Autobusy, tramwaje i metro zapełnione kibicami wyruszającymi by świętować mecz otwierający Mistrzostwa Europy 2012. Jeszcze nigdy Warszawa nie była tak biało-czerwona. Spotkać można było też, co naturalne, kibiców greckich w strojach biało-niebieskich, ale niemało było też choćby Irlandczyków. Na ulicach było dziś raczej spokojnie - atmosfera piknikowa. Niestety w pełni dała o sobie znać podczas samego meczu, kiedy kibice momentami milczeli - rzecz w dzisiejszym meczu Rosjan z Czechami na wrocławskim Stadionie Miejskim niemożliwa. Ten kto się obawiał "kibolstwa" niech wie, że Ci akurat w większości Euro bojkotują.
Dzień 8 czerwca 2012 przechodzi powoli do historii. Jak się Euro 2012 dla Warszawy zakończy to dopiero się okaże.
Nie licząc wyniku meczu z Grecją atmosfera na ulicach jest niesamowita:
Jednak nie tylko kibice panują nad miastem. Jak gdyby nigdy nic masa budowlańców wznosi konstrukcję Cosmopolitan przy Twardej a maszyny na budowie metra nie milkną rycząc momentami głośniej niż reklamy jeansów ze Strefy Kibica. Złota 44 zaś wbrew obietnicom wciąż nie ma całej elewacji.
W bocznej uliczce przy placu Grzybowskim Policja ukryła groźnie wyglądającą polewaczkę. Co ciekawe dało się zauważyć dziś w Warszawie mieszane patrole Żandarmerii Wojskowej z Policją. Co ciekawe wszystkie, które spotkaliśmy były w jednakowej konfiguracji: dwóch Żandarmów i jedna Policjantka :)
Jednego nie da się nie zauważyć - na ulicach prawie nie ma zwykłych mieszkańców. O ile trwa obecnie tzw. długi weekend to we wtorek kiedy Polska gra z Rosjanami dopiero okaże się jak turniej współgra z normalnym życiem miasta. Z pewnością wielu ucieszy późna godzina spotkania - 20:45.
***
Artykuł ukazał się również na warszawskim blogu "Warszawa na patelni":


Komentarze
Pokaż komentarze