Ziemie polskie najszybciej rozwijała się gospodarczo zwykle, gdy byliśmy w dobrych relacjach z Rosją, nie było barier celnych między naszymi ziemiami a wielkim rosyjskim rynkiem zbytu.
Tak był w czasach Królestwa Polskiego w latach 1815-1831.
Tak było w przypadku Kraju Przywiślańskiego w latach 1870-1914 (to wtedy powstała Łódź i kursował pociąg Łódź Kaliska-Tokio, to wtedy wieś Marki stała się miasteczkiem, bo angielscy bracia Briggs, zbudowali tu wielką fabryką włókienniczą, która produkowała na chłonny rynek Cesarstwa Rosyjskiego).
Ta było w przypadku III RP w latach 1945-1990, gdy dostawaliśmy z ZSRR surowce po canach niższych niż światowe, a sprzedawaliśmy do ZSRR wyroby przetworzone: statki, maszyny, meble, kosmetyki, elektronikę użytkową, artykuły spożywcze,...). Relacje między Polską a ZSRR były jak między kolonią, a metropolią, z tym, że rolę koloni, dostarczającej surowców, pełnił ZSRR.
Wojna to najgorsze rozwiązanie.
Tak zawsze głoszą zwolennicy demokracji.
Demokraci mówią: dogadajmy się, pozwólmy ludziom żyć.
Codzienni modląc się proszę Boga, „by w świecie było więcej pokoju”.
Niestety Amerykanie sprawiają, że pokoju jest coraz mniej, a wojny coraz więcej.
Po tym jak USA napadły na Irak przez kilka lat bojkotowałem amerykańskie wyroby.
Publicznie w 2003 r. na forum Gazeta.pl wzywałem do bojkotu amerykańskich produktów.
Na szczęście nie ma ich wiele w Polsce.
No bo cóż produkują Amerykanie?
Jaki mają przemysł?
Został już im tylko zbrojeniowy i związany z wojną.
Wystarczy więc bojkotować Mc Donalds.
Kilka lat temu było to trudniejsze, bo starszy syn Łukasz lubi hamburgery z McDonalds.
Na szczęście, młodszy jest mądrzejszy. On woli pomidory, ogórki (świeże, małosolne i kiszone), kiszoną kapustę, marchewkę (codziennie wkładam mu jedną pokrojona w plasterki do plecaka do szkoły i zawsze zjada) i mięso drobiowe.
Co prawda rosyjskich produktów (oprócz wódki) też nie ma w polskich sklepach. Nie wiem, co produkują Rosjanie. Ale ich miasta kwitną. Moskwa to wielka metropolia. Wiem to z opowieści kolegów, którzy tam pracowali w biznesie. Ja ostatni raz byłem w Moskwie w 1986 r.
Nie zgadzam się, że USA w najbliższej perspektywie czasowej przestanie być graczem pierwszoplanowym.
To nadal najpotężniejsze mocarstwo gospodarcze i militarne.
Jego elity szukają wyjścia z trudnej sytuacji gospodarczej, któryąwywołały naturalne procesy związane z rozwojem nowych technologii i globalizacją:
1. Upadek małych i średnich firm handlowych i produkcyjnych w wyniku ekspansji sieci marketów, głównie Wal Mart, który sprzedaje mnóstwo chińskich produktów i na tym. m.in zbudował swoją potęgę. Założyciel sieć Sam Walton sprzedawał w nich tylko amerykańskie produkty, po jego śmierci firma weszła na giełdę, a jej menedżerowie, by maksymalizować zyski zaczęli sprowadzać coraz więcej produktów z zagranicy głównie z Chin. Dlatego jeden z amerykańskich analityków nazywa Chiny republiką WalMartu. Sieci marketów zdobyły przewagę nad małymi sklepami w wyniku rozowju technologii infomatycznych, m.in. czytników kodów kreskowych, skali działania i wykorzystania tego w relacjach z dostawcami i pracownikami.
Za Wikipedią:
Wal-Mart Stores, Inc. - amerykańska sieć supermarketów założona w 1962 roku przez Sama Waltona, będąca obecnie (2010) największym na świecie sprzedawcą licząc wg przychodów. Ma swoją siedzibę w Bentonville w stanie Arkansas w USA. W roku finansowym kończącym się 31 stycznia 2008 r. Wal-Mart zanotował czysty zysk na poziomie 12,7 mld USD, przy obrotach 378,8 mld USD. Według nieoficjalnej klasyfikacji Wal-Mart uplasowałby się wśród gospodarek narodowych na 33. miejscu, między Ukrainą i Kolumbią.
Pierwszy sklep Wal-Marta został otwarty jako Wal-Mart Discount City w Rogers w Arkansas. W przeciągu następnych 5 lat sieć rozrosła się do 24 punktów w całym stanie Arkansas. W 1968 r. firma otworzyła pierwsze sklepy poza rodzimym stanem, w Sikeston (Missouri) i Claremore (Oklahoma).
Powszechnie rozpoznawanymi sloganami sieci są: Wal-Mart. Always Low Prices. Always. (Zawsze niskie ceny, zawsze) / Save More. Smile More (Zaoszczędź więcej, uśmiechaj się więcej).
Firma jest największym prywatnym pracodawcą w USA, Meksyku i Kanadzie - w USA zatrudnia 1,8 mln osób, jest jednak silnie krytykowana za wyzysk pracowników - zaniżanie płac, zakaz zakładania związków zawodowych i ograniczenie ubezpieczeń zdrowotnych. Charakterystyczną cechą sieci Wal-Mart są bardzo niskie ceny produktów, co powoduje, że jest ona miejscem zaopatrzenia dla uboższych grup ludności.
Największą zagraniczną operacją koncernu jest rozległa sieć supermarketów ASDA w Wielkiej Brytanii, przejęta przez Wal-Mart w 1999 r.
W czerwcu 2005 r. Wal-Mart poinformował o planach wejścia na rynki Europy Środkowo-Wschodniej, w tym i Polski.
2. Wejście na globalny rynek w latach 80. XX wieku setek milionów Chińczyków, po zmianie politycznej w ChRL, oraz w latach 90. XX wieku setek milionów obywateli byłego Układu Warszawskiego. Te setki milionów stanęły do konkurencji z Amerykanami i ją wygrywają.
3. Amerykańskie koncerny w pogoni za zyskami przeniosły produkcję i usługi z USA do Azji (do Chin, Indii, Malezji, na Tajwan,...). Przeniosły miejsca pracy.
4. W USA jest coraz mniej miejsc pracy.
5. Amerykańscy politycy próbowali tworzyć miejsca pracy w USA za pomocą rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Banki weszły w to, poluzowały wymagania kredytowe. Kredyt na dom mógł dostać każdy. Przez kilka lat ten boom na kredyt trwał, ale skończył się krachem w 2008 r.
6. Krachem skończyło się też życie na kredyt zaciągnięty na kartach kredytowych.
7. Ciągle nie wiemy, jak wielka jest bomba finansowa stworzona za pomocą instrumentów pochodnych przez amerykańskie banki inwestycyjne.
Amerykańskie elity ratowały i ratują sytuację przez druk dolarów.
Teraz jest strach, że wywoła to wielką inflację.
Może o to chodzi Amerykanom, by za pomocą inflacji obrabować Chińczyków i innych posiadaczy amerykańskich obligacji.
Nie wiem, co wymyślą amerykańskie elity.
Można po nich spodziewać się wszystkiego złego.
Działają jak gangsterzy. Z roku na rok coraz bardziej brutalni i bezwzględni.
12 dni temu czołówka amerykańskich polityków z prezydentem i ministrem spraw zagranicznych śledziła na ekranie monitora, jak amerykańskie komando wpada do cywilnego domu i na oczach 12 -letniej córeczki morduje jej bezbronnego ojca.
I nikt z nich, k..wa, nie wstał i nie powiedział, że tak się robi.
Nikt.
Wszyscy uznali, że był to wielki sukces amerykańskiej demokracji.
To ja mam w dupie taką demokrację, która cieszy się z takiego barbarzyństwa.
To nie jest demokracja.
To jest zwyczajny imperializm.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski


Komentarze
Pokaż komentarze (32)