Jak nic - Władysław Gomułka był najlepszy polskim przywódcą 1000-lecia.
No bo kto był lepszy?
Ryzykując życie wywalczył z zewnętrznym imperium rezygnację z kolektywizacji rolnictwa. Dał chłopom ziemię i wolność.
III RP już w 1944 r. budował od podstaw ze zrujnowanych wsi i miast.
Dbał o tubylców, potomków Słowian, razem ze swoimi żydowskimi współpracownikami w PZPR (po odkryciu tego zacząłem ciepło myśleć o komunistach żydowskiego pochodzenia).
Stworzył im możliwości awansu społecznego.
Dbał o rozwój gospodarki - państwowego przemysłu i drobnej, prywatnej przedsiębiorczości.
Rozwijał kraj bez długów.
Zwalczył analfabetyzm.
Dbał o rozwój kultury.
Mówił trochę monotonnym głosem, ale mówił ważne rzeczy.
Był oszczędny, uczciwy, wyrozumiały i bardzo mądry.
Rozumiał otaczający nas świat i położenie geopolityczne Polski.
Jak nic, przywódca tysiąclecia.
Nic nie zrobię, że tak mi wychodzi.
Mógłbym tu jeszcze sypać historyjkami potwierdzającymi te moje tezy.
Nie czytałem pamiętników Władysława Gomułki. Będę musiał w tym celu udać się do biblioteki, by więcej o nim dowiedzieć się.
Chyba za to, co tu napisałem, nie wsadzą mnie teraz do więzienia.
Nie wychwalam ustroju totalitarnego.
Wychwalam demokrację.
No i najlepszego przywódcę, jakiego Polska miała w swoje historii.
Gdzie się mylę?
Wysłał nasze wojsko o Czechosłowacji w 1968 r., ale to było działanie w imię polskiej racji stanu, by chronić polską granicę na Odrze i Nysie, więc powinniśmy mu to wybaczyć.
Dlatego od dziś, od 14 maja 2011 r., nazywam go Władysławem V Gomułką, najlepszym królem, który władał Polską.
Przed chwilą sprawdziłem jacy byli poprzednicy o imieniu Władysław.
Godni byli.
Władysława I Łokietek - wspaniały, pierwszy król Polski z rodu normańskich Piastów, który stworzył państwo polskie startując z małego księstewka na Kujawach.
Władysław II Jagiełło - książę ruski z Wilna, który pobił Krzyżaków pod Grunwaldem, ale w pełni nie wykorzystał tego zwycięstwa.
Władysław III Warneńczyk – kierował potężną armią chrześcijańskiej Europy przeciw Turkom. Niestety, zginął w bitwie pod Warną z Turkami.
Władysław IV Waza - również dzielny król Polski w latach 1632–1648. Władysław IV, z Bożej łaski król Polski, wielki książę litewski, ruski, pruski, mazowiecki, żmudzki, inflancki, smoleński, siewierski i czernihowski, a także dziedziczny król Szwecji, Gotów i Wandalów, wybrany Carem Rosji.
Władysław V Gomułka - stworzył państwo polskie po II wojnie światowej ze spalonych wsi i miast w granicach określonych przez zwycięską koalicję antyhitlerowską: ZSRR, USA i Wielka Brytania. Był polskim królem z Bożej woli, choć sam Boga nie lubił.
Pozycja I sekretarza PZPR była porównywalna do pozycji monarchy. Faktycznie podlegał mu premier, którego wyznaczał Gomułka w porozumieniu z towarzyszami z kierownictwa partii ( to kierownictwo to była taka Rada Królewska). Państwem faktycznie rządził król Władysław V Gomułka i jego Rada Królewska (Biuro Polityczne PZPR).
Nie było demokracji. Była monarchia.
Rządzili najeźdźcy, którzy przyjechali na radzieckich czołgach.
Ich władza opierała się na sile i przemocy, jak władza większości najeźdźców.
Ale ci najeźdźcy dbali o tubylców.
Byli dla nich dobrzy, jeżeli nie walczyli z nimi.
I wybrali na swojego szefa wspaniałego przywódcę - Władysława V Gomułkę.
Komuniści nienawidzili królów, szlachty i monarchii. Słusznie uważali, że to ciemiężyciele tubylców - ludu pracującego miast i wsi.
