Na początku warto może odpowiedzieć na pytanie czym jest samorząd terytorialny? Jak podaje prof. Dolnicki samorząd to wydzielony od aparatu administracji państwowej organ, któremu zostały powierzone konkretne zadania z zakresu administracji publicznej. Określenie terytorialny łączy je z pewnym obszarem zamieszkałym przed daną społeczność. Dysponentem władzy jest w tym wypadku wspólnota ludzi związanych z terem - dzielnicy, gminy, powiatu czy województwa. „Rządzą się sami” tzn. podejmują szereg decyzji bez udziału przedstawicieli administracji rządowej, choć zgodnie z przyjętymi na szczeblu państwowym regulacjami. Samorząd istnieje dlatego, że ustawodawca założył istnienie pewnej więzi pomiędzy ludźmi zamieszkującymi dany obszar. To ona pozwala im działać w imię dobra wspólnego . Ułatwia także zawarcie kompromisów.
Po przeczytaniu tego akapitu można się zdziwić, w jak przesadnie wyidealizowany sposób przedstawiona została istota samorządu. Każdy zgodzi się, że istnieją interesy wspólne np. sprawa kanalizacji miejskiej czy budowa teatru /stadionu (jak kto woli). Jednak niech nikt nas nie posądza o „wspólnotę” z panem X, z panną Y czy z kimś jeszcze zgoła innym. To chyba właśnie stanowi poważną przeszkodę w budowaniu samorządu. Trzeba myśleć na dwa sposoby. Dostrzegać dobro wspólne, ale także umieć w nim znaleźć nasz interes. Zazwyczaj jednak jest inaczej. Jeżeli mieszkam w dzielnicy Z, gdzie większości mieszkańców powodzi się całkiem nieźle, nie interesuje nas postępująca pauperyzacja w innej części miasta. Uważamy, że nas to nie dotyczy. Może czasami gdy przyjdzie nam nocną porą przejść się po takiej „dzikiej krainie”. W tym miejscu popełniamy błąd. Po pierwsze koszty tej lokalnej katastrofy będziemy ponosić właśnie my. Nakłady finansowe na wspólne inwestycje będą pochodzić przede wszystkim z naszej kieszeni. Nie mamy co liczyć na pomoc tych biedniejszych. Tym samym mniej pieniędzy będzie wpływać do miejskiej kasy. Wiele inwestycji również w naszej okolicy nie dojdzie do skutku. Po drugie tam, gdzie rozwija się bieda, zaczyna wzrastać także przestępczość i patologia, którą nie jest tak łatwo zwalczyć. Wymaga to oczywiście znów zaangażowania środków, jakie w innych okolicznościach można byłoby wykorzystać w innym celu. Nie powiedzie się również przedsięwzięcie odizolowania tego wszystkiego od nas. Nie uciekniemy od tego zła, na które sami wydaliśmy ciche przyzwolenie .
Inną konsekwencją braku wspólnotowości jest niechęć do władzy. Tam gdzie ludzie nie doświadczają dostatecznego zainteresowania ze strony rządzących rodzi się uczucie alienacji. Lokalna społeczność traci zaufanie do swoich przedstawicieli, rezygnuje z aktywnego uczestniczenia w życiu publicznym. Później przychodzi zaskakująco nisko frekwencja w wyborach. Z czasem gorycz w mieszkańcach narasta coraz bardziej. Zaczynają czuć niechęć do tych” lepszych”. Różnica pomiędzy biednymi i bogatymi pogłębia się coraz bardziej. W związku z tym zawarcie kompromisu w rzeczywistości politycznej staje się coraz trudniejsze.
P.S. Tekst został napisany w związku ze zbliżającymi się małaymi krokami wyborami samorządowymi ( min w moim rodzinnym mieście.)


Komentarze
Pokaż komentarze (3)