Smoleńsk: "Zamach, czy (nie) szczęśliwy przypadek”
http://kacpro.salon24.pl/490768,gorzkie-zale-tadeusza-mazowieckiego-nocna-zmiana-po-pol-nocy
Jeśli dobrze pamiętam, J.Kaczyński stwierdził, że chciałby wiedzieć, dlaczego premier Donald Tusk zrezygnował ze startu w wyborach prezydenckich? Czyżby Jarosław Kaczyński nie słyszał uzasadnienia Premiera?
“ Rząd musi być jak skała, jak trwały fundament, w sytuacji, w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi.”
- słowa te padają 28.01.2010 r. / 10 kwietnia 2010 r. miały miejsce tragiczne wydarzenia targające uczuciami polityków, kandydatami i partiami politycznymi.
Jakie to przewidywania dotyczące przyszłości, skłoniły Premiera do stwierdzenia, że zaistnieje sytuacja,
“w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi”
?
Przecież wybory odbywają się “ciągle” i emocje zawsze są - dlaczego “TE”, zbliżające się wybory prezydenta, miały być inne, aż do tego stopnia, że zmusiły premiera do rezygnacji ze startu, aby ochronić rząd i aby rząd był
“ jak skała, jak trwały fundament”?
- Wygląda na to, jakby premier wiedział, że wybory, w starcie w których właśnie zrezygnował, mogązdestabilizować rząd, a on jest jedyną osobą, która tą stabilizację, może utrzymać. Wiedzę o jakich nadzwyczajnych wydarzeniach posiadał premier 28.01.2010, które w przyszłości mogłyby zdestabilizować rząd?
Być może wskazówką do prawidłowej odpowiedzi na to pytanie, są słowa poległego "nad Smoleńskiem" prezydenckiego ministra:
“Szef prezydenckiej kancelarii Władysław Stasiak komentując decyzję Donalda Tuska o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich w 2010 roku ocenił, że charakteryzuje ją "jakaś straszna doraźność i nerwowość."
28.01.2010: Tusk: Nie będę kandydował na prezydenta
http://fakty.interia.pl/raport/wybory-2010/news/tusk-nie-bede-kandydowal-na-prezydenta,1431156,6587
Premier Donald Tusk poinformował, że nie będzie kandydatem Platformy Obywatelskiej w tegorocznych wyborach prezydenckich.
Rząd musi być jak skała :Premier ogłaszając, że nie będzie kandydował w wyborach prezydenckich w 2010 roku, podkreślił, że najbliższe kilkanaście miesięcy, tak ważnych w punktu widzenia polskiej gospodarki, wymaga stabilności rządu.
”Rząd musi być jak skała, jak trwały fundament, w sytuacji, w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi”
- oświadczył szef rządu.
Jak dodał, dla realizacji planu politycznego rządu
"absolutnie niezbędne jest utrzymanie władzy, siły, skuteczności"
, które daje funkcja premiera.
Jak poinformował, już rok temu podjął decyzję, (...) że zamierza władzę, skuteczność i instrumenty będące w ręku szefa rządu utrzymać. Tusk powiedział, że zamierza być dalej szefem rządu i co również ważne - szefem PO.
Ich jest dwóch, a ja jeden:Premier stwierdził, że decyzja o niekandydowaniu w wyborach prezydenckich w 2010 roku wymagała
"odwagi i dalekowzroczności".
Zaznaczył, że decyzja ta wiązała się z poważnym dylematem politycznym. -
Proszę państwa, ich jest dwóch, ja jestem jeden
- zaznaczył premier, nie rozwijając tego sformułowania.
- Wybory prezydenckie są ważne, ale to są wybory, w których stawką jest bardziej prestiż i wielki zaszczyt, ale nie władza i instrumenty do dobrego i skutecznego rządzenia - motywował swoją decyzję szef rządu.
Dodał, że jako szef rządu chce uczestniczyć w wielkiej kampanii, batalii na rzecz wygranej Polski w wyścigu cywilizacyjnym w Europie i na świecie.
Kandydat PO wygra wybory:
Donald Tusk podkreślił także, że Platforma Obywatelska powinna "ochronić rząd"w czasie kampanii wyborczej; zapewnił, że PO wystawi innego kandydata, który wygra wybory.
PYTANIA KTÓRYCH NIKT NIE ZADAŁ
J.Kaczyński stwierdził, że chciałby wiedzieć, dlaczego premier Donald Tusk zrezygnował ze startu w wyborach prezydenckich 2010?
“Rząd musi być jak skała, jak trwały fundament, w sytuacji, w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi." - powiedział Tusk.
Słowa padają 28.01.10 r. - 10.04.2010 r. miały miejsce tragiczne wydarzenia targające uczuciami polityków, kandydatami i partiami politycznymi.Ta sytuacja trwa do dzisiaj.
Myślę, że Jarosław Kaczyński, powinien bardziej wsłuchiwać się w słowa “swojego przeciwnika” politycznego. - Po uważnym przeczytaniu słów Premiera, z perspektywy czasu, właściwszym wydawałoby się powtórzyć to pytanie, trochę inaczej:
Czy premier kraju, którego rząd “wysłał swojego Prezydenta i generałów do nieba”, miałby szanse wygrać przed-terminowe wybory Prezydenta? - Czy Premier, gdyby zgłosił wcześniej chęć startu i wystartował w przyspieszonych wyborach prezydenta, po katastrofie w Smoleńsku, miałby szanse wygrać wybory prezydenckie?
Myślę, że premier Tusk by przegrał bo:
Myślę, że premier Tusk by przegrał bo:
Katastrofa w takiej sytuacji, "sama w sobie" wyglądałaby, bez żadnego śledztwa, jak "usunięcie” przez Tuska, konkurenta do urzędu prezydenta. Obywatele z pewnością odebraliby to jako zamach na życie prezydenta przed zbliżającymi się wyborami. Tak wskazywałaby logika myślenia, bez względu na fakt, czy katastrofa to zamach. - Z kolei, start i wygrana w wyborach człowieka, który już z mocy konstytucji powinien pełnić urząd prezydenta "wrażenie takie" skutecznie zniwelowało".
Start marszałka Komorowskiego i wygrana w wyborach została przez społeczeństwo odebrana jako “naturalna kolej rzeczy”, a nie wrogie przejęcie urzędu”. Obywatele nie pamiętali, że Komorowski został kandydatem Platformy na urząd prezydenta, bezpośrednio w wyniku rezygnacji Donalda Tuska w wyborach. Komorowski był kandydatem jeszcze przed katastrofą. Przez przypadek, zabieg ten odsunął od rządzących posądzenia o zamach.
Przejęcie władzy
Przejęcie władzy przez marszałka Komorowskiego odbyło się w sposóbbardzo pośpieszny i "medialnie płynny", choć rozpoczęło się i rozpoczęło w sposób niezgodny z zapisami Konstytucji. Marszałek nie zwrócił się o decyzję do Trybunału Konstytycyjnego, w sytuacji, gdy nie był zgodnie z polskim prawem, potwierdzony zgon Prezydenta.
Procedurę przejmowania urzędu rozpoczął jeszcze przed znalezieniem ciała prezydenta i potwierdzeniem jego zgonu, co stało się dopiero późnym wieczorem 10.04.10 , po identyfikacji ciała przez Jarosława Kaczyńskiego. Tym samym pogwałcił zapisy konstytucji, który mówi:
Art. 131.
"Jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej nie może przejściowo sprawować urzędu, zawiadamia o tym Marszałka Sejmu, który tymczasowo przejmuje obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej. Gdy Prezydent Rzeczypospolitej nie jest w stanie zawiadomić Marszałka Sejmu o niemożności sprawowania urzędu, wówczas o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej."
Przyczyną pośpiesznego przejęcia przez marszałak Komorowskiego urzędu prezydenta mogła być chęć nak najszybszego przejęcia kontroli nad aktami i archiwami kancelarii prezydenta. W książce Leszeka Szymowskiego - "Zamach w Smoleńsku " , znaleźć można taki zapis:
Członek Komisji Weryfikacyjnej WSI:“Na biurko prezydenta Kaczyńskiego trafiła wersja aneksu, ale prezydent ją poprawił, pewne rzeczy kazał wykreślić. Sporządzono więc drugą wersję. Było tak samo. Ostatecznie chyba dopiero jedenasta wersja - okrojona prawie o połowę w stosunku do pierwszej - znalazła akceptację w oczach Głowy Państwa. Prezydent zwlekał z jej upublicznieniem, choć Macierewicz, Olszewski i inni doradzali mu, aby odtajnił to jak najszybciej. Ale Kaczyński się wahał i wahał. W zgodnej opini nas wszystkich, czekał z ujawnieniem aneksu do okresu poprzedzającego kampanię wyborczą. Wydaje się zasadny pogląd, że liczył na to, iż opublikowanie aneksu pomoże mu pogrążyć Komorowskiego, w którym upatrywał głównego rywala w walce o powtórną kadencję. A może chciał poczekać na właściwy moment do ujawnienia tej zabójczej wiedzy.”
Rezygnacja premiera w wyborach prezydenckich odsunęła od partii rządzącej oskarżenie o zamach na życie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, dając władzę prezydencką. W katastrofie mógł też zginąć Jarosław Kaczyński. Gdyby tak się stało, Donald Tusk i PO, byliby jedynymi i niczym niez agrożonymi "władcami Polski" - To może być niedorzeczene, ale to wygląda na dobrze zaplanowany zamach - gdyby było prawdą oczywiście.
Powyższe, nie może być odpowiedzią na to pytanie "dlaczego Premier zrezygnował" ze startu w wyborach prezydenta, bo premier Tusk nie mógł wiedzieć o zbliżającej si katastrofie w Smoleńsku, ani też, o swoich potencjalnie nikłych szansach na zwycięstwo w przed-terminowych wyborach prezydenckich, będących wynikiem Katastrofy Smoleńskiej. O tym premier Donald Tusk wiedzieć nie mógł. Więc pytanie dlaczego zrezygnowałi dlaczego właśnie w taki sposób uzasadnił swoją rezygnację, nadal pozostaje zagadką. Co stało, za decyzją premiera może okazać się największą zagadką III RP, szczególnie, jeśli zdecyduje się na start w zbliżających się wyborach prezydenckich.
Słowa premiera: “Proszę państwa, ich jest dwóch, ja jestem jeden..", nie są już aktualne. - Słowa: “Rząd musi być jak skała, jak trwały fundament, w sytuacji, w której emocje targać będą politykami, kandydatami, partiami politycznymi." - są.
Po "Smoleńsku" trwała walka o to, czy Jarosław Kaczyński powinien wystartować w wyścigu o fotel Prezydenta po zmarłym bracie - Pytanie: Czy w zbliżających się wyborach prezydenckich wystartuje obecny premier Donald Tusk?
<>
Czy to są dowody na to, że Wybory 2010 sfałszowano?
http://kacpro.salon24.pl/491159,czy-to-sa-dowody-ze-wybory-prezydenta-2010-sfalszowano
Niesiołowski chciał uciekać z Polski / 04.06.2010 mówi tak:
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=y3pULo9SyRo
”Ja miałem o 11-stej przeciek. Kaczyński prowadzi 56 ... 54.46% . Ja myślę, Boże no! No katastrofa! No? Muszę wyjeżdżać chyba? Na starość mnie czeka emigracja”
Co zrobiono z tą informacją? W “przecieku” Kaczyński miał 8% przewagi, wynik praktycznie nie do odrobienia dla komorowskiego. Godzinę później PKW podała inny wynik. W przekazanym komunikacie PKW przewaga Jarosława Kaczyńskiego z ponad 8% stopniała do 1%. Ostatecznie wybory wygrał Komorowski. Jak do tego doszło?
Należy wiedzieć, że obsługujące wybory Krajowe Biuro Wyborcze powstało w 1998-99 r. z inicjatywy i w sekretariacie gen. W.Jaruzelskiego, który przekształcił wojewódzkie Rady Narodowe w delegatury Krajowego Biura Wyborczego, na bazie tego samego “potencjału ludzkiego”, a obecny szef KBW pełni tą funkcję nieprzerwanie od samego początku jego powstania. Automatycznie jest też sekretarzem Państwowej Komisji Wyborczej. Krajowe Biuro Wyborcze, tak wygląda, jast bezpośrednim następcą Rady Państwa PRL “w miniaturze”, gdzie obecny szef KBW, był zastępcą dyrektora w biurze Rad Narodowych.
Tadeusz Mazowiecki przypomina historię “wyścigu” Wałęsa-Kwaśniewski z 1997 r.
“ Ja przede wszystkim dmucham na zimne, więc ja bym się chciał jutro rano obudzić, że nie ma zmiany. Bo kiedyś byłem na wyborach prezydenta u mojego syna i wygrał Wałęsa, a jak doszedłem do siebie do domu, to wygrał już Kwaśniewski.”
Pytanie: Dlaczego marszałek Niesiołowski gdyby Komorowski przegrał wybory brał pod uwagę ucieczkę z Polski "na emigrację"? - Przez Smoleńsk?
WYGLĄDA ŻE W PRZEDTERMINOWYCH WYBORACH PREZYDENTA, W ROKU 2010, DOSZŁO DO OSZUSTWA
Na YThttp://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=y3pULo9SyRo , szczęśliwy marszałek Stefan Niesiołowski zwierza się dziennikarce, że wcześniej, “o godzinie 11 miał przeciek”, który bardzo go przestraszył. Przeciek “mówił”, że Kaczyński prowadzi w wyścigu o fotel prezydenta Polski z wynikiem54,46%, zatem wynik Komorowskiego musiał wtedy wynosić45,54%. Oto fragment relacji Stefana Niesiołowskiego opisujący jego “stan ducha” po zapoznaniu się z “przeciekiem” z 04.06.2010 r. zawierającym informację o stanie wyników wyborów. Myślę, że można założyć jako prawdopodobne, że przekazany wynik był wynikiem zliczania z godziny 23:00.
”Ja miałem o 11-stej przeciek. Kaczyński prowadzi 56 ... 54.46% . Ja myślę, Boże no! No katastrofa! No? Muszę wyjeżdżać chyba? Na starość mnie czeka emigracja”
W relacji premier Donald Tusk przytacza wydarzenia, które miały miejsce dwa tygodnie wcześnie, w noc powyborczą I-wszej tury przedterminowych Wyborów Prezydenta 2010. http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Jz8SoAFIeB8
Podaje on,że o trzeciej w nocy otrzymał telefon podający wynik wyborów, można się domyśleć, że wtedy takich telefonów było więcej.“Przeciek” marszałka Niesiołowskiego sugeruje, że takie telefony miały też miejsce w trakcie liczenia głosów po drugiej turze głosowania. Poniżej relacja premiera Donalda Tuska:
“Ja pamiętam, co się działo dwa tygodnie temu ( zapewne jest to mowa o liczeniu głosów z I-wszej tury), Państwo już dawno spali, kiedy ja o 3-ciej nad ranem … częśc z Państwa, kiedy ja o trzeciej nad ranem, kiedy ja otrzymałem te wyniki z PKW, które pokazywały, że tam się prawie wyrównało. Później się znowu zmieniło. Więc mamy świadomość, że ta noc będzie nocą pełną nerwów”
<>
Przeciek, 04.06.2010 r. , godz. 23:00.Stefan Niesiołowski podaje prawdopodobny wynik zliczania głosów. Wynik wskazuje na Jarosława Kaczyńskiego jako faworyta wyścigu o fotel Prezydenta Polski, z wynikiem 54,46% głosów. Łatwo obliczyć B. Komorowski miał w tym czasie 45,54%.
