Marzec ’68 przeszedł do naszej historii jako protest środowisk akademickich, choć aresztowanych było wielu w miejscowościach bynajmniej nieakademickich. Tym niemniej podnosi się, że czystki, które dotknęły akademików, szczególnie pochodzenia żydowskiego, przerwały ciągłość polskich elit, choć nie do końca tak było. Wielu wyjechało z Polski i mieli o wiele lepsze warunki do pracy naukowej niż ci, którzy pozostali. Niektórzy represjonowani winni siedzieć na ławach oskarżonych za swe niecne czyny w okresie stalinowskim.
Nagłaśniano też, że destrukcyjnym dla nauki skutkiem Marca‘68 było zjawisko „docentów marcowych” bez habilitacji, co jest faktem, bo awansowano tych, którzy w Marcu zasłużyli się dla utrwalania władzy ludowej, a nie za wyniki naukowe. Trzeba jednak wiedzieć, że wielu z nich habilitację później zrobiło, bo nie było to takie trudne, skoro mieli władzę (kierownicy zakładów, instytutów), zaplecze logistyczne, pomoc kadrową, zapewnione „dostawy obowiązkowe”, no i komisje towarzyskie do oceny ich dorobku. To tylko pokazało, iż nie tyle brak habilitacji był szkodliwy dla nauki, ile system, który eliminował niezależnych naukowców, a awansował „zgniłków” z przyczyn politycznych.
Ci, którzy nie akceptowali systemu, byli marginalizowani w strukturach akademickich lub usuwani z systemu. Argument habilitacyjny przetrwał jednak dziesięciolecia, petryfikując standardy komunistyczne, bo jak zapowiadał politruk Włodzimierz Sokorski, po skierowaniu na front akademicki: teraz będzie zarządzanie przez scentralizowaną habilitację. Rzecz jasna w ramach wychowywania „naszych” profesorów. I tak już pozostało, także po „obaleniu” komunizmu. Niemal zupełnie zapomnianym skutkiem Marca ‘68 są natomiast zmiany strukturalne na uczelniach w postaci likwidacji katedr zbudowanych przez starszą profesurę, jeszcze chowu przedwojennego, i tworzenie instytutów obsadzanych przez wychowanków ZMP. PZPR postawiła na „naszych” profesorów, rekrutujących na etaty uczelniane pozytywne młode kadry utrwalające postępowy system. Zmieniło to oblicze uniwersytetów na lata, także postkomunistyczne.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)