...takie przyjazne głosy!
Może to moje POŻEGNANIE zabrzmiało nieco zbyt patetycznie - może powinienem raczej napisać o samoograniczeniu, albo zupełnie nic nie pisać i się cichcem, po angielsku, samoograniczyć.
Już kiedyś pisałem o falowaniu sinusoidalnym chęci i niechęci. Więc naszła mnie taka jesienna niechęć. Uświadomiłem sobie, że mój ogród, porządnie wygrabiony, jest cenniejszy, niż wszystkie salonowe boje. Parę pomieszczeń w domu, solidnie odmalowanych i uporządkowanych, sprawia więcej przyjemności moim paniom, niż to moje egoistyczne siedzenie przy ekranie.
Kiedyś coś napisałem w Salonie o funkiach, co przemknęło wśród niesalonowych wrzasków i wyzwisk, więc wezmę teraz moje realne funkie poprzesadzam w nowe miejsca...
Ogólnie - mniej Salonu a więcej Życia!
Pozdrowienia i powodzenia Salonowi24


Komentarze
Pokaż komentarze (5)