11 obserwujących
132 notki
93k odsłony
  302   4

I co zrobi ta biedna Unia i opozycja, jak Polacy wybiorą PiS po raz trzeci i kolejny?

Wczorajszy dzień otworzył oczy największym niedowiarkom i pokazał jasno, jakie cele przyświecają obecnemu grilowaniu Polski. Dobrze, że ta debata wyproszona przez naszą opozycję właśnie się odbyła, choć podobno nawet sam Macron i Merkel naciskali na Charlesa Michela, by zdjął z agendy szczytu unijnego sprawę praworządności, jak czytamy w Politico. Merkel publicznie ostrzegła Unię, by szukała kompromisów podaje gazeta. Jednak rozpędzeni biurokraci unijni zachęcenie przez naszych rodzimych "demokratów", jak chociażby Miller, czy Belka, postawili na swoim mimo braku argumentów.

Do rzeczowej i konkretnej wypowiedzi polskiego premiera, jak można było się spodziewać, nikt nie próbował nawet odnieść się merytorycznie, wygłaszane były za to oklepane fałszywe frazesy i polityczne pustosłowie. Poza gronem zaślepionych fanów Tuska, którym jest wszystko jedno, aby tylko PiS nie rządził, nikt przy zdrowych zmysłach nie może mieć dłużej wątpliwości, że nie o żadną praworządność tu chodzi, tylko o to, aby wysadzić z siodła demokratycznie wybrany rząd w Warszawie, który nie leży unijnym samowładcom, jak cholera. A czasu jest niewiele, bo zaledwie dwa lata, jeśli rząd jakimś cudem dotrwa do terminowych wyborów, to Polacy powinni odczuć już skutki Planu Odbudowy i wtedy sprawa federalizacji Europy pod dyktandem Niemiec może być przegrana na dłużej.

Nikt nawet nie starał się stwarzać pozorów prawdziwej demokratycznej dysputy, ani ukrywać prawdziwych zamiarów tego kolejnego nikczemnego spektaklu. Guy Verhofstadt straszył Polskę zniknięciem z mapy, jak podczas rozbiorów z XVIII wieku, jeżeli nasz kraj zdecyduje się na konfrontację z KE i TSUE. Niemiec Manfred Weber zdekonspirował Donalda Tuska dziękując mu za zorganizowanie manifestacji w Polsce. Nerwowo reagowała na obarczenie odpowiedzialnością Niemiec za budowę Nord Stream 2, przewodnicząca von der Leyen mówiąc, że nie o tym dzisiaj dyskutujemy.

Pytany, co może zakończyć tą „totalność” opozycji, Kaczyński powiedział: "Myślę, że potrzebne są kolejne przegrane przez nich wybory. Parlamentarne, a dobrze by było, by również i prezydenckie. To mogłoby być impulsem do refleksji - przynajmniej dla niektórych - że dalej tak się nie da. Oni naprawdę uważają, że demokracja jest tylko wtedy, gdy oni sprawują władzę”. Pytany, czy trzecie zwycięstwo PiS w wyborach jest możliwe, odpowiedział, że jest bardzo prawdopodobne i nie tylko trzecie. Zastanawiam się co wtedy zrobi Unia, co zrobi nasza infantylna opozycja? I oby się sprawdziło.

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale