Blog
Jerzy Żyżyński
Jerzy Żyżyński
Jerzy Żyżyński Profesor nauk ekonomicznych, poseł na Sejm RP
0 obserwujących 10 notek 24370 odsłon
Jerzy Żyżyński, 10 września 2014 r.

Geniusz Arłukowicza

 

        Napisałem kilka miesięcy temu tekst w którym dowodziłem daremności starań o wypełnienie rozkazu premiera Tuska,by w ciągu trzech miesięcy zniknęły kolejki do lekarzy, bo po prostu z teorii kolejek wynika, że jest to niemożliwe, długość kolejek jest bowiem wynikiem relacji liczby osób oczekujących na obsługę do liczby stanowisk obsługi. Z jednej strony są chorzy, z drugiej lekarze na swych stanowiskach pracy. Liczba chorych to pewien procent ogółu ludności, a liczba mieszkańców naszej Ojczyzny w stosunku do liczby lekarzy – należy do najwyższych w Europie (za nami tylko Cypr i Turcja), bo po prostu mamy mało lekarzy. A stało się tak, ponieważ dopuszczono do gigantycznego drenażu polskiego rynku pracy, „wytransferowania” z Polski przez zachodnie firmy rekrutujące fachowców medycznych znacznej liczby lekarzy, przede wszystkim specjalistów. Tam poprawiono sobie sytuację w ochronie zdrowia, skrócono kolejki – kosztem Polski.


        Ale cóż, namądrzyłem się, namądrzyłem, ale nie wziąłem pod uwagę, że geniusze potrafią obalić naukę. Oto przychodzi pacjent do warszawskiej przychodni, gdzie zawsze były kolejki – pusto, ani jednej osoby – kolejki znikły. Pyta, dlaczego – i sprawa jasna: oto NFZ obciął limity - i do doktorów specjalistów nie ma zapisów do końca roku. Genialne – no przecież wystarczyło po prostu kolejki skasować i zniknęły. Ileż to problemów można by rozwiązać, dzięki takiemu geniuszowi. W komunizmie doskwierały nam nieustanne kolejki, tośmy go obalili – a tymczasem, panowie byli PZPR-owcy, trzeba było zlikwidować sklepy, to i nie byłoby kolejek. Geniuszu wam brakowało.

 Ale żartować nie wypada, bo sprawa jest poważna: cierpią ludzie, a my mamy do czynienia z rażącą niekompetencją pana Arłukowicza. Oto w Gazecie pojawiła się informacja o nowym genialnym pomyśle -  to pomysł  na zmniejszenie kolejek do leczenia zaćmy: wystarczy połowę pacjentów z zaćmą odesłać na prywatne, a co za tym idzie płatne operacje – i problem z głowy (z głowy pana ministra ma się rozumieć). Wedle tego pomysłu do refundowanych przez NFZ operacji usunięcia zaćmy okuliści mają kwalifikować tylko pacjentów z zaawansowaną chorobą. Reszta chorych zapłaci za operację z własnej kieszeni, minimum 3 tys. zł. Kogo nie będzie stać, będzie musiał czekać, aż jego wzrok się pogorszy.

Minister Arłukowicz wykazuje się znowu rażącą niekompetencją i łamie prawo, gdyż zgodnie z Art. 68 Konstytucji, przypominam,

1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.

2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku. (podkreślenia moje – J.Ż.)

(…)

Stwierdzenie w pkt 1, że „Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa” nie oznacza, że można ustawą ograniczyć czyjekolwiek uprawnienia do równego traktowania, ustawa ma określić sposób realizacji praw obywateli, ale nie może ich odebrać ani ograniczyć.

Podkreślam, że nie ma żadnego tłumaczenia, że „za mało pieniędzy”, że „nas nie stać” – to nieprawda, mamy najniższą składkę w porównaniu z podobnymi nam krajami, a zarazem w porównaniu z nimi najbardziej obciążamy obywateli, do tego relatywnie dużo biedniejszych - warto przypomnieć, że podczas gdy wydajność polskiego pracownika stanowi 75% wydajności unijnej, to jego płaca tylko 35%, a PKB na głowę - tak pośrodku - 50%. A tak NIE MUSI BYĆ, trzeba tylko kompetentnie zając się sprawą i problem rozwiązać.

Ale jest jeszcze gorzej niż mogłoby być w tych istniejących złych warunkach. Oto ukazało się roczne sprawozdanie z wykonania planu finansowego NFZ. Dowiadujemy się z niego, że NFZ wypracował dodatni wynik finansowy w wysokości 382,8 mln zł. Jest to rzecz skandaliczna i nonsens ekonomiczny. Procentowo jest to co prawda niewiele, tylko 0,6% przychodów ze składek, ale i tak jest to o co najmniej 382 mln zł za dużo. To oznacza, że z tego, co obywatele wyłożyli na ochronę zdrowia, zmarnowano prawie 400 mln. Tak, to marnowanie pieniędzy ubezpieczających się, bo nie po to ludzie oddają część swych ciężko zapracowanych a i tak (dla olbrzymiej większości) rażąco niskich wynagrodzeń, by prezesostwo NFZ budowało sobie finansowy pomnik - kosztem tysięcy, którym skąpi się pieniędzy na leczenie.

Trzeba jasno zrozumieć, że instytucje publiczne nie są od osiągania zysków, mają realizować zadania publiczne, czyli dla dobra powszechnego, pro publico bono, dla obywateli. Wbrew temu, co twierdzą różni dyletanci, mogą nawet ponieść wydatki wyższe od swych przychodów, czyli mieć deficyt - choć jest to niepożądane - ale cel ich działania jest ważniejszy niż wyniki finansowe. Ministerstwo plecie głupstwa, że chorzy, którzy są „niedostatecznie chorzy” mają sami sobie finansować operacje –  te 382 mln zł to byłyby pieniądze na leczenie dla ponad 120 tys. chorych na zaćmę. Ale przypominam: można by to osiągnąć, jeśli jest dostateczna liczba lekarzy - bo żadne kierowanie do dodatkowo płatnego leczenia nie pomoże, jeśli po prostu nie ma lekarzy, kolejki i tak nie znikną – tylko przeniosą się do tych płatnych gabinetów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Tematy w dziale