Blog
Przyczyna i skutek
Jacek K. Sokołowski
Jacek K. Sokołowski Prawnik i politolog
3 obserwujących 28 notek 43333 odsłony
Jacek K. Sokołowski, 24 lutego 2016 r.

Three sides of Lech Wałęsa story

"There are two sides to every story" głosi angielskie porzekadło, podkreślające dopuszczalność odmiennych spojrzeń na to samo zjawisko. W tym tekście nie chodzi mi jednak o "strony" jako punkty widzenia lecz o to, że historia Lecha Wałęsy i jego życiowych wyborów rozgrywa się na dwóch odrębnych płaszczyznach, podlegających różnym regułom argumentacji. W dyskursie publicznym obie te płaszczyzny są notorycznie mieszane, co jest zresztą zrozumiałe, gdyż właśnie tam, na ich przecięciu tworzy się płaszczyzna trzecia: sfera narracji symbolicznej. Aby ją jednak zrozumieć, należy spojrzeć najpierw uważnie na dwie pierwsze.

Czyny człowieka jako takie podlegają ocenom innych ludzi. To płaszczyzna społecznych interakcji, która dotyczy nas wszystkich, a rządzi nią etyka i częściowo prawo - ale również nasze indywidualne uczucia. Nadrzędną normę wyznacza tu (przynajmniej w naszej kulturze) imperatyw kategoryczny Kanta, ale jest w niej też miejsce na odruchy emocjonalne - od pogardy do miłosierdzia. I dlatego ta sfera podlega silnej relatywizacji moralnej oraz uwzględnia element subiektywny (np. argument "nie byłeś w tej sytuacji, nie masz prawa oceniać"), co w aspekcie prawnym znajduje wyraz chociażby w pojęciu "okoliczności łagodzących" a aspekcie reguł społecznych w takich zasadach jak de mortuis aut bene aut nihil. Oceniamy innych w świetle pewnego kodu etycznego, przyjętego przez wspólnotę, w której ta ocena jest dokonywana, pamiętając zarazem, że i my analogicznym ocenom podlegamy. Argumenty za taką czy inną oceną danego czynu rozgrywają się więc w obrebie rozumowania określanego przez prawników jako subsumpcja - zakwalifikowanie danego zachowania jako naruszenie wzorca postępowania wynikającego z normy (obojętne, czy prawnej, czy społecznej). Efektem końcowym jest pochwała lub potepienie. Tak oceniamy ludzi.

Czymś zupełnie innym jest ocena zachowań składających sie na wydarzenia tworzące historię zbiorowości. Jej przedmiotem również są  ludzkie działania, ale traktowane inaczej: jako łańcuch przyczyn i skutków. To płaszczyzna analizy historycznej, stawiającej sobie za cel nie tyle ustalenie faktów, co ustalenie związków pomiędzy nimi. Oczywiście trzeba najpierw te fakty znać, ale istotą pracy historyka, nie jest samo ich poznanie, lecz zrozumienie, jak jedne wpływały na drugie. Bez wyjasnienia związków przyczynowo-skutkowych, historia będzie tylko nudnym zbiorem dat. Przedmiot oceny jest więc ten sam co na płaszczyźnie pierwszej (ludzkie działania), ale kryteria tej oceny sa zupełnie inne: w pracy historyka chodzi po pierwsze o krytyczną ocenę źródeł, na podstawie których ustalane są fakty, a następnie o ustalenie wpływu tych faktów na inne zdarzenia. Historyk, przynajmniej dopóki działa w ramach warsztatu naukowego, nie dokonuje ocen moralnych; tak jak biolog badając, czy dana bakteria wywołuje chorobę, nie orzeka że jest ona "dobra" lub "zła".

Fakt współpracy Lecha Wałęsy ze Służba Bezpieczeństwa PRL z jednej strony podlega więc ocenie etycznej. Z drugiej, może mieć znaczenie dla zrozumienia najnowszej historii Polski. Czy rzeczywiście okaże się tak ważny - to nie jest przesądzone. Przy czym najistotniejszy jest tu nie sam sześcioletni "epizod", lecz ustalenie, jaki wpływ miał on na działania Wałęsy w latach późniejszych, to znaczy na ile Wałęsa kierował się w swoich działaniach chęcią ukrycia tego epizodu, lub też - na ile inne osoby, czy ośrodki mogły wpływać na jego działania. Innymi słowy, przed historiografią staje pytanie, czy zmienia się postrzeganie roli Wałęsy w rewolucji "Solidarności" oraz jakie znaczenie dla kształtu jego prezydentury miało istnienie 'archiwum Kiszczaka". Wnioski moga okazać się dalekie od rewolucyjnych - póki co, większość historyków jest zgodna co do tego, że Wałęsa stojąc na czele "Solidarności" działał samodzielnie (i zdecydowanie wbrew interesom komunistów). Mogą też okazać się przewrotne, że przypomnę zaproponowaną już w 2008 r przez Rafała Ziemkiewicza interpretację wydarzeń z l. 1980-81, w której fakt wcześniejszej współpracy Wałęsy z bezpieką uważa on za kluczowy dla powodzenia soldarnościowej rewolucji oraz finalnej klęski operacji stanu wojennego (ze względu na złudzenie władzy komunistycznej, że jest w stanie Wałęsę kontrolować, które dawało mu umiejętnie przez niego wykorzystane pole manewru, po szczegóły odsyłam do źróła: Potomek cesarza Walensa).

Ocena moralna faktu współpracy z SB jest więc czymś różnym od oceny historycznego znaczenia tego zachowania. Połączenie tych rozumowań może prowadzić do wniosku pozornie paradoksalnego: że donosiciel może odegrać pozytywną rolę w historii. Dla historyka nic nowego i w ogóle żaden problem, dopóki rzecz dotyczy postaci nie budzących społecznych emocji. Ale oba te poziomy, oceny moralnej i analizy historycznej splatają się nierozdzielnie na płaszczyźnie trzeciej: narracji symblicznej, kreującej mity. Dzieje się tak, gdyż postać historyczna która staje się symbolem ma reprezentować zbiorowość. Pełnienie tej funkcji możliwe jest wówczas, gdy jednostki, które się na tę zbiorowość składają moga utożsamić się z postacią-symbolem, rozpoznać w niej siebie, a jeszcze lepiej - zobaczyć siebie takimi, jakimi pragnęli by być. Aby móc pełnic tę rolę, postać-symbol musi być "czysta", jej działania muszą być moralnie bez zarzutu; w ostateczności jej słabości moralne muszą dać się usprawiedliwić miarą osiągnięć.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Lubię prawo ale - wbrew znanemu zaleceniu Bismarcka - zawsze pragnąłem wiedzieć jak ono powstaje. Dość szybko (czyli mniej więcej w okresie doktoratu) przesunęło to punkt ciężkości moich zainteresowań z rozumianej dogmatycznie nauki prawa na studia nad polityką - bo to ona przede wszystkim wpływa na kształt norm prawnych. W ten sposób zacząłem "podwójne życie" - jako radca prawny zmagam się z praktycznym stosowaniem przepisów, a jako akademik staram się ustalić co wpływa na decyzje polityczne, których efektem te przepisy są. Od 2012 roku kieruję interdyscyplinarną jednostką badawczą - Centrum Badań Ilościowych nad Polityką Uniwersytetu Jagiellońskiego (http://www.cbip.uj.edu.pl/)

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @PRAWDZIWIUSZ Ależ proszę "Obóz wolności, na czele którego stał Lech Wałęsa po prostu...
  • Staram się odpowiedzieć na merytoryczne komentarze @TOMCIOB Żeby tak się stało (reforma...
  • W odpowiedzi @LEŚNA: wniosek mec. Giertycha w tej sprawie wg informacji z SN już oddalony (a...

Tematy w dziale