Jorlandia
Albo znajdę drogę, albo stworzę jakąś. (Philip Sidney)
4 obserwujących
55 notek
20k odsłon
127 odsłon

Medytacje szarodzienne o ignorowaniu/odpuszczaniu

Wykop Skomentuj1

Tekst pochodzi archiwalnego z bloga, który już nie jest aktywny. Przypomniał mi dzisiaj powody i źródła moich ostatnich decyzji o rezygnacji z paru rzeczy i projektów. Napisałam go w 2015 r. Dziś staje się jeszcze bardziej aktualny - moje dzieci są 5 lat starsze, ja też, ale pewne rzeczy pozostają niezmienne.

Dzisiaj słowo "ignorowanie" zamieniam na "odpuść kobieto". Odpuść, bo niektóre sprawy powinny przeminąć jak jesienna pogoda i potem zamarznąć i umrzeć w zimowej krainie zapomnienia.

Dedykuję wszystkim, których i którym odpuszczam

image

fot. Jolanta Łaba

***

Zdarza mi się coraz częściej ignorować różne zdarzenia w otaczającej mnie rzeczywistości. Kiedyś tak nie było. Miałam więcej czasu i cierpliwie reagowałam, odbierałam dotykające mnie sprawy. I czasem wskutek tego z wielką pasją angażowałam się naprawianie lub zmienianie świata. W dyskusje, w działania.

Ale od jakiegoś czasu obserwuję siebie jakby z boku i widzę, że już nie chcę się angażować we wszystko, nawet jeśli jest to warte uwagi i działania.

Co się dzieje z człowiekiem pełnym pasji, chcącym żyć pełnią życia, pełnymi relacjami z innymi ludźmi, że nagle "ni stąd ni z owąd" odsuwa się i uczy ignorowania niektórych bodźców? Ludzie zauważają, że przestaje "bywać", że trochę go mniej w jego środowisku naturalnym.

Na próby przyjaciół i znajomych reaguje milczeniem, zagadkowym "zobaczymy", asertywnym "aktualnie nie mogę się tym zająć, mam dużo obowiązków". Ataki przeciwników zaś ignoruje do granic możliwości, czasem odpowiadając na bodźce jedym silnym argumentem czy pojedynczym stanowczym gestem.

Zastanawiam się od dawna się nad ważnością różnych spraw w moim życiu, które od kilku lat tak właśnie się zmienia i postępuje w kierunku świadomego odrzucania bodźców zmuszających do działania. I kilka dni temu otrzymałam e-mail z prośbą "ratunku, pożar, szybko coś napisz, znajdź, pomóż, help!". Potem zadzwonił telefon – ktoś z prośbą o wykład. I przyszedł list z ważną sprawą, propozycją do rozpatrzenia. Potem mój czteroletni syn rozwrzeszczał się trzy dni pod rząd w związku ze swoją wizją świata zakładającą, że on powinien zawsze mieć rację i być na pierwszym miejscu. Następnie moja dwunastoletnia prawie córka zdecydowała się wstąpić do harcerstwa, zaś najstarszy syn kilka dni chwalił się wszystkim samodzielnie wyrzeźbionym z mydła żukiem. Moj sześciolatek nieustannie angażuje mnie w swoje projekty plastyczno-mechaniczne (ostatnio maszyna do przelewania wody, dziś zszywanie piżamy metodą "poswojemu"). A maleńka dwuletnia Zosia rządzi niepodzielnie królestwem "MojaiTylkoMojaMama" jak jej się podoba.

I kiedy tak się z dystansem przyjrzałam tej mojej ignorancji i odruchom asertywnym, stwierdziłam, że to nie jest ignorancja, tylko rozpoznanie priorytetów i budowanie strategii działania.

Spojrzałam sobie na życie Jezusa, na sceny w których ignoruje innych ludzi, w których nie angażuje się tak, jakby mógł, potrafił, jakbyśmy chcieli. Kiedy mówi, że jego zadaniem jest nauczanie niewielu dla zbawienia wszystkich. Kiedy pokazuje moc Boga w jednej sytuacji, a w innej ze smutkiem stwierdza, że z powodu braku wiary "nie może" nic zrobić. Brzmi to niezwykle w ustach Jezusa Boga. Są też sceny, które świadczą o tym, iż zdarzyły się cudowne rzeczy, których nie było w planie. Ale z powodu czyjejś prośby, wielkiej wiary, pogłębionej rozmowy, zaczepienia Jezusa w najmniej odpowiedniej chwili (pozornie) – On reaguje, i to z wielkim zaangażowaniem.

On też miał priorytety. Dlaczego żył tak krótko? Dlaczego uczył tylko w Palestynie? Dlaczego nie mógł żyć wiecznie i przejść się po całym świecie? Nawrócić wszystkich, od razu, nieodwołalnie.

Miał strategię, miał priorytety i rzadko od tego odchodził.

Niektóre rzeczy zostawiał, nie zajmował się nimi, albo nie od razu. Pozostawały na drugim planie.

Być może warto czasem zastanowić się nad tym, co w swoim życiu odrzucić na chwilę, co na dłużej. Kogo do życia zaprosić, kogo nie, z kim się spotkać, z kim może później.

A może co i kogo zignorować, (dopisek z 2020 r. - co odpuścić i komu po prostu odebrać swój czas i uwagę) żeby mieć więcej czasu i siły na sprawy istotne, ważne, ubogacające.

I być może moja postawa nie jest ignorowaniem, tylko wynika z rozsądku. Z umiejętności wreszcie nabytej po latach prób i błędów – aby wybierać szybko i celnie to, co słuszne w danej chwili.

To mi pomaga nie przegapić cennych chwil z rodziną, z przyjaciółmi, z ludźmi których spotykam. I skupić się na tym, co jest najważniejsze.

Hans Solo DOPÓKI JESTEM

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości