Blog
Jerzy Żyżyński
Jerzy Żyżyński
Jerzy Żyżyński Profesor nauk ekonomicznych, poseł na Sejm RP
0 obserwujących 10 notek 24376 odsłon
Jerzy Żyżyński, 12 lipca 2014 r.

Panie JKM, Korwin-Mikke, proszę nie mieszać ludziom w głowach

 Proszę nie mieszać ludziom w głowach, ekonomia to poważna sprawa, jeśli ktoś chce mówić o trudnych problemach ekonomicznych, to warto by najpierw pouczyć się tej bardzo trudnej dziedziny wiedzy. Dlatego – społecznie – mała lekcja ekonomii dla JKM i młodych ludzi, którzy myślą, że rozumy zjedli, a wiedzy mają niewiele, zrozumienia – NIC.

W telewizyjnej rozmowie z panią red. Beatą Tadlą w TVP-Info, JKM powiedział, że nie wolno rządowi zabierać ludziom ich pieniędzy, opodatkowanie dochodów jest to złodziejstwo i zbrodnia, to karanie za pracę, a jeśli już mamy płacić coś na państwo, to akceptuje podatek od nieruchomości; nie zauważyłem by wspomniał jeszcze to, co często powiadają ekonomiczni dyletanci: dochodów podatkować wara, ale jeśli już to konsumpcję – czyli miałyby być jeszcze łaskawie dozwolone podatki pośrednie.

Panie JKM i wszyscy, którzy identyfikują się z tą uważaną przez siebie za najlepszą prawicą, którym miło zabrzmiały jego propozycje, by nie podatkować dochodów, zrozumcie, że:
PODATKI ZAWSZE PŁACIMY Z NASZYCH DOCHODÓW ALBO Z MAJĄTKU.

Innych możliwości nie ma: są tylko dwa możliwe źródła podatku przez nas płaconego. Ale jeśli płacimy z majątku, a więc oddajemy państwu część tego, co posiadamy, czegośmy się dorobili, to robimy to rzadko, wtedy, gdy nie mamy na bieżąco wystarczających dochodów – ale oddawanie majątku to w gruncie rzeczy jest też oddawanie dochodów – tyle, że wcześniej zgromadzonych i przekształconych w jakąś formę bogactwa (majątku). Jeśli JKM odrzuca płacenie podatku z naszego dochodu, to każe, byśmy oddawali część swego majątku - a wtedy jest jak najgorsi komuniści, którzy rabowali majątki i na tym budowali swój wymarzony ustrój. Czy JKM jest komuchem? Może jakimś zakamuflowanym głęboko na dnie swej psychiki?
Tak więc zwykle płacimy nie z majątku lecz z dochodów - a wtedy istotne jest, co ma być podstawą określenia wielkości obciążenia podatkowego. I tu są różne możliwości. Podstawą określenia wielkości podatku może być po pierwsze – dochód: i właśnie taki podatek nazywamy dochodowym – w skrócie PIT-em - i różne rodzaje dochodów można różnie opodatkować – stąd podatek od dochodów z pracy, od dochodów z inwestycji kapitałowych itd. – ale można różne rodzaje dochodów sumować i podatkować jednym podatkiem dochodowym, jak w USA – i ja jestem tego zwolennikiem.

Po drugie, podstawą może być cena nabywanego dobra - jest to VAT lub akcyza.

Po trzecie, może być majątek – są różne rodzaje podatków majątkowych: podatek od nieruchomości, tzw. podatek katastralny, podatek od powierzchni sklepowej, podatek spadkowy itp. Jak wynika implicite z wypowiedzi JKM, zapewne jest on zwolennikiem podatku majątkowego – bo jak mamy nie oddawać na państwo ze swych dochodów, to mielibyśmy w szczęśliwym świecie JKM oddawać z majątków. Ale ja jestem przeciwny podatkom majątkowym z prostego powodu: bo możemy mieć olbrzymi majątek (na przykład odziedziczony w spadku), ale nie mieć dochodów pozwalających zapłacić podatek nałożony na podstawie wartości tego majątku – zmuszałoby nas to do wyzbywania się majątku by wypełnić obowiązek podatkowy. Akceptuję podatek majątkowy tylko wtedy, gdy ktoś ukrywa rzeczywiste dochody osiągane z danego majątku i unika płacenia podatku.
Co najważniejsze: nie wolno mylić źródła podatku z podstawą jego naliczenia – ten błąd popełnia pan JKM i wielu innych dyletantów zajmujących się amatorsko propagowaniem różnych rewolucji podatkowych.

Podatkuje się też przychody – zależnie od tego, co jest ich źródłem. Warto zauważyć, że de facto nasz podatek dochodowy utracił w znacznym stopniu charakter podatku dochodowego, stał się raczej podatkiem przychodowym, bo dochód to przychód minus koszty, a nasze koszty obecnie odejmowane od przychodów nie są faktycznymi kosztami - były nimi bardziej na początku obowiązywania tego podatku i stopniowo różnymi „udoskonaleniami” zaczętymi przez min. Balcerowicza, zostały stopniowo usunięte.

Tu istotna jest pewna ważna, a często nie rozumiana, kwestia ekonomiczna: środki pieniężne pozyskane ze sprzedaży posiadanego majątku (mieszkania, samochodu itp.) nie są dochodem lecz jedną ze szczególnych kategorii przychodu, środkami uzyskanymi z zamiany rzeczowej formy posiadanego majątku, na pieniężną – nie zawsze jest to zamiana ekwiwalentna, tzn. pozyskane pieniądze mogą być mniejsze niż wartość tego majątku – wtedy tracimy, nasz majątek zostaje uszczuplony. Jeśli natomiast uda nam się coś sprzedać drożej niż wartość realna (rynkowa) tego majątku, to zyskujemy, stajemy się bogatsi – ale staje się to wtedy ze stratą nabywcy - być może oszukaliśmy go. Jednak tak naprawdę rzadko jest możliwe stwierdzenie, czy nasza zamiana majątku rzeczowego na pieniężny była ekwiwalentna, czy nie, czy ktoś się wzbogacił, czy stracił. Taki przychód będący zamianą jednej formy majątku na inną oczywiście nie powinien być opodatkowany poza przypadkami, gdy ktoś zajmuje się handlem nieruchomościami czy innymi aktywami o charakterze majątkowym.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Tematy w dziale