Stworzyli jednak system polityczny bardzo przypominający monarchię.
Szlachtą byli w niej członkowie PZPR. Nobilitacja była więc łatwa - wystarczyło przystąpić do drużyny najeźdźców i zachowywać się zgodnie z rozkazami góry.
Za Gomułki szlachta żyła jednak bardzo skromnie. Przykład dawał sam król Władysław V Gomułka.
Dopiero z Gierka komunistyczna szlachta rozpanoszyła się.
Rozpanoszyła się na kredyt.
Z Gomułki nasze państwo nie było zadłużone. Nie miało długów wewnętrznych, a dług zagraniczny był niewielki.
Król Władysława V Gomułka odniósł wielkie sukcesy w polityce zagranicznej. 7 grudnia 1970 r. zachodnie, silniejsze Niemcy oficjalnie uznały granicę na Odrze i Nysie.
To nie podobało się potężnemu sojusznikowi Polski, z którym była w Układzie Warszawskich. Na radzieckim dworze w Moskwie uknuto więc spisek przeciw Władysławowi Gomułce.
Do jego realizacji wykorzystano polską magnaterię i jej ambicje.
Na tronie królewskim w Warszawie chcieli zasiąść Mieczysław Moczar i Edward Gierek. Obaj zawiązali wiec spisek przeciw Gomułce. Spisek wsparł Wojciech Jaruzelski, najbardziej zaufany człowiek Moskwy w Polsce, który był ministrem obrony narodowej.
Magnaci z pomocą swych agentów w środowiskach robotniczych wywołali protesty społeczne na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Pretekstem tych zmieszane na ulicach była podwyżka cen żywności.
Żołnierze spiskowców mieli zabić trochę ludzi. Zastawili na nich pułapkę w Gdyni 16 grudnia 1970 r. i z karabinów maszynowych zamontowanych na czołgach zamordowali bezbronnych robotników, idących do pracy.
Na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. zginęło też kilkoro nastoletnich dzieci.
Odpowiedzialnością za te ofiary został obciążony Władysława Gomułka. Ustąpił z tronu, gdy zorientował się, że za spiskiem stoi Moskwa i że zdradzili go najbliżsi współpracownicy, w tym jego wieloletni przyjaciele.
Od tych wydarze[J1] ń w grudniu 1970 r. III RP stacza się po równi pochyłej.
To wtedy ponownie do naszego życia publicznego weszły strach, zakłamanie, łamanie kręgosłupów moralnych ludzi, ostra cenzura.
I tak jest do dziś.
Bo nasze elity ze względów politycznych ukrywają prawdę o spisku przeciw Władysławowi V Gomułce.
Lewica ukrywa, bo chroni Wojciecha Jaruzelskiego.
Postsolidarność ( PO i PiS) ukrywa, bo prawda godzi w mit spontanicznego wybuchu niezadowolenia społecznego w grudniu 1970 r., a może też prowadzić do odbrązowienia wielu solidarnościowych bohaterów.
PSL nie ma wiele do powiedzenia w przestrzeni publicznej. Skutecznie blokowany jest przez lewicę i postsolidarność, które dogadały się przy okrągłym stole.
To blokowanie PSL widać było w 1995 r., gdy służby specjalne podległe prezydentowi Lechowi Wałęsie i SLD zmontowały aferę InterArms przeciw PSL.
Widać też teraz, gdy lewica i postsolidarność nie chcę krytyki Piłsudskiego i uchwalenia przez Sejm uchwały w sprawie ofiar zamachu majowego.
Widać to było wczoraj na forum www.rp.pl, gadzi cenzorzy strasznie pocięli moje artykuły krytyczne wobec Piłsudskiego i sanacji.
„Rzeczpospolita” jest bowiem dziennikiem opanowanym przez postsolidarność, promuje tradycje II RP w kontrze do tradycji lewicowych.
SLD chroni Piłsudskiego, bo to pomaga jej chronić Jaruzelskiego.
Jaruzelski ma też uchodzić za takiego silnego człowieka, który może i łamał prawo, kazał strzelać do niewinnych ludzi, ale służył Polsce.
A wszystko to ma bić w prawdę o Władysławie V Gomułce, najwybitniejszym polskim przywódcy tysiąclecia.
Jerzy Krajewski


Komentarze
Pokaż komentarze (20)