Napisaliście sami: "Szanowni Państwo, czegoś takiego nie wymyślono nawet w PRL-u: karać sędziów za wypowiedzi dotyczące tzw. neosędziów" i to zdanie zawiera dwa kłamstwa: pierwsze, że nie chodzi o "wypowiedzi" ale o prawne konsekwencje kwestionowania legalności jednych sędziów przez innych sędziów podczas postępowań sądowych, a drugie, że nie chodzi tylko o kwestionowanie tzw. neosędziów (pojęcie POZAPRAWNE) ale także organów prawa takich jak SN, TK, KRS itp. Jeśli bowiem dopuścić takie kwestionowanie, to ja również miałbym do tego prawo jako obywatel RP - w końcu wobec prawa wszyscy są równi i nigdzie w konstytucji nie jest zapisane, że "sędziowie są równiejsi"... Skoro więc pozwalacie sędziom kwestionować legalność innych sędziów, to i ja mam prawo do kwestionowania legalności każdego sędziego i podważania tym samym wydanych przez niego orzeczeń...
Abstrahując od powyższego, można zauważyć, że sprawa sędziego Łubowskiego jest ewidentnym przykładem praktycznego, a przy tym całkowicie BEZPRAWNEGO karania za niezawisłość... Tylko dlatego, że ów sędzia wydał postanowienie niezgodne z oczekiwaniami ministra Żurka i prawdopodobnie samego Donalda Tuska... To jest właśnie kierunek Białoruś...
Ponadto, w swoim ostatnim komentarzu napisaliście: "Prawo unijne stało się prawem polskim i dlatego w Konstytucji dodano, że ratyfikowane prawo europejskie jest nadrzędne nad polskimi ustawami, a ratyfikacja unijnego prawa musiała być zgodna z polską Konstytucją." I też macie tu rację, aczkolwiek słowem-kluczem jest tu RATYFIKACJA... Wskażcie mi, towarzyszu, kiedy RP ratyfikowała prawo organów UE do ingerowania w polski system sprawiedliwości i jego organizacji i w jakich aktach prawa UE to prawo zostało zawarte... ? Z tego samego waszego zdania wynika też wprost nadrzędność konstytucji RP wobec tzw. prawa unijnego (stwierdzenie, że ratyfikacja prawa unijnego musi być zgodna z polską konstytucją), co przeczy twierdzeniom eurokratów i będących aktualnie u władzy ich popleczników...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)