Empiryzm Kacpra P.
Doświadczenie, obserwacja, wnioski i publikacja.
0 obserwujących
20 notek
23k odsłony
O tym jak Parada Równości stała się Paradą Wstydu.

O tym jak Parada Równości stała się Paradą Wstydu.

Mam potężny problem z tegoroczną Parada Równości w Warszawie za udział w której stanowczo podziękuje, choć ubiegłoroczne edycje, jak i sama idea jest mi bardzo tożsama - wszak chciałbym Polski tolerancyjnej, różnorodnej i co najważniejsze wolnej od wszelkich -izmów oraz -fobii. To naturalne, że każdy zdroworozsądkowy człowiek tak właśnie widzi publiczną przestrzeń do życia we własnym kraju i warto także w tym miejscu przytoczyć część z głównych postulatów Parady jak: „Ochrona przed wykluczeniem”, „Otwarta przestrzeń publiczna bez barier”, pro-ekologiczne „Dbajmy o nasz wspólny dom, Ziemię” czy wreszcie „Domagamy się zatrudniania i wynagradzania w zależności od kompetencji, a nie płci” w iście ekonomicznym duchu. Nie sposób się nie zgodzić z powyższymi hasłami, ale już trudniej przejść do porządku dziennego nad faktem, że w tegorocznym pochodzie na ulicach Warszawy obok organizacji pro-równościowych i potrzebnych jak chociażby: Fundacja Ocalenie, KyivPride czy Kampania Przeciw Homofobii, które są w zastraszającej mniejszości - główny trzon tegorocznej Parady stanowią jednak wielkie korporacje, począwszy od: Netflixa (promujący na swojej platformie obok równościowych treści także mizoginów i ksenofobów ze stand-up’owych scen), GSK (gigant farmaceutyczny, przekupujący lekarzy; płacący za wystawienia recept na ich produkty polskim lekarzom), bankowi hegemoni JPMorgan Chase & Co. (oskarżeni o sprzeniewierzenie 20 mld dolarów środków, pochodzących od prywatnych osób) czy… Goldman Sachs - deklarujący publicznie „granie” na słabnięcie polskiej złotówki oraz innych walut Europy Środkowo-Wschodniej (dokładając potężną cegiełkę do rozwarstwienia społeczeństwa i stworzenia jeszcze większych, ekonomicznych podziałów).
RPP podnosi stopy, a My w końcu podnieśmy ręce w geście protestu!

RPP podnosi stopy, a My w końcu podnieśmy ręce w geście protestu!

– Rynki muszą brać pod uwagę także to, że stopy procentowe mogą dojść do 7,5 proc. Dzisiaj funkcjonujemy w sytuacji, w której nie możemy sobie nakładać żadnych limitów, żadnych granic. Gdyby nie agresja Rosji na Ukrainę, to pewnie bylibyśmy już po cyklu podwyżek stóp procentowych – mówi w wywiadzie dla Business Insider Polska prof. Henryk Wnorowski, członek Rady Polityki Pieniężnej
Stacja XIV: "Papież Franciszek symbolicznie kończy żywot Kościoła Katolickiego"

Stacja XIV: "Papież Franciszek symbolicznie kończy żywot Kościoła Katolickiego"

Papież znalazł się w pułapce spowodowanej wojną w Ukrainie. Wierni nie rozumieją watykańskiej dyplomacji, która unika jednoznacznych słów potępienia Władimira Putina. Tymczasem wojenny "problem" Franciszka i Kościoła jest dużo bardziej złożony i nie można sprowadzać go jedynie do kwestii potępienia winnych. Czy to się nam podoba, czy nie, papież jest stały w swoim nauczaniu dotyczącym wojny oraz twardo obstaje przy podstawowych zasadach chrześcijańskich.
Sri Lanka, czyli kolejny kraj upada pod ciężarem "Chińskiego smoka".

Sri Lanka, czyli kolejny kraj upada pod ciężarem "Chińskiego smoka".

Podczas gdy za wschodnią granicą mamy przykład krwawej i konwencjonalnej wojny prowadzonej przez rosyjski reżim, która w domyśle ma prowadzić do rozpadu niepodległej Ukrainy - daleko od naszych domów w basenie Oceanu Indyjskiego upada kolejny niezależny i piękny kraj - Sri Lanka. Również na skutek działań jednego ze światowych hegemonów - w tym przypadku rządu Chin, który w sposób przebiegły i okrutny prowadzi od lat swoją wojnę, aby przy użyciu narzędzi ekonomicznych i politycznych na nowo rozrysować granice azjatyckiego - i nie tylko - kontynentu. "Chiński smok" to dzisiaj obok Rosji i Iranu największy wróg demokratycznego, bezpiecznego świata, jaki próbujemy wspólnie budować od lat. Wszak nie powinny dziwić słowa potępiające działania NATO w Ukrainie, otwarte poparcie rosyjskiego reżimu, etniczne mordy na Ujgurach czy tuszowanie w pierwszych tygodniach wydarzeń w Wuhan (koniec końców prowadzących do światowego kryzysu i zbudowaniu chińskiej nadwyżki handlowej jako jedynego kraju na świecie od 2019 roku).
Historia lubi się powtarzać, czyli o tym jak znów wielki biznes finansuje wojenną machine.

Historia lubi się powtarzać, czyli o tym jak znów wielki biznes finansuje wojenną machine.

Jestem niemalże przekonany, że nie tylko dla Ukrainy, ale dla całego współczesnego świata nie ma ratunku, bo cóż to za czasy i społeczeństwo, które nie uczy się na błędach, ba, w imię wielkich, partykularnych interesów powtarza świadomie te same błędy sprzed niemal 80 lat. Tyle, że tym razem dodatkowo jesteśmy świadkami wojny informacyjnej, chaosu komunikacyjnego oraz wielkiego wyścigu ekonomicznej oraz PR’owej kalkulacji ze względu na powszechny charakter Internetu i związanym z tym przepływem informacji.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie w cieniu pandemii i eksterminacji Ujgurów

Zimowe Igrzyska Olimpijskie w cieniu pandemii i eksterminacji Ujgurów

Jutro rozpocznie się wielkie święto sportu - Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie i nim rozpoczną się na dobre możemy już stwierdzić, że "wielkie święto" będzie tylko z nazwy, gdyż wszelkie wydarzenia, które dzieją się wokół testowania zawodników i co raz większej ilości pozytywnych przypadków - przypomina raczej tragikomedie, ba, a nawet farsę. Ale nie tylko.
"Aida" - silna kobieta, bezsilna reszta świata (RECENZJA)

"Aida" - silna kobieta, bezsilna reszta świata (RECENZJA)

"To był szok, który nauczył nas, że świat może wywrócić się do góry nogami w ciągu jednej chwili. Życie jest kruche. System jest kruchy. To poczucie stale mi towarzyszy. – mówi Jasmila Žbanić, reżyserka genialnego filmu "Aida", który dopiero miałem okazje obejrzeć i tym samym mogę dołączyć do grona osób, mówiących o tym, że to najważniejszy, ale i najtrudniejszy film mijających ostatnich dwunastu miesięcy. Podobnie było przed laty, gdy Žbanić nakręciła nagrodzoną Złotym Niedźwiedziem "Grbavice", gdzie także podejmowała temat wojny w byłej Jugosławii. Tym razem jednak na tapet wzięła największą zbrodnie i ludobójstwo w w powojennej Europie, a dokładnie masakrę w Srebrenicy, gdzie ponad 8 tysięcy bośniackich muzułmanów, mężczyzn i chłopców, zostało zamordowanych przez Serbów na oczach żołnierzy międzynarodowych sił pokojowych.
Życie to nie "Ojciec chrzestny", czyli o romantyzowaniu polskiej mafii w mediach

Życie to nie "Ojciec chrzestny", czyli o romantyzowaniu polskiej mafii w mediach

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu myślałem o tym w jakiej kondycji znajduje się polskie społeczeństwo, a zwłaszcza to do czego doprowadził przetaczający się - nie tylko przez nasz kraj - relatywizm moralny oraz "kultura clickbaitowa", a czego świetnym uwypukleniem są ostatnie wydarzenia - chociażby związane z galą MMA VIP Marcina Najmana, super-produkcją Macieja Kawulskiego (KSW) "Jak pokochałam gangstera" na platformie Netflix czy chociażby zdjęcia publikowane na social media niezwykle popularnego rapera Malika Montany. Wczoraj niezwykle celnie opisał to na swoim profilu dziennikarz Krzysztof Stanowski, a ja korzystając z okazji, że przywołałem tutaj szefa Weszło! oraz Kanał Sportowy także muszę zająć swoje #stanowisko w tej sprawie. Niespełna kilka dni temu Marcin Najman podczas konferencji prasowej gali MMA-Vip zaprezentował nowego "bossa" federacji i nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że przy akompaniamencie muzyki z "Ojca Chrzestnego" do studia wkroczył dumnym krokiem Andrzej Banasiak ps. "Słowik" i z dumnego, królewskiego tronu zaprosił do oglądania tej freakowej gali. Może nie każdy wie lub pamięta, ale wyżej wspomniana postać to wieloletni szef mafii pruszkowskiej, która w latach '90 oraz na początku drugiego tysiąclecia - wspólnie z drugą, równie znaną grupą wołomińską terroryzowali i drenowali nasz kraj. Przytoczę za red. Stanowskim: "[Oni] Zlecali zabójstwa, porywali, okradali, wymuszali haracze, zmuszali do prostytucji, gwałcili, niszczyli legalnie funkcjonujące biznesy, niszczyli rodziny, niszczyli ludzi. To nie byli bad boye z serialu, to nie były młode wilki, to były zwykłe prymitywne skurwysyny, które miały krew na rękach. I policja była wobec całego tego ogromu bezsilna. Bała się, jak wszyscy wokół." O skali i ich potędze, zwłaszcza Słowika niech świadczy fakt, że za opłatą 150 tys dolarów (!) został ułaskawiony przez prezydenta Lecha Wałęsę i wypuszczony na wolność. Trudno uwierzyć - zwłaszcza dziś - gdy nasz były Prezydent w licznych wywiadach utyskuje na fatalną sytuacje finansową, bo przecież w okresie swojej świetności wiele było podobnych spraw (jak szczęśliwa wygrana w "totka" za komuny), gdzie mógł "godnie zarobić". Ale ten post nie jest o tym. Bardzo prawdopodobne, że wielu z moich znajomych może tego nie pamiętać lub nie mieszkali w Warszawie, ale były takie czasy - wcale nieodległe - gdzie członkowie tej grupy hurtowo wrzucali ludzi do Wisły na wysokości słynnych "nadwiślańskich parasoli", porywali i terroryzowali kupców ze Stadionu X Lecia, dokonywali brutalnych mordów w takich miejscach jak słynny Bar "Biruty" na Targówku czy strzelali z ostrej amunicji pod znanym centrum handlowym Klif.
"Będę biegał jak czarny, by żyć jak biały", czyli słów kilka o Pucharze Narodów Afryki

"Będę biegał jak czarny, by żyć jak biały", czyli słów kilka o Pucharze Narodów Afryki

Meczem Kamerun - Burkina Faso w Jaunde rusza dziś piłkarski Puchar Narodów Afryki, którego nie chce FIFA, a jeszcze mniej kluby europejskie. Walczący o mistrzostwo Anglii Liverpool traci na miesiąc swoich kluczowych graczy Salaha, Mane i Keitę, a wypowiedź ich trenera Jurgena Kloppa: "Katastrofa (...) po raz kolejny w walce o mistrzostwo przeszkodzi nam ten " dobitnie pokazuje, jaki stosunek do afrykańskiego kontynentu mają przedstawiciele wielkiej, europejskiej piłki. Wyjazdy piłkarzy na kilka tygodni w samym środku sezonu zawsze budziły duże emocje, zwłaszcza w klubach z Anglii i Francji (liga francuska, której kluby oddały afrykańskim drużynom narodowym aż 51 piłkarzy!), gdzie gwiazdorów z Afryki występuje najwięcej. Dla wszystkich, poza Afrykanami, PNA jest brzydkim kaczątkiem. Szefowie klubów europejskich podkreślają, że to turniej nierentowny. Ostatni wygenerował 45 mln euro. To kwota śmieszna w porównaniu z dwoma miliardami euro wpływów z Euro 2016. Afrykanie oburzają się na takie argumenty. Jednocześnie Infantino, który dla zysku chce rozgrywać mundial co dwa lata (!), mistrzostwa ich kontynentu traktuje jako towar trzeciej kategorii. Konsternację dodatkowo wywołała sytuacja z Sebastien Haller - liderem strzelców obecnej edycji Ligi Mistrzów. W Ajaksie Amsterdam zapytano go wprost, czy wybiera się na mecze kadry? - To jedno pytanie oddaje cały brak szacunku dla piłki afrykańskiej - skomentował napastnik Wybrzeża Kości Słoniowej. - Czy jakikolwiek klub pytałby piłkarza z Europy, czy ma zamiar jechać na Euro? - kwituje Haller i trzeba przyznać mu racje, że trudno wyobrazić sobie podobne pytanie do jednego z zawodników europejskich federacji, gdyż mecze w narodowym trykocie to dla każdego zawsze wydarzenie niezwykle specjalne i elektryzujące.