geopolityką i tak dalej - mimo to Piątek upchnął w nich sporo błota. Ile więc mógł go upchnąć w pozostałych zdaniach, które już nie są o rzeczywistym Bartosiaku, tylko o jakiejś zupełnie innej osobie? Nie ma sensu analizować tego publicystycznego szamba. Zwłaszcza że, jak zauważyłem, już to zrobiono w internecie i Piątek na tych analizach wizerunkowo nie zyskał. Wezmę raczej pod lupę tylko tytułowe zdanie, a właściwie równoważnik zdania: „Guru strategii i willa na Żoliborzu”.

Otóż Jacek Bartosiak żadnym guru nie jest. W latach 2016-2021 opublikował sześć książek na temat geopolityki. Jest człowiekiem zajmującym się profesjonalnie geopolityką, wysoko cenionym przez geopolityków z amerykańskich think tanków, przez rektorów akademii wojskowych, przez polskich generałów i wysoko postawionych polityków. Wokół jego think tanku „Strategy&Future” skupiły się rzesze entuzjastów, mnóstwo młodych ludzi, Polaków, którym Jacek Bartosiak zwrócił geopolitykę kwitnącą w okresie międzywojennym. Trudno się dziwić, że zwrócił ją właśnie on. Miał wszelkie dane ku temu, świetnie ustawiony głos, swobodny sposób bycia, kulturę osobistą, wiedzę, erudycję, skromność, i przy tym wszystkim absolutną niechęć do brania udziału w bieżących sporach politycznych. Jest gościem konsekwentnie funkcjonującym ponad podziałami. Jedyną lojalnością, jaką kultywuje, jest lojalność wobec Rzeczpospolitej i zachodniej cywilizacji.

Może właśnie to wielu ludzi do niego przekonuje. Z tego, co w tej chwili o nim piszę i jak piszę, może wynikać, że mnie też. Nie zaprzeczam. Gdybym miał go określić w dwóch słowach, powiedziałbym: wspaniały facet. W początkach jego rozpoznawalności nie mogłem wprost uwierzyć, że ktoś taki istnieje w Polsce. Dlatego, gdy jakiś Piątek, o istnieniu którego dopiero wczoraj się dowiedziałem, próbuje w swoim paszkwilu zrobić z Jacka Bartosiaka ponurego typa głoszącego nieufność wobec Zachodu, oszołoma twierdzącego, że Polska bez pomocy NATO może wygrać z Rosją (nie wygrać, panie Piątek, a obronić się przed nią), zdeklarowanego człowieka PiS, groźną figurę, którą łączą ciemne interesy z kremlowskimi oligarchami, drobnego kombinatora zamieszanego w podejrzany obrót lokalami, gambijskiego łącznika, totumfackiego Macierewicza, zwolennika zbliżenia z Moskwą, naganiacza armii trolli internetowych, a wszystko to dlatego, że Jacek Bartosiak zamieszkiwał w czyjejś willi, że się z kimś koleguje, czy że ktoś przeczytał jego książkę, to nawet się nie oburzam, tylko niebotycznie się dziwię, bo po co to było temu Piątkowi, po co on ten paszkwil popełnił?

Przecież, o ile mi wiadomo, Bartosiak nigdy nie zrobił Piątkowi żadnej krzywdy, nie powiedział o nim złego słowa, w niczym mu nie zawinił. Więc co kierowało Piątkiem, że zaatakował odnowiciela polskiej geopolityki nie wahając się przed użyciem najbrudniejszych aluzji, insynuacji i domysłów? Co kazało mu nagle zakasać rękawy i zabrać się do ściągania Jacka Bartosiaka do polskiego kotła za pomocą tych narzędzi? Jakie czynniki sprawiły, że on, literat zaliczany do oświeconej elity, zaczął pluć na wartościowego człowieka? I to gdzie? W „Polityce” uchodzącej za tygodnik polskiej inteligencji. Cisną mi się na klawiaturę tylko najpospolitsze odpowiedzi - zawiść, nienawiść, podłość. Ale może była to także lojalność wobec kogoś czy czegoś. Kto wie.


Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale