50 obserwujących
207 notek
287k odsłon
1986 odsłon

Rumunia niepoprawna politycznie

Wykop Skomentuj35

Na temat niezwykłych wydarzeń w Rumunii polskie media, od lewa do prawa i na odwrót, milczą jak zaklęte i napróżno w nich poszukiwać jakiejkolwiek rzeczowej informacji. Tę zmowę milczenia skłonny byłem przypisywać przede wszystkim zdumiewającemu faktowi, że moi rodacy Rumunią i Rumunami nie zwykli się interesować, że jest to przejaw zarozumiałości Polaków, którzy – przynajmniej w porównaniu z Rumunią – czują się jakąś wyższą rasą, a to co się dzieje wśród tych „cyganów” przyjmować zwykli co najwyżej z niesmakiem. Jest to zjawisko bardzo przykre, jeśli się zważy, że to Rumuni, a nie kto inny, udzielili uchodźcom z Polski schronienia w roku 1939, pomimo nacisków i żądań niemieckich. Wydawałoby się, że ta historyczna zasługa raz na zawsze zdecyduje o przyjaznym i życzliwym stosunku Polaków do Rumunów! Niestety, stało się inaczej i jest to sprawa bardzo przykra, obciążająca nasze sumienie narodowe.

 

Za tym szczelnym parawanem zamilczania spraw rumuńskich, w ostatnim numerze „Najwyższego Czasu” pojawił się artykuł Marka A. Koprowskiego, zatytułowany „Prezydent zostaje!”, który triumfalnie stwierdza, że „Trzęsienie ziemi w Rumunii na razie zakończyło się niczym”. Jak na tygodnik, który od początku zachwala swój nonkonformizm, antyunijność i niepoprawność polityczną, tekst zadziwia swoją jednostronnością, wybiórczym opisem wydarzeń i jest pisany tak poprawnie politycznie, jakby jego Autor pisał go nie z Warszawy, ale wprost z głównej siedziby UE w Brukseli. Pan

Koprowski przedstawia wydarzenia w Rumunii, jako konflikt między nienawidzącymi się najwyższymi urzędnikami – lewackim premierem Victorem Pontą i prawicowym, konserwatywnym prezydentem Traianem Basescu, którego niedobry Ponta chce wysadzić z urzędu. Po co? Najwyraźniej po to, żeby lewacy mogli nadal spokojnie kraść, w czym prawicowy prezydent usiłuje przeszkodzić. To jest samo w sobie  bardzo zabawne, że 35 letni Ponta jest wszędzie etykietowany jako „postkomunista”, chociaż 22 lata temu chodził dopiero do szkoły, a 61 letni Basescu, były oficer Securitate i komunistyczny aparatczyk jest sprzedawany jako herold wolności, prawicowości i konserwatyzmu!

 

Koprowski zasadniczo mija się z prawdą, kiedy w podrozdziale „Początek afery” pisze: „afera zaczęła się 27 czerwca br. kiedy to Sąd Konstytucyjny rozstrzygając spór kompetencyjny między rządem i prezydentem, orzekł, że … to prezydent ma prawo reprezentowania kraju podczas posiedzeń Rady Europejskiej”.

 

Nie wiem skąd p. Koprowski to wziął, podejrzewam, że z jakiejś propagandowej instrukcji Ośrodka Studiów Wschodnich, ale z prawdą nie ma to nic wspólnego. Autor nie zauważył, że w Bukareszcie, od stycznia 2012, dzień w dzień, bez przerwy, odbywają się demonstracje uliczne przeciwko „konserwatywnemu prezydentowi” i polityce formowanych przez niego rządów. W wyniku tych masowych protestów 6 lutego 2012 upadł rząd Emila Boca, a na jego miejsce Basescu, który ma w ręku służby specjalne, powołał szefa kontrwywiadu Mihaia Ungureanu. Manifestacje trwały jednak nadal i zmusiły Ungureanu do rezygnacji. 10 maja 2012 powołany został na premiera Victor Ponta, który, o dziwo, potrafił błyskawicznie uzyskać poparcie większości parlamentarnej.

 

Konflikt zaczął się nie 27 czerwca, ale 22 maja, kiedy po 10 dniach urzędowania Ponta dokonał rzeczy niesłychanej i oburzającej w swojej bezczelności: doprowadził do uchwalenia nowej ordynacji wyborczej, takiej jaka w nowoczesnej Europie jest zabroniona: jednomandatowych okręgów wyborczych w jednej turze, a więc ordynacji całkowicie wzorującej się na brytyjskim systemie wyborczym First-Past-The-Post!

 

I tu dopiero rozpętało się unijne piekło potępienia „lewackiego i postkomunistycznego premiera” (który wprowadza brytyjskie rozwiązanie ustrojowe!). Oczywiście, Boże broń!, nikt nie mówi, że to z powodu ordynacji, ale natychmiast Sąd Konstytucyjny ją zanegował z najróżniejszych ciekawych powodów. Konstytucyjne rozwiązanie brytyjskie, amerykańskie, kanadyjskie uznane zostało za niekonstytucyjne dla Rumunii, a tę opinię w ostrych notach potwierdzili ambasadorowie USA, Wielkiej Brytanii, kanclerz Niemiec i wszyscy święci.

 

Tak się składa, że większość sędziów Sądu Konstytucyjnego to nominaci Basescu i rząd, występując z wnioskiem o impeachment prezydenta, właśnie wywieranie bezprawnego, naruszającego konstytucję, wpływu na SK, aby zakwestionował decyzję większości parlamentarnej, wysunął jako jeden z podstawowych zarzutów.

 

Od tej pory w Rumunii trwa gorąca wojna, której strony specjalnie nie przebierają w środkach. Działania Ponty określone zostały jako „blitz” i pucz. Prezydent został zawieszony, na 29 lipca wyznaczono datę referendum powszechnego, które miało to usunięcie zatwierdzić. Wszystko odbywa się pod czujnym okiem Komisji Europejskiej i USA, które za nic nie chcą dopuścić, żeby brytyjski system wyborczy został wprowadzony w Rumunii! Oni wiedzą: dzisiaj w Rumunii, jutro w Polsce i UE może zacząć się rozwiązywać! Brutalne interwencje Baroso, Merkel, Hage’a i innych nie pozwalają mieć co do tego wątpliwości. Rząd rumuński pisze do Komisji Weneckiej: czy w Europie obowiązuje proporcjonalny system wyborczy? Czy w Europie obowiązuje jakieś quorum dla ważności referendów? Dlaczego w UK nie obowiązuje, a w Rumunii musi?

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale