Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski
1134
BLOG

Niemcy zabili sto razy więcej Polaków niż komunizm

Jerzy Krajewski Jerzy Krajewski Polityka Obserwuj notkę 98

W Polsce ofiary nazizmu liczone są w milionach.

Ostatnie szacunki mówi o 6 milionach polskich obywateli zabitych przez Niemców, w tym 3 milionach polskich obywateli żydowskiego pochodzenia.

Liczba ofiar komunizmu jest znacznie mniejsza.

Policzmy.

Oprócz wojny w 1920 r., którą Polska zaczęła, wyprawiając się ze słabą armią na podbój Ukrainy.

To był wielki błąd naszego przywódcy Piłsudskiego.

A propos, z kim on tę wyprawę konsultował, kto mu dał na nią zgodę?

Nie znam tego problemu.

Przed chwilą uzmysłowiłem sobie jego wagę.

Czy to nie była samowolka Piłsudskiego?

Ale liczmy ofiary komunizmu w Polsce od 1939 r.

1. Żołnierze zabici w Katyniu i Miednoje: 22 tysiące (niestety to medialne źródła, nie widziałem dokumentów, a jako doświadczony dziennikarz nie ufam nikomu).
2. Żołnierze zabici przez ZSRR w walce w okresie 17 września-2 października 1039 r.: kilka tysięcy (Ktoś zna wiarygodne dane na ten temat?).
3. Osoby cywilne, które zmarły w wyniku wywózki na Syberię i do Kazachstanu: kilkadziesiąt tysięcy. Tu problemem jest ocena, kto zmarł w wyniku chorób, a więc i tak by umarł, a kto w wyniku znacznego pogorszenia warunków bytowych i wycieńczenia pracą. Ja szacuje, że państwo ZSRR odpowiada za przyspieszenie śmierci 40 tys. osób.

I mamy porównanie dla lat 1939-1945.

ZSRR odpowiada za śmierć 60 tys. polskich obywateli.

Niemcy odpowiadają za śmierć 6 milionów polskich obywateli.

Wniosek: Nimecy zabili sto razy więcej polskich obywateli niż radziecki komunizm.

Gdzie robię błąd?

Chyba jednak nie mylę się.

Ofiary komunistów w latach 1945-1990.

Tu problemem jest określenie, kto był ofiarą, a kto zginął jako bandyta, walcząc z legalną wladzą Polski, usatnowiona przez zwycięską koalicję antyhitlerowską: USA, ZSRR i Wielka Brytania.

W latach 1945-1947 działal legalny Rząd Jedności Narodowej, uztanowionu i uznawany przez USA, ZSRR i Wielką Brytanię.

Walka z nim była nielegalne.

Problemem jest, czy legalne było w tym czasie wywożenie do ZSRR byłych żołnierzy AK. Ilu z nich straciło tam życie? Myślę, że kilkuset.

Starszy brat mojego ojca za działanie w AK został wywieziony do ZSRR. Po roku wrócił z nadwątlonym zdrowiem. Po 1956 dostał od państwa polskiego funkcję dróżnika, z czym wiązało się neiwielkie wynagrodznie.

Następny ważny problem.

Czy sfałszowane były wyniku wyborów w 1947 r., czy  włądze III RP po 1947 r. były nielegalne?

Obecnie historycy mówią, że wybory były sfałszowane.

Jakie mają dowody w tej sprawie?

Nie znam ich.

 

O ofiarach komunizmu możemy mówić w latach 1948-1953, gdy Stalin przykręcił śrubę, bo Zachód poszedł na ostre zwarcie z nim, i to tylko o ofiarach zbrodni sądowych.

Ile ich było?

Nie wiem.

Ktoś to policzył?

Nie znam tych liczb.

Wydaje mi się, że kilkaset.

W 1956 r. w Poznaniu zginęło 50-70 osób.

W 1970 r. na Wybrzeżu zginęły 44 osoby.

W okresie stanu wojennego - około stu.

Ciągle więc aktualny jest wniosek:

Niemcy zabili sto razy więcej polskich obywateli niż radziecki komunizm.

 No i za co my tak nienawidzimy Rosjan?

Z Niemcami, którzy zabili sto razy więcej polskich obywateli, potrafiliśmy się pojednać.

A z Rosjanami nie potrafimy pojednać się.

Nawet jeżeli do rachunku dodamy 96 ofiar zamachu w Smoleńsku, to i tak niewiele zmieni. Nawet prezydenta RP trzeba liczyć za jedną osobę.

Niemcy nadal będą większymi mordercami.

Jerzy Krajewski

Inteligentny, odważny, wrażliwy, wszechstronny - człowiek orkiestra, jak mnie nazwała kilka lat temu "Gazeta Bankowa". Urodziłem się w 1963 r. w Słupsku w chłopskiej rodzinie z dziada pradziada. Skończyłem Technikum Elektryczne w Słupsku i dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim (obroniona "na pięć" w 1988 r. praca magisterska pt. "Polityczna rola telewizji w Polsce"). W latach 1989-2005 pracowałem w "Gazecie Bankowej", TVP 2 (program na żywo "Telewizja Biznes"),"Życiu Warszawy", miesięcznikach "Zarządzanie", "Businessman Magazine", "Twój Pieniądz", "Finansista", "Głos Banków Spółdzielczych". W 1998 r. wydałem książkę "Tani kapitał, czyli jak zdobyć pieniądze dla firmy". Mam dobrą, ładną żonę Elżbietę i dwóch wspaniałych synów Łukasza i Marcina. Mieszkamy we własnym domu w Markach koło Warszawy. Mam też dom na wsi koło Słupska. Od 2006 r. prowadzę firmę ULAN Sp. z o.o. (mam 80 proc. jej udziałów), wydającą dwa czasopisma: "Europejska Firma" i "Europejski Bank Spółdzielczy" oraz prowadzącą kilka projektów z zakresu public relations, m.in. konkursy Gepardy Biznesu, Efektywna Firma, Bank Przyjazny Biznesowi, Samorząd Przyjazny Biznesowi, Złota Skarbonka oraz Konferencje Nowoczesngo Biznesu. Więcej o jej projektach na: www.europejskafirma.pl - serwis internetowy Magazynu Przedsiębiorców "Europejska Firma" www.gepardybiznesu.pl - serwis internetowy Klubu Gepardów Biznesu www.nb.net.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Biznes" www.nh.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Handel" www.nr.biz.pl - serwis internetowy "Nowoczesne Rolnictwo" www.nbank.biz.pl oraz www.ibs.edu.pl - serwis internetowy "Nowoczesny Bank" www.rabat.org.pl - Program Rabatowy Tęcza www.taniekredyty.pl - Program Partnerski Money.pl Telefon do mnie: 604 596 537. Mejl: jerzy.krajewski@europejskafirma.pl Mój ojciec WITOLD jest na emeryturze, był właścicielem gospodarstwa rolnego na Pomorzu o powierzchni 13 ha, które podarował mi w 1997 r. Zaczynał od zera na początku lat 60. XX wieku. Całą ziemię kupił. Dorabiał się krok po kroku. Był oszczędny. Zawsze miał pieniądze. Nigdy nie brał kredytów. Mój dziadek Stanisław w 1945 r. przyjechał z Mazowsza na Pomorze i przejął od Niemców ładne gospodarstwo z pięknym domem nad sporym stawem. Ziemię zdał na Skarb Państwa za wyższą emeryturę. Nie wiem jak miał na imię pradziadek, nie wiem gdzie dokładnie jest jego grób w Dobrem (próbowałem odnaleźć ten grób w latach 80. XX wieku, ale nie udało się). Był rolnikiem we wsi Głęboczyca koło Dobrego na Mazowszu. Stanisław Krajewski pochowany jest na katolickim cmentarzu w Zagórzycy kolo Słupska. Tam też pochowany jest mój drugi dziadek, Stanisław Kostrubiec, ojciec mojej mamy, oraz pradziadek Andrzej Kostrubiec. Rodzina Kostrubców pochodzi z Zamojszczyzny z okolic Krasnobrodu - wieś Borki. Byłem tam 30 lat temu razem z dziadkiem Stanisławem Kostrubcem, który zabrał mnie w rodzinne strony z obozu OHP w Zamościu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (98)

Inne tematy w dziale Polityka