16 obserwujących
244 notki
179k odsłon
  1089   11

Czy opozycja naprawdę sądzi, że agresywne bojówki przysporzą jej sympatii i poparcia?

image


 Podczas wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Inowrocławiu grupa osób przeciwnych polityce rządu wykrzykiwała wulgarne hasła. Osoby protestujące przeciwko spotkaniu z nim w mieście miały mieć do funkcjonariuszy pretensje m.in. o zbytnie odgrodzenie od polityków PiS, co wyrażały m.in. wulgarnymi i głośnymi okrzykami. Do zakłócania wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Inowrocławiu mieli namawiać aktywistów samorządowcy związani z PO i Porozumieniem Ryszarda Brejzy. Jak się okazuje, spotkanie z wyborcami, próbowali zakłócić także sami samorządowcy i działacze ugrupowań opozycyjnych. Co ciekawe,  to właśnie prezydent Inowrocławia Ryszard Brejza i jego syn, senator PO Krzysztof Brejza, "oskarżają innych o podsycanie nienawiści między Polakami".


Po zakończeniu mszy na Wawelu z udziałem polityków PiS doszło do incydentu. Pod katedrą zgromadziła się bowiem grupa przeciwników rządu. Konieczna była interwencja policji. W sobotę 18 czerwca Jarosław Kaczyński udał się do Tarnowa, aby odsłonić pomnik Lecha Kaczyńskiego. Wystąpienie polityka było wielokrotnie przerywane i zakłócane okrzykami „spieprzaj dziadu”. Sędzia Sądu Rejonowego w Starachowicach Joanna Kucy  umorzyła postępowanie wobec dziewiętnastu osób, które miały  zakłócać porządek w czasie wizyty Jarosława Kaczyńskiego w Starachowicach  podczas mszy świętej w rocznicę śmierci Jadwigi Kaczyńskiej. I tak w kółko Macieju.


Tymczasem spotkania z Tuskiem przebiegają w zupełnie innej atmosferze, spokojnie i bez zakłóceń. Nigdzie nie słychać o żadnych incydentach. W tej "kaczystowskiej dyktaturze" wszystkie drzwi uczelni na spotkania ze studentami stoją dla niego otworem. Można odnieść wrażenie, że Kaczyńskiego nienawidzi cały naród, zaś Tuska kochają wszyscy. Czy tak jest naprawdę? Jak przyglądamy się tym zadymom towarzyszącym Kaczyńskiemu, to wszędzie widać bezpośredni udział, albo inspirację polityków i organizacji opozycyjnych. Czasem trafi się pożyteczny idiota, który znajdzie się tam przypadkowo, ale jest to naprawdę wyjątek. Czy strony pisowskiej nie stać, aby sprowokować burdy podczas występów Tuska? Stać na pewno, tylko widocznie ktoś obliczył, że to się nie opłaci. Znając przewrotność Polaków (pewnie zresztą nie tylko Polaków) i sympatyzowanie z prześladowanymi bardziej już opłacałoby się nawet sprowokowanie zamieszek na własnych wiecach, aby rzucić cień podejrzenia na oponentów politycznych. Wszyscy to wiedzą, ale jak widać nie polska opozycja i dopóki jej poczynaniami będą sterować takie tuzy intelektu, jak senator Brejza, posłanka Jachira, czy poseł Sterczewski, pod czujnym i nienawistnym okiem samego Donalda Tuska, to już tak pozostanie na zawsze. 




Lubię to! Skomentuj56 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale