19 obserwujących
264 notki
183k odsłony
  583   0

Raport Millera. Łańcuch przyczyn.

Raportowi komisji Millera jednego nie można zarzucić - nie był pisany na polityczne zamówienie, ale wszystkich nie mógł zadowolić. Poniżej moje omówienie kilku aspektów wczorajszej konferencji prasowej.

1. Konwencja Chicagowska - najlepsze z najgorszych wyjść
Potwierdziło się to, co powtarzam od samej katastrofy. Konwencja Chicagowska, choć delikatnie mówiąc, nieidealna (i dotycząca lotnictwa cywilnego, a nie państwowego), dawała nam możliwość zabezpieczenia dowodów i uczestniczenia w badaniu (w tym przy komisyjnym otwieraniu czarnych skrzynek, przegrywaniu, przesłuchaniach itd).

W tym miejscu apel do publicystów i polityków - MAK zajmował się badaniem, a nie śledztwem. Zaufajcie mi, że różnica w tym przypadku nie jest błaha. Śledztwo prowadzą prokuratury i one wskazują podejrzanych i kierują oskarżenie, a z kolei o winie decyduje sąd.

Polska komisja pracowała na podstawie tych samych dokumentów i dowodów, co MAK. Polskie wnioski nie musiały być tożsame z tymi rosyjskimi i nie były. Czy jakakolwiek instytucja prawa międzynarodowego dawała nam tego typu gwarancje? Nie. Na wypracowanie nowej umowy nie było czasu (późniejsza ratyfikacja itd), podobnie jak negocjowanie tej z 1993 roku podpisanie między Ministerstwami Obrony Narodowej. Więcej na ten temat pisałem w tekście polemicznym wobec artykułu Bronisława Wildsteina. Z perspektywy czasu - tylko dzięki Konwencji Chicagowskiej nasza komisja mogła dysponować odpowiednim materiałem dowodowym, dzięki którym zostać napisany polski raport.

Konwencja Chicagowska spełniła swój cel, chociaż całkowicie rozumiem wątpliwości dotyczące jej stosowalności w tym przypadku.

2. Łańcuch przyczyn
Komisja wskazała przyczyny katastrofy - część z nich znajdowała się po stronie polskiej, część rosyjskiej. Miller słowa dotrzymał i raport jest dla organizacji lotu druzgocący. Dla przykładu -tylko technik miał ważne uprawnienia do latania na Tupolewie (!). Obnażono również błędy w szkoleniu pilotów. Bardzo drogie błędy.

Pozwoliłem sobie nazwać to "łańcuchem przyczyn". Działa to w prosty sposób - katastrofa mogła mieć miejsce dzięki zaistnieniu tych wszystkich aspektów jednocześnie. Wyjęcie pojedynczego z elementów łańcucha prawdopodobnie pozwoliłaby uniknąć katastrofy.

a) gdyby nie fatalne warunki atmosferyczne, samolot z pewnością by wylądował;
b) gdyby nie błędy w wyszkoleniu załogi, nie korzystaliby ze złego wysokościomierza i samolot odszedłby na większej wysokości, unikając zderzenia;
c) gdyby kontrolerzy nie utwierdzali pilotów w błędzie lub podali, że nie widzą ich na ścieżce, polska załoga mogłaby zmienić swoje pozycję, eksperci podkreślają, że wieża nie mogła widzieć wysokości samolotu i polscy piloci powinni kwitować. Tutaj pojawia się też największa niewiadoma badania - nagranie ekranu kontrolera, które "nie zachowało się". Cóż za "nieszczęśliwy" zbieg okoliczności.

Należy też zaznaczyć, że gdyby lotnisko było nowoczesne, a systemy np. radiolokacyjne, na nim sprawne, to piloci mieliby dużo łatwiejsze lądowanie. Nie zmienia to jednak faktu, że Polacy doskonale wiedzieli, gdzie lecą, jakie warunki tam panują i jakimi systemami (a raczej jakimi nie) dysponują Rosjanie.

3. Generał Błasik w kokpicie
W kokpicie nie miał prawa znajdować się nikt poza załogą, bo to rozprasza uwagę i nie pomaga, dlatego obecności generała nie można - przynajmniej regulaminowo - zakwalifikować pozytywnie. Największym paradoksem jest jednak to, że generał, jako jedyny, podawał prawidłową wysokość i prawdopodobnie, gdyby to on siedział za sterami, samolot uniknąłby zderzenia.

Nie wiem, czy nasz generał miał we krwi alkohol. Nie jest to ważne, nie miał prawa znajdować się w kokpicie.

Najważniejsze jest jednak co innego - komisja stwierdziła, że nie było nacisków na pilotów, argumentując to w ten sposób, że nie znalazła na to dowodów, a decyzja o odejściu została podjęta przez pilotów wcześniej. Od początku zachęcałem, żeby poczekać na raport strony rosyjskiej, a potem polskiej, bo to dopiero da nam ogląd. Bezpośrednio odnosiłem to do osoby generała Błasika, o którym bardzo niepochlebnie rozpisywała się "Gazeta Wyborcza. Pisałem, abyśmy czekali na raport Millera, bo Polacy dysponują zapisami rozmów z kabiny i wszystko będzie jasne - bez zbędnych spekulacji, którymi żyły media, a jak w przypadku "Gazety Polskiej", ośmielę się stwierdzić: żerowały na ludzkim nieszczęściu. Komisja w tym przypadku przyjęła słuszne założenie - nie ma na jakiś fakt dowodu, więc nie można stwierdzić, że zaistniał.

4. "Obezwładniony samolot", "dwie eksplozje", "śmiertelna pułapka"
Niestety, ale Antoni Macierewicz przekroczył wszelkie granice śmieszności i kompromitacji. Bez dowodów snując teorie fantasy (wszystkie wokół słowa "spisek") pasujące bardziej niż do Sejmu, do serii filmów i  książek "Star Wars". Z wisienką na torcie w postaci deklaracji postawienia Donalda Tuska przed trybunałem w Hadze. Tylko którym - tym zajmującym się zbrodniami w byłej Jugosławii czy tym zajmującym się m.n.ludobójstwem i zbrodniami przeciwko ludzkości?

Raport Millera nie jest idealny - wielu ekspertów ma wątpliwości, co do poszczególnych ustaleń, aczkolwiek jest to najlepszy raport, jaki mógł powstać w takich warunkach.

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale