Jestem przekonany, że Roman Dmowski, gdyby żył po II wojnie światowej, wspierałby Władysława Gomułkę w latach 1945-1947, gdy był on ministrem odpowiedzialnym za integrację z Polską ziem zdobytych na Niemcach.
Studiuje jego dzieła i nie łapie, co w nich jest istotne.
A właściwie, zaczyna łapać, ale nie potrafi przełożyć tego na ocenę wydarzeń.
Nie rozumie, że z realizmu Dmowskiego wynika, że mam rację, oceniając, że ludzie z WiN to barany, bo nie pogodzili się z wynikami II wojny światowej, z tym, że ZSRR stał się supermocarstwem, a opór zbrojny przeciw niemu był głupotą.
Robert Winnicki w proteście przeciw nazwaniu ludzi z WiN baranami przestał być moim znajomym na Facebooku.
To pokazuje, że nie rozumie tego, co napisał Roman Dmowski, a pewnie przeczytał kilka razy więcej jego książek niż ja.
Ja w całości czytałem tylko „Myśli nowoczesnego Polaka” Dmowskiego. A lepiej rozumiem idee Dmowskiego niż szef Młodzieży Wszechpolskiej, jeden z bystrzejszych narodowców w Polsce.
Idee Dmowskiego dobrze rozumieli ludzie z PAX-u.
Rok temu pokłóciliśmy się publicznej na stronie www.historiaprl.info, bo wyszły dokumenty, z których wynikało, że współpracował z SB w czasie, gdy kolegowaliśmy się.
Jestem przekonany, że Bogdan współpracował z komunistami już wtedy, bo nie wierzył, że komunizm upadnie.
Na początku 1988 r. założył się za mną o koniak, że komunizm nie upadanie jeszcze przez 50 lat.
Ja uważałem, że zawali się wcześniej.
Zakład więc przegrał, koniaku nie postawił. Choć również rok temu obiecał, że to zrobi.
Ale miał rację, że współpracował z komunistami, którzy realizowali dużo pomysłów endecji.
Zastanawiam się, kiedy opuści tych awanturników, którzy walczą z Rosją i sprzedali do Gruzji rakiety ziemia-powietrze, a te rozwaliły sporo rosyjskich samolotów.
Chodźmy, Boguś, razem do PSL!
Zostaw tego awanturnika Jarosława Kaczyńskiego.
Nie lubię koniaku.
Wole herbatę.
A z wielkiej okazji polską wódkę.
Jerzy Krajewski


Komentarze
Pokaż komentarze (14)