Empiryzm Kacpra P.
Doświadczenie, obserwacja, wnioski i publikacja.
0 obserwujących
14 notek
18k odsłon
"Aida" - silna kobieta, bezsilna reszta świata (RECENZJA)

"Aida" - silna kobieta, bezsilna reszta świata (RECENZJA)

"To był szok, który nauczył nas, że świat może wywrócić się do góry nogami w ciągu jednej chwili. Życie jest kruche. System jest kruchy. To poczucie stale mi towarzyszy. – mówi Jasmila Žbanić, reżyserka genialnego filmu "Aida", który dopiero miałem okazje obejrzeć i tym samym mogę dołączyć do grona osób, mówiących o tym, że to najważniejszy, ale i najtrudniejszy film mijających ostatnich dwunastu miesięcy. Podobnie było przed laty, gdy Žbanić nakręciła nagrodzoną Złotym Niedźwiedziem "Grbavice", gdzie także podejmowała temat wojny w byłej Jugosławii. Tym razem jednak na tapet wzięła największą zbrodnie i ludobójstwo w w powojennej Europie, a dokładnie masakrę w Srebrenicy, gdzie ponad 8 tysięcy bośniackich muzułmanów, mężczyzn i chłopców, zostało zamordowanych przez Serbów na oczach żołnierzy międzynarodowych sił pokojowych.
Życie to nie "Ojciec chrzestny", czyli o romantyzowaniu polskiej mafii w mediach

Życie to nie "Ojciec chrzestny", czyli o romantyzowaniu polskiej mafii w mediach

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu myślałem o tym w jakiej kondycji znajduje się polskie społeczeństwo, a zwłaszcza to do czego doprowadził przetaczający się - nie tylko przez nasz kraj - relatywizm moralny oraz "kultura clickbaitowa", a czego świetnym uwypukleniem są ostatnie wydarzenia - chociażby związane z galą MMA VIP Marcina Najmana, super-produkcją Macieja Kawulskiego (KSW) "Jak pokochałam gangstera" na platformie Netflix czy chociażby zdjęcia publikowane na social media niezwykle popularnego rapera Malika Montany. Wczoraj niezwykle celnie opisał to na swoim profilu dziennikarz Krzysztof Stanowski, a ja korzystając z okazji, że przywołałem tutaj szefa Weszło! oraz Kanał Sportowy także muszę zająć swoje #stanowisko w tej sprawie. Niespełna kilka dni temu Marcin Najman podczas konferencji prasowej gali MMA-Vip zaprezentował nowego "bossa" federacji i nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie fakt, że przy akompaniamencie muzyki z "Ojca Chrzestnego" do studia wkroczył dumnym krokiem Andrzej Banasiak ps. "Słowik" i z dumnego, królewskiego tronu zaprosił do oglądania tej freakowej gali. Może nie każdy wie lub pamięta, ale wyżej wspomniana postać to wieloletni szef mafii pruszkowskiej, która w latach '90 oraz na początku drugiego tysiąclecia - wspólnie z drugą, równie znaną grupą wołomińską terroryzowali i drenowali nasz kraj. Przytoczę za red. Stanowskim: "[Oni] Zlecali zabójstwa, porywali, okradali, wymuszali haracze, zmuszali do prostytucji, gwałcili, niszczyli legalnie funkcjonujące biznesy, niszczyli rodziny, niszczyli ludzi. To nie byli bad boye z serialu, to nie były młode wilki, to były zwykłe prymitywne skurwysyny, które miały krew na rękach. I policja była wobec całego tego ogromu bezsilna. Bała się, jak wszyscy wokół." O skali i ich potędze, zwłaszcza Słowika niech świadczy fakt, że za opłatą 150 tys dolarów (!) został ułaskawiony przez prezydenta Lecha Wałęsę i wypuszczony na wolność. Trudno uwierzyć - zwłaszcza dziś - gdy nasz były Prezydent w licznych wywiadach utyskuje na fatalną sytuacje finansową, bo przecież w okresie swojej świetności wiele było podobnych spraw (jak szczęśliwa wygrana w "totka" za komuny), gdzie mógł "godnie zarobić". Ale ten post nie jest o tym. Bardzo prawdopodobne, że wielu z moich znajomych może tego nie pamiętać lub nie mieszkali w Warszawie, ale były takie czasy - wcale nieodległe - gdzie członkowie tej grupy hurtowo wrzucali ludzi do Wisły na wysokości słynnych "nadwiślańskich parasoli", porywali i terroryzowali kupców ze Stadionu X Lecia, dokonywali brutalnych mordów w takich miejscach jak słynny Bar "Biruty" na Targówku czy strzelali z ostrej amunicji pod znanym centrum handlowym Klif.
"Będę biegał jak czarny, by żyć jak biały", czyli słów kilka o Pucharze Narodów Afryki

"Będę biegał jak czarny, by żyć jak biały", czyli słów kilka o Pucharze Narodów Afryki

Meczem Kamerun - Burkina Faso w Jaunde rusza dziś piłkarski Puchar Narodów Afryki, którego nie chce FIFA, a jeszcze mniej kluby europejskie. Walczący o mistrzostwo Anglii Liverpool traci na miesiąc swoich kluczowych graczy Salaha, Mane i Keitę, a wypowiedź ich trenera Jurgena Kloppa: "Katastrofa (...) po raz kolejny w walce o mistrzostwo przeszkodzi nam ten " dobitnie pokazuje, jaki stosunek do afrykańskiego kontynentu mają przedstawiciele wielkiej, europejskiej piłki. Wyjazdy piłkarzy na kilka tygodni w samym środku sezonu zawsze budziły duże emocje, zwłaszcza w klubach z Anglii i Francji (liga francuska, której kluby oddały afrykańskim drużynom narodowym aż 51 piłkarzy!), gdzie gwiazdorów z Afryki występuje najwięcej. Dla wszystkich, poza Afrykanami, PNA jest brzydkim kaczątkiem. Szefowie klubów europejskich podkreślają, że to turniej nierentowny. Ostatni wygenerował 45 mln euro. To kwota śmieszna w porównaniu z dwoma miliardami euro wpływów z Euro 2016. Afrykanie oburzają się na takie argumenty. Jednocześnie Infantino, który dla zysku chce rozgrywać mundial co dwa lata (!), mistrzostwa ich kontynentu traktuje jako towar trzeciej kategorii. Konsternację dodatkowo wywołała sytuacja z Sebastien Haller - liderem strzelców obecnej edycji Ligi Mistrzów. W Ajaksie Amsterdam zapytano go wprost, czy wybiera się na mecze kadry? - To jedno pytanie oddaje cały brak szacunku dla piłki afrykańskiej - skomentował napastnik Wybrzeża Kości Słoniowej. - Czy jakikolwiek klub pytałby piłkarza z Europy, czy ma zamiar jechać na Euro? - kwituje Haller i trzeba przyznać mu racje, że trudno wyobrazić sobie podobne pytanie do jednego z zawodników europejskich federacji, gdyż mecze w narodowym trykocie to dla każdego zawsze wydarzenie niezwykle specjalne i elektryzujące.