Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski
351
BLOG

Przemyślane posunięcia Rosjan

Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski Polityka Obserwuj notkę 4

Od kilku wieków Rosjanie skutecznie prowadzą swoją politykę zagraniczną. Zbudowali imperium, które najpotężniejsze było za czasów Stalina. Zachwiało się w 1998 r. przy zmianach ustroju, ale teraz znowu rośnie w siłę. I ogrywa największego rywala – USA.

Rok temu zabiło najważniejszych amerykańskich sojuszników w Polsce, nie ponosząc strat własnych.
 

Impulsem do utworzenia  grupy „Zamach w Smoleńsku”  na Facebooku była myśl, jak mi przemknęła po przeczytaniu kawałka rozmowy z Kazimierzem Marcinkiewiczem w  tygodniku "Uważam Rze".

Marcinkiewicz nie wierzy w zamach.

Ja jestem przekonany na 95 proc., że był zamach, a wydarzenia dobrze opisał Leszek Szymowski w książce "Zamach w Smoleńsku".

Bomba próżniowa w samolocie dla polskich władz, zamontowana przy remoncie w Rosji, to sprytne posunięcie Rosjan.

Równie przemyślane, jak pakt Ribbentrop-Mołotow z 23 sierpnia 1939 r.

Tajny pakt, o którym wiedzieli najważniejsi gracze na scenie politycznej, a nie wiedziały o nim polskie władze.

Po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow los Polski był przesądzony, nie było żadnej szansy na jej uratowanie.

Był on zaskoczeniem dla wielu polskich polityków. Nie mieścił im się w głowie.

„Jak to, najwięksi wrogowie - hitlerowcy i komuniści - podpisali sojusz”, kręcili głowami z niedowierzaniem. "To bzdury", mówili. "Przecież oni nienawidzą się", przekonywali.

Nie doceniali pragmatyzmu i inteligencji Hitlera i Stalina.

Pakt Ribbentrop-Mołotow był korzystny i dla Niemiec, i dla Rosji,  Hitler i Stalin przełamali więc wzajemną niechęć.

Pakt Ribbentrop-Mołotow skazał Polskę na zagładę.

Hitler i Stalin wiedzieli, że Polsce nie pomogą ani Wielka Brytania, ani Francja, bo są za słabe, by przeciwstawić się zjednoczonej sile Niemiec i ZSRR.

Brytyjczycy rzeczywiście byli za słabi, dlatego nie pomogli Polsce. Czekali aż Niemcy pokłócą się z ZSRR.

Możemy mieć pretensję do Brytyjczyków, że nam nie pomogli we wrześniu 1939 r., ale przecież ze swojego punktu widzenia postąpili rozsądnie, gdyż słusznie obawiali się, że nie poradzą sobie w wojnie przeciw sojuszowi Niemiec i ZSRR.

Podobnie jest teraz. Niewielu chce uwierzyć, że Rosjanie z premedytacją zabili prezydenta Polski i dowództwo jednej z NATO-wskich armii.

A przecież było to przemyślane rosyjskie posunięcie. Zbili z szachownicy swoich wrogów, sojuszników USA w Polsce, a nie stracili niczego, jeszcze dodatkowo skompromitowali nasz kraj informacją, że w kabinie pilotów był pijany polski generał.

Polska, USA i inne kraje NATO kłamią, że nie było zamachu, bo są za słabe, by wypowiedzieć wojnę Rosji.

Tak jak USA i Wielka Brytania przez kilka lat kłamały, że zbrodnia katyńska to dzieło Niemców, bo potrzebowali sojuszu ze Stalinem.

USA i Wielka Brytania bankrutują.

Francja też ma kłopoty finansowe.

Silne są Niemcy, ale one chcą sojuszu z Rosją i wyrwania się spod amerykańskiej kurateli.

No i co ma zrobić biedny premier Donald Tusk, gdy pomocy znikąd?

Kłamie w imię racji stanu, jak inni. A za nim ministrowie, prokuratorzy i media.

Jak słusznie zauważył Marcinkiewicz, Rosjanie walą w Tuska jak w bęben.

Bo im rozróba w Polsce pasuje, a szczególnie te antyrosyjskie akcje chłopaków z "Gazety Polskiej" pod rosyjską ambasadą.

Mogą sobie krzyczeć, ale nic nie wskórają, bo bilans sił jest taki, że nikt nie wypowie Rosji wojny.

Zabijając Kaczyńskiego Rosja zastraszyła innych europejskich polityków, by nie sprzeciwiali się jej. A oni dostali dodatkowo sygnał, że USA są tak słabe, że nie przyjdą z pomocą.

Przecież Amerykanie niemal błagali Rosję o podpisanie układu o ograniczeniu liczby głowic atomowych.

Co będzie dalej?

Nie wiem.

Trwa ostra globalna wojna o panowanie nad światem, którą brutalnie zaczęli Amerykanie od bombardowania Belgradu w 1999 r.

Choć tak naprawdę globalna wojna trwa od wieków.  Chyba od czasu rozpoczęcia rywalizacji między Anglią i Hiszpanią o panowanie na morzach w XVI wieku.

Brytyjczykom udało się stworzyć globalne imperium, które w XX wieku zaczęło się jednak chylić ku upadkowi.

Teraz o globalne imperium walczą  Amerykanie, ale są coraz słabsi.

Dlatego Rosjanie zbili im z szachownicy polskich sojuszników, którzy nieopatrznie polecieli na terytorium Rosji rosyjskim samolotem remontowanym przez rosyjską firmę, w którym rosyjskie służby specjalne zamontowały bombe próżniową, jak twierdzi Leszek Szymowski.

Gdzie były nasze służby specjalne, że nie wykryły bomby w samolocie?

Gdzie był nasz wywiad, że nie zorientował się, w jakim niebezpieczeństwie jest nasz prezydent i dowództwo naszej armii?

Lech Kaczyński, wróg Rosji, powinien był jechać do Katynia pociągiem.

Tak nawet planował.

Co mu w tym przeszkodziło?

I ten wątek warto zbadać.

Co i kto sprawiło, że Lech Kaczyński zrezygnował z podróży pociągiem?


Być może i w tym maczali palce sprytni Rosjanie, którzy mają swoich ludzi w Polsce.


Jerzy Krajewski

PS.

W tym kontekście chciałbym podkreślić informacje w sprawie śmierć naszego premiera gen. Władysława Sikorskiego, które w Internecie ukazały się po napisaniu tego komentarza.

 Otóż jeden z niemieckich pisarzy twierdzi, powołując się na rozmowę z brytyjską agentką, że to Brytyjczycy  w lipcu 1943 r. na polecenie najwyższych władz zamordowali naszego premiera i upozorowali katastrofę.
Jestem przekonany, że tak właśnie był, że decyzja o tym zapadał na najwyższym szczeblu brytyjskiego rządu, który obawiał się, że postawa Sikorskiego po ujawnieniu zbrodni katyńskiej może doprowadzić do zerwania koalicji ZSRR z Wielką Brytanią.
Koalicja ta miała strategiczne znaczenie dla Brytyjczyków, nie zawahali się więc zabić naszego premiera. Polska nie miała dla Brytyjczyków wielkiego znaczenia. Ważniejsza była sama Wielka Brytania i jej kolonie w Azji i Afryce.
 
Za Wikipedią:
W odpowiedzi na komunikat radia berlińskiego radio moskiewskie (15 kwietnia 1943) i dziennik "Prawda" (17 kwietnia) podały stanowisko rządu radzieckiego obwiniające o zbrodnię Niemców, argumentowane rozwiniętym pomysłem Stalina z marca 1942 r. – polscy oficerowie z Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska mieli być na wiosnę 1940 r. przemieszczeni bez prawa do korespondencji do trzech obozów pracy nr 1-ON, 2-ON, 3-ON (specjalnego przeznaczenia) w rejonie Smoleńska, a po przejęciu przez Niemców w 1941 r. zamordowani przez nich jesienią. Po zwróceniu się rządu polskiego do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża "Prawda" opublikowała artykuł "Polscy współpracownicy Hitlera", a w nocy z 25 na 26 kwietnia polski ambasador Tadeusz Romer otrzymał notę o zerwaniu stosunków dyplomatycznych[20]. Brytyjskie Foreign Office powiadomiło w niejawnej depeszy amerykański Departament Stanu, że w jego przekonaniu: rząd sowiecki zerwał z Polakami [...] by ukryć własną winę. Jednocześnie winą za zerwanie stosunków Winston Churchill w depeszy do Stalina obarczył Polaków: wznowienie przyjacielskich czy roboczych stosunków z Rosją Sowiecką nie będzie możliwe, dopóki wysuwa on [rząd polski] obraźliwe oskarżenia wobec Rządu Sowieckiego (...).
 
 
Jasnego z tego fragmentu z Wikipedii wynika, żeWinston Churchill uważał, że Polacy nie powinni podnosić oskarżeń wobec ZSRR, mimo że jasne było, że do ZSRR wymordował polskich żołnierzy. Winston Churchill uważał, że trzeba kłamać w imię brytyjskiej racji stanu.
 
Świat jest podły.
Nie mam co do tego złudzeń.
Trzeba więc w nim bardzo uważać, by nie narazić na kłopoty nasze państwo.

 

Inteligentny, odważny, wrażliwy, wszechstronny - człowiek orkiestra, jak mnie nazwała kilka lat temu "Gazeta Bankowa". Urodziłem się w 1963 r. w Słupsku w chłopskiej rodzinie z dziada pradziada. Skończyłem Technikum Elektryczne w Słupsku i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (obroniona "na pięć" w 1988 r. praca magisterska pt. "Polityczna rola telewizji w Polsce"). W latach 1989-2005 pracowałem w "Gazecie Bankowej", TVP 2 (program na żywo "Telewizja Biznes"),"Życiu Warszawy", miesięcznikach "Zarządzanie", "Businessman Magazine", "Twój Pieniądz", "Finansista", "Głos Banków Spółdzielczych". W 1998 r. wydałem książkę "Tani kapitał, czyli jak zdobyć pieniądze dla firmy". Mam dobrą, ładną żonę Elżbietę i dwóch wspaniałych synów Łukasza i Marcina. Mieszkamy we własnym domu w Markach koło Warszawy. Mam też dom na wsi koło Słupska. Od 2006 r. prowadzę firmę ULAN Sp. z o.o. (mam 80 proc. jej udziałów), wydającą dwa czasopisma: "Europejska Firma" i "Europejski Bank Spółdzielczy" oraz prowadzącą kilka projektów z zakresu public relations, m.in. konkursy Gepardy Biznesu, Efektywna Firma, Bank Przyjazny Biznesowi, Samorząd Przyjazny Biznesowi, Złota Skarbonka oraz Konferencje Nowoczesngo Biznesu. Więcej o jej projektach na: www.europejskafirma.pl - serwis internetowy Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma" www.gepardybiznesu.pl - serwis internetowy Klubu Gepardów Biznesu www.nb.net.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Biznes" www.nh.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Handel" www.nr.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesne Rolnictwo" www.nbank.biz.pl oraz www.ibs.edu.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Bank" www.rabat.org.pl - Program Rabatowy Tęcza www.taniekredyty.pl - Program Partnerski Money.pl Telefon do mnie: 604 596 537. Mejl: jerzy.krajewski@europejskafirma.pl Mój ojciec WITOLD jest na emeryturze, był właścicielem gospodarstwa rolnego na Pomorzu o powierzchni 13 ha, które podarował mi w 1997 r. Zaczynał od zera na początku lat 60. XX wieku. Całą ziemię kupił. Dorabiał się krok po kroku. Był oszczędny. Zawsze miał pieniądze. Nigdy nie brał kredytów. Mój dziadek Stanisław w 1945 r. przyjechał z Mazowsza na Pomorze i przejął od Niemców ładne gospodarstwo z pięknym domem nad sporym stawem. Ziemię zdał na Skarb Państwa za wyższą emeryturę. Nie wiem jak miał na imię pradziadek, nie wiem gdzie dokładnie jest jego grób w Dobrem (próbowałem odnaleźć ten grób w latach 80. XX wieku, ale nie udało się). Był rolnikiem we wsi Głęboczyca koło Dobrego na Mazowszu. Stanisław Krajewski pochowany jest na katolickim cmentarzu w Zagórzycy kolo Słupska. Tam też pochowany jest mój drugi dziadek, Stanisław Kostrubiec, ojciec mojej mamy, oraz pradziadek Andrzej Kostrubiec. Rodzina Kostrubców pochodzi z Zamojszczyzny z okolic Krasnobrodu - wieś Borki. Byłem tam 30 lat temu razem z dziadkiem Stanisławem Kostrubcem, który zabrał mnie w rodzinne strony z obozu OHP w Zamościu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka