Józef z Londynu Józef z Londynu
121
BLOG

Polska tonie w błyskotliwym stylu, a my mamy prezydenta i… gnicie Tuska

Józef z Londynu Józef z Londynu Polityka Obserwuj notkę 0
Polska nie potrzebuje Trybunału PiS-u ani Trybunału KO. Potrzebuje Trybunału Rzeczypospolitej. Państwa, które nie zmienia właściciela po każdych wyborach. Państwa z zasadami silniejszymi od ambicji. Czy politycy się odważą?


image


Polska znów stoi na dziejowym zakręcie. Z jednej strony – niepodległość, wolność i suwerenność. Z drugiej – zniewolenie i koniec Ojczyzny jako realnego bytu. Historia lubi powtórki, a my, jako naród, lubimy wybierać fatalnie. Ostatnio skończyło się to 123 latami niebytu. Dziś trzeciej szansy może już nie być.

I właśnie dlatego serce polskości bije dziś przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego, gdzie garstka ludzi z flagami i zdrowiem na tyle solidnym, by stać na zimnie, broni czegoś, co politycy od lat traktują jak łup wojenny.W tej pięknej scenerii pojawia się propozycja resetu. Nie byle jakiego – resetu państwa, nie tylko Trybunału. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ośmielił się powiedzieć, że skoro już i tak wszystko leży w gruzach, to może by tak zmienić zasady gry: wybór sędziów większością kwalifikowaną, wykluczenie czynnych polityków z kandydatów, szersze porozumienie. Żeby nie dało się już zawłaszczać instytucji jedną większością parlamentarną. Bo – o zgrozo – jeżeli wymienimy tylko ludzi, a zostawimy stare reguły, to za cztery lata będziemy mieli dokładnie ten sam cyrk, tylko z innymi klaunami.

I tu zaczyna się prawdziwa magia. Koalicja Obywatelska i PiS nagle znalazły się po tej samej stronie barykady. Tusk nie chce resetu – przecież wystarczy, że prezydent uzna „jego” sędziów i wszystko wróci do normy (czyli do władzy jednej partii nad instytucją, która ma kontrolować władzę). PiS też nie chce, bo broni „swojego” układu. Różne argumenty, te same ambicje: żadna strona nie zamierza oddać zabawki. Pięknie. Dwie największe partie, które od lat oskarżają się o niszczenie praworządności, zgodnie bronią mechanizmu, który pozwala niszczyć praworządność.

To już nie polityka – to sztuka.

Na szczęście mamy prezydenta Karola Nawrockiego. Jedyną osobę, która jeszcze coś może. On zaprasza do rozmów, słucha, proponuję. A my, zwykli śmiertelnicy, możemy tylko stać pod TK i śpiewać patriotyczne pieśni, bo zdrowie nam pozwala, a politykom – nie. Polska tonie, ale przynajmniej tonie z prezydentem, który nie chce być kolejnym właścicielem państwa, tylko strażnikiem zasad silniejszych od ambicji rządzących. Jakie to nowatorskie.

A co z obozem Tuska?

Otóż gnicie. I znakomicie. Nikt tak nie zjednoczył prawicy jak Donald swoimi geniuszami. Jeszcze wczoraj Mentzen, Kaczyński, Morawiecki i Braun grzecznie się gryźli, a dziś – dzięki policyjnym rajdom, zawieszaniem sędziów i filmikom dokumentującym naruszenie nietykalności – wszyscy nagle mówią jednym głosem. Putin zakończył pandemię, Tusk zjednoczył prawicę. Nobla w medycynie i politologii proszę.

Sam Tusk, niegdyś mistrz sprytu, teraz wygląda jak człowiek, który coraz bardziej desperacko brnie w absurd. „Przywracanie praworządności” metodami, które same rażąco naruszają prawo – klasa. Własne zaplecze zaczyna się kręcić, media trochę pękają, a społeczeństwo patrzy i… traci. Bo kiedy jedna strona mówi o kompromisie, a druga idzie na rympał, to na dłuższą metę rympał kończy się zderzeniem z rzeczywistością. A ta, jak wiadomo, jest okrutna dla tych, którzy wierzą, że ośmiu sędziów przy kworum dziesięciu to nadal pełny skład

.Reset musi odebrać politykom możliwość zawłaszczania państwa, a nie tylko zmienić ekipę. Polska nie potrzebuje Trybunału PiS-u ani Trybunału KO. Potrzebuje Trybunału Rzeczypospolitej. Państwa, które nie zmienia właściciela po każdych wyborach. Państwa z zasadami silniejszymi od ambicji. Czy politycy się odważą? Raczej nie. Bo poparcie dla niezależności jest łatwe, kiedy nie ma się na nią wpływu.

Prawdziwy test przychodzi, kiedy trzeba zrezygnować z obsadzania stołków własnymi ludźmi. Na razie więc Polska tonie, Tusk gnije, prezydent stoi, a my – jak zawsze – mamy nadzieję, że tym razem będzie inaczej. Bo trzeciej szansy może już nie być. A ironii – wystarczy na kilka kolejnych kadencji.


               image


Prawa strona netu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka