Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski
260
BLOG

Bajka na dobranoc - roboty wojenne pokonały ludzi

Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski Polityka Obserwuj notkę 4

 Nie jestem zakłamany.

 

Choć zdarza mi się kłamać.

 

Potrafię kłamać.

 

I to w kluczowych sprawach.

 

Potrafię wymyślać na poczekaniu historie.

 

Od kilku miesięcy codziennie opowiadam nową bajkę, historyjkę na dobranoc mojemu synkowi Marcinowi (9 lat).

 

Codziennie inną.

 

Powszechnie znane bajki dawno się skończyły.

 

Były więc przygody psów Saby (to pies Marcina), Albiego (to nasz stary pies, który już nie żyje) oraz wymyślonego kota Mruczka i króliczków - Kicka i Skoczka.

 

Były opowieści o przygodach małej Chinki Hej Hu Ła (Hej Hu Ła miała na imię studentka z Chin, jaką poznałem w czasie studiów w Warszawie) , córki mandaryna i smoka Hu Hu (Hu Hu - tak kiedyś Marcin nazwał św. Mikołaja), który miał żonę smoczycę i trzech synków (wszystkich ich imion już nie pamiętam, jeden to Czaka).

 

W tym tygodniu opowiadam o planecie robotów, którą zaczęły szpiegować dziwne istoty z kosmosu o sześciu placach. Okazało się, że ta planeta to Ziemia, którą 200 lat temu podbiły roboty stworzone przez ludzi do walki. Najpierw roboty wojenne jednego mocarstwa pokonały robot stworzone przez inne mocarstwo, a potem zwycięskie roboty zniszczyły miasta ludzi, pozabijali ich i sami zaczęli władanie Ziemią.

 

Ludzie ocaleli tylko w lasach. Buntowali się, ale przestali, bo roboty były za silne. Ludzie cofnęli się do stanu dzikości. Ocalało ich na Ziemi tylko kilka tysięcy.

 

Wczoraj w opowieści okazało się, że tajemnicze istoty z kosmosu o sześciu placach to ludzie, którzy 300 lat temu polecieli z Ziemi na planetę Alfa Centaurii i tam zbudowali cywilizację, która teraz liczy 10 miliardów osobników.

200 lat temu stracili kontakt z Ziemią. Wrócili, by zorientować się co się dzieje na Ziemi.

Roboty zniszczył jednak dwa statki kosmiczne szpiegów i wzięli do niewoli 2 osobniki, akurat takie, które miały sześć palców. Większość ludzi ma jednak pięć palców. Roboty przesłuchują szpiegów-ludzi.

 

Dziś będzie dalszy ciąg opowieści. Jeszcze nie wiem, co opowiem Marcinowi.

Ta bajka rozwinęła się pewnie pod wpływem dyskusji w Salonie 24.

Bo zaczęła się w niedzielę wieczorem bez ludzi. Od planety robotów, bo Marcin pasjonuje się teraz Bioniclami.

Robotom zaczęł brakować energii. Wyłaczały się więc jeden po drugim. Został tylko jeden, który miał potężną baterię. Sam nie mógł jednak wiele zrobić. Postanowił więc podzielić się energią z innymi robotami. Wspólnie odbudowali kopalnię i elektrownię, co dało im nową energię. I umożliwiło dalszy rozwój. Budowali kolejne kopalnie i elektrownie oraz fabryki kolejnych robotów. 

Istoty z kosmosu, które nagle przylecialy w poblize planety robotów,  najpierw nie były ludźmi.

 

Były tajemniczymi istotami z sześcioma palcami. 

 

Dopiero wczoraj stały się ludzmi. Wyszło to w czasie przesłuchiwania ich przez roboty. A natchnęła mnie do tego dyskusja w Salonie 24 na temat amerykańskiego imperialzmu.

Chyba zacznę nagrywać i spisywać tę historię, która wciąga Marcina i mnie coraz bardziej.

 

Potrafię wymyślać nowe historie.

 

Proszę jednak wskazać kłamstwa w tym, co napisałem w Salonie 24 o historii Polski.

 

Gdzie się mylę?

 

Lubię takie dyskusje.

 

Pozdrawiam

 

Jerzy Krajewski

Inteligentny, odważny, wrażliwy, wszechstronny - człowiek orkiestra, jak mnie nazwała kilka lat temu "Gazeta Bankowa". Urodziłem się w 1963 r. w Słupsku w chłopskiej rodzinie z dziada pradziada. Skończyłem Technikum Elektryczne w Słupsku i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (obroniona "na pięć" w 1988 r. praca magisterska pt. "Polityczna rola telewizji w Polsce"). W latach 1989-2005 pracowałem w "Gazecie Bankowej", TVP 2 (program na żywo "Telewizja Biznes"),"Życiu Warszawy", miesięcznikach "Zarządzanie", "Businessman Magazine", "Twój Pieniądz", "Finansista", "Głos Banków Spółdzielczych". W 1998 r. wydałem książkę "Tani kapitał, czyli jak zdobyć pieniądze dla firmy". Mam dobrą, ładną żonę Elżbietę i dwóch wspaniałych synów Łukasza i Marcina. Mieszkamy we własnym domu w Markach koło Warszawy. Mam też dom na wsi koło Słupska. Od 2006 r. prowadzę firmę ULAN Sp. z o.o. (mam 80 proc. jej udziałów), wydającą dwa czasopisma: "Europejska Firma" i "Europejski Bank Spółdzielczy" oraz prowadzącą kilka projektów z zakresu public relations, m.in. konkursy Gepardy Biznesu, Efektywna Firma, Bank Przyjazny Biznesowi, Samorząd Przyjazny Biznesowi, Złota Skarbonka oraz Konferencje Nowoczesngo Biznesu. Więcej o jej projektach na: www.europejskafirma.pl - serwis internetowy Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma" www.gepardybiznesu.pl - serwis internetowy Klubu Gepardów Biznesu www.nb.net.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Biznes" www.nh.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Handel" www.nr.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesne Rolnictwo" www.nbank.biz.pl oraz www.ibs.edu.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Bank" www.rabat.org.pl - Program Rabatowy Tęcza www.taniekredyty.pl - Program Partnerski Money.pl Telefon do mnie: 604 596 537. Mejl: jerzy.krajewski@europejskafirma.pl Mój ojciec WITOLD jest na emeryturze, był właścicielem gospodarstwa rolnego na Pomorzu o powierzchni 13 ha, które podarował mi w 1997 r. Zaczynał od zera na początku lat 60. XX wieku. Całą ziemię kupił. Dorabiał się krok po kroku. Był oszczędny. Zawsze miał pieniądze. Nigdy nie brał kredytów. Mój dziadek Stanisław w 1945 r. przyjechał z Mazowsza na Pomorze i przejął od Niemców ładne gospodarstwo z pięknym domem nad sporym stawem. Ziemię zdał na Skarb Państwa za wyższą emeryturę. Nie wiem jak miał na imię pradziadek, nie wiem gdzie dokładnie jest jego grób w Dobrem (próbowałem odnaleźć ten grób w latach 80. XX wieku, ale nie udało się). Był rolnikiem we wsi Głęboczyca koło Dobrego na Mazowszu. Stanisław Krajewski pochowany jest na katolickim cmentarzu w Zagórzycy kolo Słupska. Tam też pochowany jest mój drugi dziadek, Stanisław Kostrubiec, ojciec mojej mamy, oraz pradziadek Andrzej Kostrubiec. Rodzina Kostrubców pochodzi z Zamojszczyzny z okolic Krasnobrodu - wieś Borki. Byłem tam 30 lat temu razem z dziadkiem Stanisławem Kostrubcem, który zabrał mnie w rodzinne strony z obozu OHP w Zamościu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka