Nie jestem zakłamany.
Choć zdarza mi się kłamać.
Potrafię kłamać.
I to w kluczowych sprawach.
Potrafię wymyślać na poczekaniu historie.
Od kilku miesięcy codziennie opowiadam nową bajkę, historyjkę na dobranoc mojemu synkowi Marcinowi (9 lat).
Codziennie inną.
Powszechnie znane bajki dawno się skończyły.
Były więc przygody psów Saby (to pies Marcina), Albiego (to nasz stary pies, który już nie żyje) oraz wymyślonego kota Mruczka i króliczków - Kicka i Skoczka.
Były opowieści o przygodach małej Chinki Hej Hu Ła (Hej Hu Ła miała na imię studentka z Chin, jaką poznałem w czasie studiów w Warszawie) , córki mandaryna i smoka Hu Hu (Hu Hu - tak kiedyś Marcin nazwał św. Mikołaja), który miał żonę smoczycę i trzech synków (wszystkich ich imion już nie pamiętam, jeden to Czaka).
W tym tygodniu opowiadam o planecie robotów, którą zaczęły szpiegować dziwne istoty z kosmosu o sześciu placach. Okazało się, że ta planeta to Ziemia, którą 200 lat temu podbiły roboty stworzone przez ludzi do walki. Najpierw roboty wojenne jednego mocarstwa pokonały robot stworzone przez inne mocarstwo, a potem zwycięskie roboty zniszczyły miasta ludzi, pozabijali ich i sami zaczęli władanie Ziemią.
Ludzie ocaleli tylko w lasach. Buntowali się, ale przestali, bo roboty były za silne. Ludzie cofnęli się do stanu dzikości. Ocalało ich na Ziemi tylko kilka tysięcy.
Wczoraj w opowieści okazało się, że tajemnicze istoty z kosmosu o sześciu placach to ludzie, którzy 300 lat temu polecieli z Ziemi na planetę Alfa Centaurii i tam zbudowali cywilizację, która teraz liczy 10 miliardów osobników.
200 lat temu stracili kontakt z Ziemią. Wrócili, by zorientować się co się dzieje na Ziemi.
Roboty zniszczył jednak dwa statki kosmiczne szpiegów i wzięli do niewoli 2 osobniki, akurat takie, które miały sześć palców. Większość ludzi ma jednak pięć palców. Roboty przesłuchują szpiegów-ludzi.
Dziś będzie dalszy ciąg opowieści. Jeszcze nie wiem, co opowiem Marcinowi.
Ta bajka rozwinęła się pewnie pod wpływem dyskusji w Salonie 24.
Bo zaczęła się w niedzielę wieczorem bez ludzi. Od planety robotów, bo Marcin pasjonuje się teraz Bioniclami.
Robotom zaczęł brakować energii. Wyłaczały się więc jeden po drugim. Został tylko jeden, który miał potężną baterię. Sam nie mógł jednak wiele zrobić. Postanowił więc podzielić się energią z innymi robotami. Wspólnie odbudowali kopalnię i elektrownię, co dało im nową energię. I umożliwiło dalszy rozwój. Budowali kolejne kopalnie i elektrownie oraz fabryki kolejnych robotów.
Istoty z kosmosu, które nagle przylecialy w poblize planety robotów, najpierw nie były ludźmi.
Były tajemniczymi istotami z sześcioma palcami.
Dopiero wczoraj stały się ludzmi. Wyszło to w czasie przesłuchiwania ich przez roboty. A natchnęła mnie do tego dyskusja w Salonie 24 na temat amerykańskiego imperialzmu.
Chyba zacznę nagrywać i spisywać tę historię, która wciąga Marcina i mnie coraz bardziej.
Potrafię wymyślać nowe historie.
Proszę jednak wskazać kłamstwa w tym, co napisałem w Salonie 24 o historii Polski.
Gdzie się mylę?
Lubię takie dyskusje.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski


Komentarze
Pokaż komentarze (4)