Komunikat Państwowej Komisji Wyborczej 05.06.2010 r. godz. 00:10
http://www.prezydent2010.pkw.gov.pl/ALL/pliki/DOKUMENTY/komunikaty/Komunikat_g.0010_0507pl.pdf
PKW podaje wynik cząstkowy wyborów z 04.06.2010 r., z godz. 23:5Jak łatwo zauważyć, Państwowa Komisja Wyborcza podała cząstkowy wynik wyporów z 50-cio mInutowym opóźnieniem, w stosunku do informacji uzyskanych przez polityka PO w przecieku. Ogłoszony przez PKW cząstkowy wynik wyborów to:
Jarosław Kaczyński: 50,41% głosów / 4,05% mniej niż w “przecieku”
Bronisław Komorowski: 49,59% głosów / 4,05%więcej niż w “przecieku”
Jak widać wynik cząstkowy wyborów z godz. 23:50 podany przez PKW jest “bardzo nierozstrzygający” w porównaniu z wynikiem uzyskanym przez Stefana Niesiołowskiego w przecieku. Różnica pomiędzy kandydatami w wynikach z przecieku wynosi:54,46%-45,54% = 8,92% >>>Gdyby taki wynik podała PKW w swoim komunikacie, podana róznica byłaby praktycznie nie do odrobienia dla Bronisława Komorowskiego, wybory musiałby wygrać Jarosław Kaczyński.
Przypomnijmy: Stefan Niesiołowski miał “swój wynik z przecieku” o godzinie23:00, PKW podało wynik z godz.23:50, czyli50 minut późniejszy, o 00:10. Co spowodowało 50-cio minutowe opóźnienie ogłoszenia wyniku, skoro, jak można przypuszczać, “Niesiołowskiemu przeciekło z PKW” - Zastanawiali się co robić?
|
Godzina komunikatu >> |
00:10 |
01:10 >> |
Obliczenie wyniku |
02.10 > |
Obliczenie wyniku |
Zebrane wyniki z liczby (w %) Obwodowych Komisji Wyborczych >> |
z 51,50% obwodów , głosy zliczone do godz. 23:50 |
z 80,39% obwodów, głosy zliczone do godz. 00:58 |
obwodów, czyli z końcówki od godz. 00:58 do końca licznia |
obwodów głosy zliczone do godz. 01:54 |
Obwodów, czyli z końcówki od godz. 01:54 do końca liczenia |
|
Przewaga Komorowskiego w przedziale czasowym Ze zliczonych głosów do/po godz. |
- 0,82% |
+2,64% |
+17,32% |
+5,26% |
+18,20% |
|
Liczba uzyskanych głos. |
3 916 709 |
6 652 339 |
2 281 548 |
8 343 768 |
590 119 |
|
% uzyskanych głosów |
49,59% |
51,32% |
58,66% |
52,63 |
59,10% |
WAŻNE! >>>> Passenger () 06/03/2013 - 18:51.
Inne działania komisji >>> Przy tych wyborach
zabroniono także komisjom wyborczym publikowania wyników z ich okręgów!!!
>>> Trzeba policzyć jeszcze raz wyniki na podstawie danych z poszczególnych komisji!!
Poległym na rosyjskiej ziemi - Nam ku przestrodze
"Połączyły się serca"
10.04.10 - 10.04.13
Trzech lat było trzeba,
by Naród otworzył oczy.
Krew Synów Ojczyzny przelana,
niczym kropla drążąca skałę,
najtwardsze skruszyła serca.
Wiedzą już i widzą to wszyscy.
Groza - grom z jasnego Nieba,
jak kara, wszystkich ucząca pokory.
Byś wiedział, że jedność, to Matka,
że Śmierć, to kłótnie i spory
Trzech lat było trzeba,
by ziścił się sen proroczy:
Krew nie na darmo przelana,
nie na darmo była oddana.
Moc wiary, z serc kamień obmyła.
Spełnił się sen złowieszczy.
Serc 96 pazurem rozdarte,
gołębice białe szybujące do Nieba.
Huk, krzyk ... i cisza potworna.
To światło i błysk w Katyńskim Lesie.
Czy polscy generałowie musieli zginąć przez kłótnie i spory? Odpowiedz sobie na to pytanie. Być może ta chwila zastanowienia, będzie najważniejszą rzeczą, jaką zrobiłeś w życiu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)