Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski
165
BLOG

Róbmy swoje

Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski Polityka Obserwuj notkę 4

Szukajmy jak najlepszych rozwiązań dla naszego kraju, by mógł poradzić sobie z wyzwaniami przyszłości. Jak wzmocnić naszą gospodarkę i armię? Jak wpasować Polskę w nowy układ sił, jaki rysuje się na globalnej scenie politycznej?

 

Zajmuję się biznesem, a nie polityką zagraniczną.

Gdybym jednak wiedział, że Lech Kaczyński sprzedał Gruzji rakiety ziemia-powietrze wraz z kodami pomagającymi na lokalizacją rosyjskich samolotów, to odradziłbym mu podróż samolotem do Smoleńska i gorąco namawiał do jazdy pociągiem.

Pociąg bowiem trudniej rozwalić niż samolot.

Uważam, że jako wolny obywatel mam prawo publicznie oceniać co chcę i jak chcę.

W Powstaniu Warszawskim najbardziej żal mi dzieci i młodzieży, zaangażowanych przez dowództwo AK do walki z uzbrojoną po zęby armią niemiecką, oraz ludności cywilnej - ponad 200 tysięcy osób, w tym ofiar rzezi na Woli - dzieci oraz zgwałconych i zamordowanych kobiet.

Tych ofiar nie byłoby, gdy nie fatalna decyzja dowództwa AK o rozpoczęciu powstania.

Dowódcy LWP też popełnili błąd wysyłając na śmierć polskich żołnierzy na pomoc dogorywającemu Powstaniu Warszawskiemu.

Ta bitwa z Niemcami była już przegrana. Szkoda było każdego żołnierza.

Zresztą od początku Powstanie Warszawskie było skazane na klęskę, bo bilans sił między naszymi partyzantami w Warszawie a niemiecką armią w jej okolicy był zdecydowanie dla nas niekorzystny.

Przecież polskie władze w Londynie były przeciw wybuchowi tego powstania, chciały postawić oficerów, którzy powstanie wywołali przed sądem wojennym.

A dziś tym idiotom, którzy powstanie wywołali, stawiamy pomniki, ich imieniem nazywamy ulice.

Bilans sił, bilans sił!

Najpierw trzeba zrobić bilans sił!

Podobnie można osądzi polityką zagraniczną śp. Lecha Kaczyńskiego, który kopał się z koniem w amerykańskim interesie.


Zwróciliście uwagę, że Gruzja rozpoczęła wojną z Rosją w dniu rozpoczęcia olimpiady w Pekinie?


Dlaczego tak zrobiła?


Bo Amerykanie chcieli odsunąć uwagę opinii publicznej od wielkiego sukcesu Chin.


Więc najpierw jeden sługus amerykańskiego imperializmu rozpoczął wojnę z Rosją, a gdy rosyjskie czołgi zaczęły zbliżać się do jego stolicy, drugi sługus zorganizowała międzynarodową polityczną demonstrację poparcia dla niego.

Wojna w Gruzji latem 2008 r. była amerykańskim czarnym public relations przeciw Chinom oraz testem siły Rosji. 


Dziś okazuje się, że Lecha Kaczyński dodatkowo sprzedał jeszcze Gruzji, niezgodnie z polskim prawem, rakiety ziemia-powietrze, którymi Gruzini strzelali do rosyjskich samolotów jak do kaczek.

W mojej ocenie śp. Lech Kaczyński, prezydent RP, był sługusem amerykańskiego imperializmu.
 
Myślał, że popierając interesy USA, walczy w interesie Polski.
 
A okazało się, że działał przeciw interesom Polski, bo naraził nasz kraj na stratę 96 ludzi (w tym siebie) i kompromitację na arenie międzynarodowej.
 
Amerykanie zaś wystawili nas do wiatru.
 
Prezydent USA Barack Obama grał w golfa, gdy chowaliśmy w grobie naszego prezydenta, najwierniejszego sługę USA, którego zabili rywale USA – Rosjanie.

Ta postawa Amerykanów pokazuje najdobitniej, jak bardzo w polityce zagranicznej pomylił się Lech Kaczyński.


Jestem przekonany, że premier Donald Tusk, który lubił Lecha Kaczyńskiego, nie wiedział, że Rosjanie rozwalą nasz samolot.


Był w szoku. Szukał najlepszego rozwiązania dla naszego państwa i cały czas zachowywał się rozsądnie.


To on po katastrofie w Smoleńsku kierował naszym państwem i naszą polityką zagraniczną.


Przed katastrofą czasami ostro krytykował Lecha Kaczyńskiego, ale nigdy nie przekroczył granicy przyzwoitości.


To Tusk podejmuje decyzje w Polsce.


I ja go cenię za sprawne zarządzanie kryzysem gospodarczym i kryzysem w polityce zagranicznej.

Choć prawda jest dla mnie ważna, nie przeszkadza mi, że Tusk kłamie w sprawie wydarzeń w Smoleńsku, bo robi to w imię naszej racji stanu. A za obronę naszej racji stanu mu przecież płacimy.


Lecha Kaczyński, którego polityką zagraniczną oceniam dziś, gdy wiem o niej więcej, bardzo źle, nie był rozsądnym politykiem.


Był miłym, ciepłym człowiekiem, których kochał żonę, matkę, brata i dzieci. Był dobrym katolikiem.


Ale politykę prowadził awanturniczą.


A mimo to państwo polskie uhonorowało go bardzo. Został pochowany na Wawelu. Żegnały go setki tysięcy ludzi na ulicach Warszawy i Krakowa. Sam tydzień płakałem po nim.

 

Jestem nawet za tym, by postawić mu pomnik przy Krakowskim Przedmieściu, by uspokoić nastroje.
I zostawiać  w spokoju kwiaty i znicze, by się dopaliły.
Skoro są ludzie, którzy chcą dłużej opłakiwać Lecha Kaczyńskiego, pozwólmy im na to.
Pozwólmy też demonstrować ludziom niechęć do Rosji.


I róbmy swoje.


Szukajmy jak najlepszych rozwiązań dla naszego kraju, by mógł poradzić sobie z wyzwaniami przyszłości.


Jak uchronić Polskę przed bankructwem?

Jak wzmocnić naszą gospodarkę i armię?


Jak wpasować Polskę w nowy układ sił, jaki rysuje się na globalnej scenie politycznej, gdzie słabną USA, Wielka Brytania, Japonia i Francja, a w siłę rosną Chiny, Niemcy i Rosja?


Co dalej z Unią Europejską?

Jerzy Krajewski

Inteligentny, odważny, wrażliwy, wszechstronny - człowiek orkiestra, jak mnie nazwała kilka lat temu "Gazeta Bankowa". Urodziłem się w 1963 r. w Słupsku w chłopskiej rodzinie z dziada pradziada. Skończyłem Technikum Elektryczne w Słupsku i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (obroniona "na pięć" w 1988 r. praca magisterska pt. "Polityczna rola telewizji w Polsce"). W latach 1989-2005 pracowałem w "Gazecie Bankowej", TVP 2 (program na żywo "Telewizja Biznes"),"Życiu Warszawy", miesięcznikach "Zarządzanie", "Businessman Magazine", "Twój Pieniądz", "Finansista", "Głos Banków Spółdzielczych". W 1998 r. wydałem książkę "Tani kapitał, czyli jak zdobyć pieniądze dla firmy". Mam dobrą, ładną żonę Elżbietę i dwóch wspaniałych synów Łukasza i Marcina. Mieszkamy we własnym domu w Markach koło Warszawy. Mam też dom na wsi koło Słupska. Od 2006 r. prowadzę firmę ULAN Sp. z o.o. (mam 80 proc. jej udziałów), wydającą dwa czasopisma: "Europejska Firma" i "Europejski Bank Spółdzielczy" oraz prowadzącą kilka projektów z zakresu public relations, m.in. konkursy Gepardy Biznesu, Efektywna Firma, Bank Przyjazny Biznesowi, Samorząd Przyjazny Biznesowi, Złota Skarbonka oraz Konferencje Nowoczesngo Biznesu. Więcej o jej projektach na: www.europejskafirma.pl - serwis internetowy Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma" www.gepardybiznesu.pl - serwis internetowy Klubu Gepardów Biznesu www.nb.net.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Biznes" www.nh.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Handel" www.nr.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesne Rolnictwo" www.nbank.biz.pl oraz www.ibs.edu.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Bank" www.rabat.org.pl - Program Rabatowy Tęcza www.taniekredyty.pl - Program Partnerski Money.pl Telefon do mnie: 604 596 537. Mejl: jerzy.krajewski@europejskafirma.pl Mój ojciec WITOLD jest na emeryturze, był właścicielem gospodarstwa rolnego na Pomorzu o powierzchni 13 ha, które podarował mi w 1997 r. Zaczynał od zera na początku lat 60. XX wieku. Całą ziemię kupił. Dorabiał się krok po kroku. Był oszczędny. Zawsze miał pieniądze. Nigdy nie brał kredytów. Mój dziadek Stanisław w 1945 r. przyjechał z Mazowsza na Pomorze i przejął od Niemców ładne gospodarstwo z pięknym domem nad sporym stawem. Ziemię zdał na Skarb Państwa za wyższą emeryturę. Nie wiem jak miał na imię pradziadek, nie wiem gdzie dokładnie jest jego grób w Dobrem (próbowałem odnaleźć ten grób w latach 80. XX wieku, ale nie udało się). Był rolnikiem we wsi Głęboczyca koło Dobrego na Mazowszu. Stanisław Krajewski pochowany jest na katolickim cmentarzu w Zagórzycy kolo Słupska. Tam też pochowany jest mój drugi dziadek, Stanisław Kostrubiec, ojciec mojej mamy, oraz pradziadek Andrzej Kostrubiec. Rodzina Kostrubców pochodzi z Zamojszczyzny z okolic Krasnobrodu - wieś Borki. Byłem tam 30 lat temu razem z dziadkiem Stanisławem Kostrubcem, który zabrał mnie w rodzinne strony z obozu OHP w Zamościu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka