Przeczytałem wszyskie komentarze i wszystkiego mi się odechciało.
Tak zareagował red. Janke na treść dyskusji o odznaczeniach dla byłych działaczy NZS, o którą to dyskusję grzecznie wcześniej poprosił. Z jednej strony, trudno się dziwić - używając eufemizmu - poziom znacznej części komentarzy osiągnął stan typowy dla najbardziej emocjonalnych dyskusji w Salonie. Z drugiej jednak, trochę mnie zaskoczyła dramatyczna reakcja naszego Gospodarza na zwykły dla tego miejsca poziom pieniactwa akurat wtedy, gdy dosięgnął jego, Ojca Założyciela. Czyżby dotąd nie wiedział jak tu się normalnie dyskutuje? A może znalazł tylko wykręt, by nie trudzić się oddzielaniem ziarna od plewy?
Ale rzecz ma też znacznie głębszy wymiar niż wyzłośliwianie się nad domniemanymi motywacjami zacnego, miłościwie nam panującego Właściciela Salonu.
Pan Igor pochwalił się, że przeczytał wszystkie komentarze do swego tekstu i lektura ta totalnie go zdołowała. Można przypuszczać, przyjmując bez wątpliwości dobrą wolę pana redaktora, że kilku sensownych komentarzy po prostu nie zauważył w natłoku śmiecia. Inaczej mówiąc - śmiecie wycięły mu w procesie percepcji sensowne komentarze - zagłuszyły je, zaszumiły; hurtem ocenzurowały. Całkiem podobnie jak znane mi z młodości urządzenia radiowe emitujące przedziwne sygnały - szumy, piski, trzaski i łomoty na falach krótkich i średnich eteru.
Ostatnio sporo mamy dyskusji o cenzurze i wolności wypowiedzi, o niezbywalnym prawie do głoszenia własnych poglądów itd. Czy zatem taki szum zagłuszarek zasługuje na ochronę, choćby i jako wyraz czyichś poglądów? Czy prawo do emisji szumu należy do podstawowych praw człowieka? Czuję, ze dałoby się to logicznie uzasadnić. Logicznie, choć raczej obok zdrowego rozsądku.
Codziennie rano mijam autem pusty plac pozostały po peerlowskich zagłuszarkach na historycznym przedpolu stolicy. Same urządzenia - dziesiątki masztów, anten, skrzynek i budek - z placu powoli zniknęły, choć trwało to, co zaskakujące, naprawdę długie lata. Ale mam czasem wrażenie, że chyba tylko przekształciły się one w cybernetyczne aparaty nowej generacji. A ich działalność towarzyszy nam na codzień, obecna w głowach niczym skutki pracy jakichś elektrod implantowanych pod czaszkami.
A plac, wielki jak pole kapusty, wciąż stoi groźnie ogrodzony i porośnięty równo koszoną zieloną trawą. Pusty. Zagłuszarki są w nas?..
*Z Piosenki o Jeżach, Jana Krzysztofa Kelusa, nieco zapoznanego, świetnego poety, dzielnego człowieka. Polonia Restituta nadana mu przez prezydenta Kaczyńskiego nie budzi chyba niczyich wątpliwości... Chociaż, czego to można być dziś pewnym.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)