Postkomunistyczną lewicę premiera Leszka Millera, Włodzimierza Cimoszewicza (on był ministrem spraw zagranicznych upierającym się przy traktacie nicejskim, korzystnym dla Polski) i Józefa Oleksego niszczył nie tylko Adam Michnik i jego "GW", odpalając wymyśloną aferę Rywina, ale również TVN, który tę aferę nagłośnił.
A także PiS i PO.
I tak dochodzimy do kolejnego zaskakującego wniosku - postkomunistyczna lewica, pod przywództwem Leszka Millera broniła suwerenności Polski, a przeciw obrońcom suwerenności były partie prawicowe – PO i PiS.
Kto dokopał obrońcom suwerenności
Że obrońcom suwerenności dokopała lewica proeuropejska (m.in. Aleksander Kwaśniewski, Marek Borowski, Tomasz Nałęcz, Adam Michnik) to jest zrozumiałe.
Ale dlaczego obrońcom suwerenności szkodziły partie prawicowe – PO i PiS?
I to jest zrozumiałe. Waliły w obrońców suwerenności, bo to było dla nich korzystne politycznie.
Co tam suwerenność. Liczy się kasa z diet poselskich i prestiż ze sprawowania władzy.
Najmocniej z obrońcami suwerenności naszego kraju walczyli Jan Maria Rokita i Zbigniew Ziobro.
Szczególnie ten pierwszy wychodzi tu na idiotę. Krzyczał w Sejmie „Nicea albo śmierć”, a w komisji Rywina walczył z obrońcami traktatu nicejskiego, z obrońcami suwerenności z partii postkomunistycznej.
Postkomunistyczna lewica przegrała, bo w jej łonie znaleźli się zdrajcy.
Leszek Miller nie dostrzegł, że jego przyjaciele wbijają mu nóż w plecy.
A prawicy było w to graj.
Sama zaś później oddała suwerenność Polski w podskokach, zaakceptowała traktat lizboński bez referendum.
Śp. Lech Kaczyński uroczyście podpisał traktat lizboński.
Nowa Targowica rządzi Polską
W 1970 r. zdrajcy z PZPR, działający w interesie obcego mocarstwa - ZSRR, obalili najlepszego króla Polski - Władysława V Wiesława Gomułkę (Więcej na ten temat: http://jerzykrajewski7.salon24.pl/306330,wladyslaw-v-gomulka-najlepszy-polskim-przywodca-1000-lecia oraz http://jerzykrajewski7.salon24.pl/306517,komunistyczna-monarchia-w-polsce).
A kilka lat temu zdrajcy z SLD, działający w interesie obcego mocarstwa - Niemiec (UE), obalili najlepszego premiera ostatnich 20 lat - Leszka Millera.
Symbolem zdrajców, działających w interesie obcych mocarstw, jest u nas Targowica, która doprowadziła do upadku państwa polskiego.
Takim mianem możemy określić również zdrajców, którzy obalili Władysława V Wiesława Gomułkę oraz zdrajców, którzy obalili Leszka Millera.
Jaki stąd wniosek?
Partie PiS i PO w latach 2004-2005 wspierały nową Targowicę.
Skończyło się to traktatem lizbońskim i upadkiem znaczenia Polski na arenie międzynarodowej.
Co prawda kryzys ekonomiczny sprawił, że traktat lizboński w wielu sferach po prosu nie działa.
Nie wiadomo, co stanie się z UE i strefą euro.
Nie mniej, ludzi, którzy poparli traktat lizboński, traktuję jak nową Targowicę.
Do nowej Targowicy, utworzonej przez lewicę proeuropejską (m.in. Aleksander Kwaśniewski, Marek Borowski, Tomasz Nałęcz, Adam Michnik), szybko dołaczyły PO, PSL, odnowione SLD (bez Leszka Millera i Włodzimierza Cimowszewicza) i ... bracia Jarosław Kaczyński i jego awatar śp. Lech Kaczyński z większością PiS.
Można ocenić, że nowa Targowica rządzi Polską.
Choć jej inicjatorzy: Aleksander Kwaśniewski i Adam Michnik - są odsuwani na margines to jednak osiągnęli jeden z celów - mocniejszą integerację Polski z UE i ograniczenie naszej suwerenności. Załatwili to rękoma PO i PiS.
Nowej, proeuropejskiej lewicy z marszu nie udało im się stworzyć. Ale pracę nad tym trwają - SLD odradza się pod nowym przewodnictwem. Moje teksty w Salonie 24, chwalące dokonania Władysława V Wiesława Gomułki, mogą im nawet pomóc.
Z ich cisów, zadanych w plecy Leszkowi Millerowi, skorzystała prawica z PO i PiS, która wsparła w końcu traktat lizboński.
Być może Polska nie była w stanie przeciwstawić się naciskowi Niemiec i Francji.
Ja, gdybym był na miejscu śp. Lecha Kaczyński, traktatu lizbońskiego bym jednak nie podpisał.
Nie chciałbym bowiem przejść do historii jako zdrajca Polski, który zgodził się na znaczne ograniczenie jej suwerenności.
Niestety, obrońcy suwerenności przegrali. Obecnie nawet Leszek Miller i Włodzimierz Cimoszewicz przeszli na stronę zdrajców.
To przejaw ich realizmu.
Tak jak głosowanie za traktatem lizbońskim było przejawem realizmu PSL.
Bo cóż PSL może zrobić, gdy media, sądy i służby specjalne są przeciw niemu?
Siedzi cicho, jest spolegliwe i czeka na lepszą koniunkturę, która może nie przyjść.
Pracuje więc intensywnie w terenie, gdzie jest najmocniejsze.
Polacy przecież pokochali UE. Na razie nic nie wskazuje, że szybko zmienią zdanie. Media i szkoły, kontrolowane przez nową Targowicę, dbają by nie zmienili.
Dlatego nie znoszą Radia Maryja, jedynego niezleżnego od nowej Targowicy radia w Polsce.
Ostatnią inicjatywą polityczną przeciw nowej Targowicy był Libertas, który wspierałem medialnie i finansowo. Osobiście próbowałem namówić do działania w Libertas i Leszka Millera, i Jana Rokię, ale obaj nie zgodzili się. Z samymi narodowcami była mała szansa powodzenia.
Polacy nie poparli Libertas w wyborach do Parlamentu Europejskiego w czerwcu 2009 r. i inicjatywa ta upadła.
Suwerenność ich, jak widać, ani ziembi, ani grzeje.
A was?
Najlepszy polski przywódca ostatnich 20 lat
Nadal uważam Leszka Millera za najlepszego polskiego przywódcę ostatnich 20 lat.
Był dynamiczny, miał wizję wzmocnienia Polski w UE i NATO.
Dbał o budżet państwa. Myślał perspektywicznie.
Jechał po bandzie. Posuwał się nawet do przekraczania prawa.
Nielegalnie wysłał nasze wojska do Iraku i zezwolił amerykanom torturować jeńców wojennych w Polsce.
Ale co miał biedny robić?
Polska już przeszła z jednego gangu - Układu Warszawskiego - do drugiego - NATO i trzeba było słuchać bossa nowego gangu.
Niestety, okazało się, że ten nowy boss jest znacznie gorszy niż poprzedni, że Polska wpadła z deszczu pod rynnę.
Ja na jego miejscu prawa bym jednak nie przekroczył, bo bałbym się więzienia.
Kto nas pod rynnę przeciągnął?
Dokładnie nie wiemy.
Ale stało się i trzeba było dostrzegać realia, próbować wyciągnąć z nich korzyści.
Wydaje mi się, że głównym przeciągającym pod rynnę był Bronisław Geremek. Pewnie sam nie wiedział, że wpakuje nas w jeszcze większą kabałę.
Za błąd sam zapłacił. Rosjanie mu nie darowali zdrady. Ich agentka zabiła go 13 lipca 2008 w Lubieniu, powodując wypadek drogowy.
Rosjanie nie darowali też Lechowi Kaczyńskiemu, że i on ich zdradził (nie takie były ustalenie przy okrągłym stole, że Polska ma wejść do NATO). Zabili go 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku za pomcą bomby próżniowej, jak ustalił Leszek Szymowski w książce "Zamach w Smoleńsku".
Trudna sytuacja geopolityczna
Polska znowu, tak jak w końcu XVIII wieku i latem 1939 r., jest w bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej.
Mocarstwa bezwzględnie rywalizują o nasz teren i ludność.
Mają tu swoich agentów i agentów wpływu.
Można ich nawet próbować identyfikować.
Jarosław Kaczyński? Wiadomo – sługa amerykańskiego imperializmu.
Donald Tusk? Zwolennik sojuszu z Niemcami i Francją.
Waldemar Pawlak? Trzyma się kumpla Donalda Tuska.
Choć jest też sporo zagadek.
Bronisław Komorowski zachwyca się osiągnięciami USA, a jednocześnie próbuje współpracy z Rosją.
Radosława Sikorski wiele lat był bardzo antyrosyjski, ale ostatnio coraz cieplej mówi o Rosji, choć nadal zachwyca się osiągnięciami USA.
Co się wydarzy w naszej pozycji międzynarodowej za kilka lat?
Doprawdy nie wiem.
Już za tydzień ma przyjechać do Polski szef wszystkich szefów NATO-wskiej mafii – prezydent USA Barack Obama. Zobaczymy, co powiem.
Choć w polityce jedno się mówi, a drugie robi.
Po owocach ich poznamy.
Na razie są one gorzkie.
Kilkanaście dni temu szef wszystkich szefów NATO-wskiej mafii zachwycał się zamordowaniem przez jego komando bezbronnego, słabego i starego mężczyzny na oczach jego 12-letniej córeczki. Co jak najgorzej świadczy o Obamie.
W UE też nie lepiej. Bankrutuje jedno państwo po drugim. A chłopaki nadal upierają się, że trzeba wprowadzać bardzo kosztowny pakiet klimatyczny.
Zarówno NATO jak i UE w ciągu najbliższych kilku, kilkunastu lat mogą rozpaść się.
Możliwa jest też III wojna światowa.
Sytuacja jest tak niestabilna.
Nasz wywiad jest słaby, a zdrajcy nie śpią
A nasze służby specjalne, wywiad, tak jak latem 1939 r. czy w latach 1791-1792 r. (co pięknie opisał Andrzej Krajewski w „Newsweeku” z 8 maja 2011 r.), są słabe.
Nasi przywódcy nie mają więc oczu, nie widzą, co się dzieje. Trudno więc im podejmować racjonalne decyzje.
A przecież i zdrajcy w ich otoczeniu nie śpią.
O czym boleśnie przekonał się Leszek Miller, broniąc suwerenności naszego kraju – traktatu nicejskiego, ale dopadła go nowa Targowica.
Polska o 300 lat jest słaba. O jej losach decydują mocarstwa. Rację ma Tomasz Nałęcz, że zachowuje się jak Polska jest jak szybowiec, który unoszą prądy powietrza, bo nie ma silnika - potężnej gospodarki i potężnej armii, by samodzielnie wprawaić w ruch geopolitykę.
Na przykład po podpisaniu paktu Ribbentrop - Mołotow nikt nie mógł już Polski uratować, była skazana na zagładę.
Pisałem o tym pod adresem: http://jerzykrajewski7.salon24.pl/304317,jaroslaw-kaczynski-jest-awanturnikiem-politycznym
Czy trwają negocjacje do nowego podobnego traktatu?
Chyba jeszcze nie.
Trwa walka o pozycje negocjacyjne.
Jerzy Krajewski
PS. Nie podkreślam, że Leszek Miller, tak jak Władysław Gomułka, tworzył lewicę narodową, bo idioci ich obu jeszcze o faszyzm posądzą - czyli narodowy socjalizm.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)