Kilka miesięcy później Tusk przegrał wyścig do Pałacu Prezydenckiego ze śp. Lechem Kaczyńskim i z tą porażką nigdy się nie pogodził, a traumę postanowił leczyć ostrą polaryzacją.

Taka brutalna technika pozwoliła mu osiągnąć sukcesy, w 2007 roku odebrał Jarosławowi Kaczyńskiemu władzę, trzy lata później, po tragedii smoleńskiej, Bronisław Komorowski także pokonał prezesa PiS w wyborach prezydenckich. Cała polityka Donalda Tuska w latach 2005 -2014 opierała na prowokacjach i nomen omen języku nienawiści, jaki wprowadził do debaty publicznej, przy wydatnej pomocy degenerata Janusza Palikota i całej grupy zagończyków uznawanych przez media za obrońców demokracji, co zresztą trwa do dziś, tylko Palikota i zastąpił Roman Giertych. Uczciwie trzeba przyznać, że ten cynizm i jednocześnie jałowość polityczna po prostu działały, szczególnie w przypadku prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który był z zupełnie innej gliny i nawet po tym, co robił Donald Tusk, nie potrafił odpłacić pięknym za nadobne.
Przed prezydentem Karolem Nawrockim, nie było polityka bardziej nieludzko traktowanego i odczłowieczanego, przez „stronę demokratyczną”. Gdy w 2015 roku Tusk wrócił do władzy taką samą socjotechnikę próbował zastosować wobec prezydenta Andrzeja Dudy, ale to już nie przynosiło efektów, zmieniły się czasy i przy całej słusznej krytyce byłego prezydenta, mimo wszystko grał z Tuskiem zdecydowanie ostrzej niż śp. Lech Kaczyński. Brak sukcesów przy prowokowaniu Andrzeja Dudy nie dał „kierownikowi” do myślenia i nie wyciągnął żadnych wniosków, dlatego w przy próbie podjęcia walki z prezydentem Karolem Nawrockim, niemal po każdej rundzie był liczony. Prezydent Nawrocki pod względem brutalnych ataków i nieustannej dyskredytacji, wyprzedził prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie było też tak brutalnej kampanii wyborczej, jak ta ostatnia w 2025 roku.
Wszystko to działo się przy olbrzymim zaangażowaniu Donalda Tuska, jednak prezydent Karol Nawrocki nie tylko nic stracił na popularności, ale w najnowszych badaniach opublikowanych z okazji rocznicy prezydentury, otrzymał 56 proc., czyli więcej niż w drugiej turze wyborów prezydenckich. O takim poparciu Donald Tusk i jego rząd mogą tylko pomarzyć, bo ich notowania schodziły poniżej 30 proc. Nie udało się też przykleić prezydentowi metek: „kibola”, „alfonsa”, „ćpuna” i „wetomana”. Im większa presja i wyzwiska padały pod adresem Karola Nawrockiego, tym bardziej prezydent to ignorował i tym samym frustrował zignorowanych. Praktycznie na każdym polu Donald Tusk poległ: wizerunkowym, politycznym, merytorycznym i zwyczajnie ludzkim.
Przewodniczący Koalicji Obywatelskiej kiedyś był liderem, wręcz królem sondaży zaufania i popularności, zawdzięczał to swojej prymitywnej socjotechnice, która zawsze polegała na bezpardonowych atakach i znęcaniu się na politycznych przeciwnikach, w czym wydatnie pomagały media. Prezydent Karol Nawrocki bardzo szybko okazał się przeciwnikiem wagi ciężkiej, od którego Tusk odbija się jak piłka tenisowa od ściany. I to się nie zmieni, z tej prostej przyczyny, że sam Donald Tusk się nie zmieni. Nic innego poza nieustannym produkowaniem tandetnych prowokacji nie jest w stanie zastosować, bo nic innego nie potrafi. Rok prezydentury Karola Nawrockiego był rokiem wybitnym i pośród wielu sukcesów, jest też to, że prezydent dobitnie pokazał, jak małym, bezużytecznym i bezproduktywnym politykiem jest Donald Tusk.
https://www.patrzymy.pl/rok-totalnej-porazki-tuska-z-prezydentem-karolem-nawrockim/


Komentarze
Pokaż komentarze (2)